Zaczynanie nowego
By“Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.”
Dzisiaj podzielę się praktyczną nauczką z nader brutalnego zetknięcia się z rzeczywistością. Wartość tej małej anegdotki jest spora, bo jest świeża, autentyczna i opisuje to, z czym może zetknąć się każdy zaczynający coś nowego dla siebie.
O czym chcę pisać? O moim pierwszym osobistym doświadczeniu w obszarze marketingu internetowego. Ponieważ nie piszę tego bloga tylko po to, żebym ja go czytał, szukałem w sieci sposobów na wypromowanie witryny. Natknąłem się na następujący artykuł o pozycjonowaniu bloga. Jedna z rad to zamieszczenie linku do swojego bloga m.in. na wykop.pl
Muszę przyznać, że miałem mocne opory, bo zostałem nauczony, że chwalenie się swoimi osiągnięciami jest niegrzeczne i trzeba czekać, aż ktoś inny cię pochwali. Walczyłem ze sobą przez pewien czas, ale w końcu doszedłem do wniosku, że staram się, aby ta strona trzymała poziom, nie publikuję głupot, więc mogę swobodnie pokazać moje dokonania światu. Przy okazji otrzymam od ludzi opinię, co sądzą o mojej dotychczasowej pracy. Przełamałem się i dokonałem aktu autopromocji.
Efekt, który uzyskałem był niekoniecznie zgodny z moimi oczekiwaniami, jak widać na obrazku.
Poczułem się jakby ktoś dał mi w twarz. Do komentarzy odnośnie “spam” i “reklama” miałem podejście neutralne, ale dwa pozostałe spowodowały, że zacząłem poważnie się zastanawiać “co jest”. Pierwsza reakcja była faktycznie niemiła. Wkładasz dużo pracy i serca w to co robisz, chcesz się tym podzielić i słyszysz tego typu komentarz. Naiwnie spodziewałem się konstruktywnej krytyki.
Wniosek numer 1: Spodziewaj się brutalnej krytki, a nie głaskania po główce, będziesz odporniejszy.
Ponieważ nie lubię marnować swojego czasu na coś co faktycznie jest bezsensowne postanowiłem zrozumieć dlaczego dostałem taki a nie inny komentarz. Zajrzałem na strony osób, które wyraziły te jakże zdecydowane opinie i też wyrobiłem sobie swoją na temat recenzentów.
Wniosek numer 2: Każda opinia jest cenna, ale nie do każdej musisz się stosować.
Tak to już bywa, że nigdy nie uda się stworzyć czegoś, co będzie podobać się każdemu, dlatego trzeba widzieć po co się robi, to co się robi i dla kogo to robimy. W tym miejscu należy docenić marketing. Twój przekaz ma trafić do twojej grupy docelowej i to ich opinii masz słuchać. Słuchanie przypadkowych osób i kierowanie się ich wskazówkami nigdzie Cię nie doprowadzi.
Wniosek numer 3: dobrze jest mieć przyjaciół,
bo można z nimi pogadać i podzielić się wątpliwościami i uzyskasz dobrą radę. Dzięki Michał.
A jak uogólnić to doświadczenie na zaczynanie nowych rzeczy? Popatrz na wnioski: nie każdemu to co robisz będzie się podobało, dlatego musisz mieć silne przekonanie, że to co robisz jest słuszne i słuchać tylko tych, których opinie są dla Ciebie istotne. Jeżeli coś idzie nie tak, poproś przyjaciół, żeby pomogli Ci zrozumieć gdzie tkwi problem i działaj dalej.
Teraz przed Tobą pojawia się szansa, aby nie tylko poznać to prawo, ale żeby na nim skorzystać w każdej dziedzinie swojego życia. Niezależnie od tego, czy chcesz być bogaty, czy chcesz zbudować wspaniały związek. Możesz tego dokonać tak, jak dokonali tego inni, nieświadomie korzystając z prawa przyciągania myśli. Prawo przyciągania, czyli prawo myślenia, które pozwala osiągnąć wszystko, czego w życiu pragniesz, spełniło marzenia miliony ludzi, którzy nawet nie zdawali sobie sprawy, że je stosują.
5 Komentarze
Listopad 4th, 2008 at 11:55 pm
Wykopowicze lubią obrazki i filmiki…
Listopad 9th, 2008 at 12:50 am
@Szymon: to zauważyłem :). Nie wymyśliłem jeszcze obrazka promującego proaktywnie. Może Tinky-Winky mówiący “W chwilach zwątpienia wchodzę na proaktywnie” ;)
Kwiecień 5th, 2009 at 9:58 am
Serdeczne dzięki za te uwagi. Akurat jestem na etapie tworzenia swojej strony i oswajania się z brutalną krytyką :) Podobają mi się Twoje wnioski. Tak, wiara w to co się robi to podstawa. Pozdrawiam serdecznie.
Maj 12th, 2009 at 4:34 pm
A wystarczy sobie uświadomić, że takie prymitywne komentarze piszą równie prymitywni osobnicy, najczęściej śliniące się nastolatki bez umiejętności wysławiania się w ojczystym języku. Takie to uroki Internetu – każdy może coś napisać ale nie każdy coś mądrego. Ja bym się nie przejmował takimi bezsensownymi komentarzami, w których nie ma nic na poparcie “dezaprobaty” oprócz słowa-klucza. Równie bezsensowne jest czytanie komentarzy do informacji z kraju i ze świata w dużych portalach bo w większości piszą je znudzeni frustraci, którym w życiu nie wyszło a najlepszym na to dowodem są ich bezsensowne, bezwartościowe komentarze.
Maj 13th, 2009 at 6:49 pm
@gajowy: zrozumienie intelektualne to jedno, emocjonalne to drugie. Zgadzam się, że prymitywów trzeba nauczyć się ignorować, bo szkoda na to nerwów. Warto czasem wystawić się na strzał, żeby sprawdzić jak człowiek reaguje na tego typu “kopy” ;).
Zgadzam się co do komentarzy w bardzo popularnych miejscach – 99% strata czasu.