Pomysł na realizację tego przedsięwzięcia był jednym z najlepszych na jakie wpadłem :). To nieskromnie się chwaląc ;). Znalazłem moje hobby: kolekcjonowanie przeżyć. Tym razem stwierdziłem, że połączę przyjemne z pożytecznym i wybiorę się na naukę tego jak się jeździ w poślizgach. Spodziewałem się, że włączy się, ego, pouczę się techniki a nauczyłem się czegoś, czego się nie spodziewałem
Od jakiegoś czasu mniej lub bardziej konsekwentnie realizuję punkty z mojej listy 100 rzeczy, które chcę zrealizować w życiu. Co ciekawe przy realizacji każdego się czegoś nowego dowiaduję o sobie. Albo doprecyzowuję co tak naprawdę mnie kręci i chcę robić. W tym roku, 2011 jeszcze to dotyczy nie wszystko wypaliło (jeździłem konno, wybrałem się do komory deprywacji sensorycznej), ale pod koniec roku wybrałem się jeszcze poczynić pierwszy krok w kierunku
Nie umiem pływać. Wiem to nie od dziś, ale dopiero wycieczka na basen pod okiem instruktora dała mi do myślenia. I najlepsze jest to, że sama nauka pływania to najmniejsza korzyść, którą wyniosłem z dwóch pierwszych wizyt na basenie. Dalej pewnie będzie mniej odkrywczo dla ducha, dużo bardziej dla ciała, więc tym bardziej warto się podzielić spostrzeżeniami co ma wspólnego nauka pływania z budowaniem własnego biznesu i rozwojem ogólnie