Jak najczęściej oceniamy koszt? W twardej walucie. I ma to spory sens, bo pieniądze są jednak genialnym wynalazkiem, który ułatwia życie, jeżeli go dobrze stosować. Warto jednak pamiętać, że to narzędzie, a nie zawsze najważniejszy czynnik oceny
Jestem z rodziną na semi-wakacjach w Kołobrzegu. Semi, bo w ciągu dnia odpoczywam, wieczorami trochę pracuję. Wakacjach, bo bardziej odpoczywam niż pracuję ;). Natomiast czasu na przemyślenia jest sporo, a może inaczej. Non stop pojawia się temat. Ostatnio dostałem pytanie skąd biorę inspirację do postów (pozdrowienia dla Tomka :) ). Dzisiejszy post daje odrobinę odpowiedź: wszystko mnie inspiruje. Przechodziliśmy sobie koło jakiegoś domu wczasowego, z którego dobiegała muzyka. Muzyka ogólnie
Wszędzie bym się spodziewał inspiracji, ale niekoniecznie w reklamie. I niekoniecznie tak prawdziwego stwierdzenia. Bez reklamowania kogokolwiek, jak będziecie mieli ochotę to poszukacie sami i znajdziecie sobie właściwy produkt ;). Być może musiałem ją zobaczyć, żeby sobie poukładać temat, który cały czas chodzi mi po głowie. Dotyczy jak zwykle mojego hobby: realizowania celów i wszelakich emocji z tym związanych. Zastanawia mnie też to, że najwięcej uczę się na własnych doświadczeniach,
Jednym z moich największych odkryć i osobistych wynalazków jest pozwolenie sobie na niedoskonałość. Interesująco to brzmi. W zależności do Twojego nastawienia możesz to odebrać jako przejaw buty albo słabości. Kilka lat temu bezkompromisowo stwierdziłbym: bredzisz facet, nie ma miejsca na niedoróbki, ma być perfekcyjnie i już. I gdy patrzę sobie z perspektywy to musiałbym przyznać sobie sprzed kilku lat rację. W tamtym momencie takie podejście przynosiło wymierne korzyści. Co się
Ha. Super temat. Ostatnio tak sobie dyskutowałem na szybko ze znajomym, później poczytałem dyskusje na blogu Alexa. Jaki wynik moich przemyśleń? Mam dziwne wrażenie, że natrafiamy bardzo często na schemat, który powoduje, że marnuje się sporo energii, pojawia się frustracja i generalnie kiepskie emocje. Tematem wyjściowym do dyskusji było posiadanie dzieci. Czy lepiej je posiadać czy nie? Co to jest za pytanie? Lepiej dla kogo, lepiej z jakiej perspektywy? Czy
Dręczy mnie temat rozsądnego i rzeczywistego wyznaczania celów, które da się zrealizować. Jak rozsądnie wyznaczyć sobie cel, żeby nie zamienił się w coś co nas frustruje zamiast napędzać. Cały czas podejście SMART do wyznaczania celów nie do końca mi leży. Owszem jest poprawne i zdroworozsądkowe, trudno się nie zgodzić, że cel musi być specyficzny, mierzalny, atrakcyjny, realistyczny i terminowy. Nadal coś mnie uwiera. Gdy czytam sobie listę jeszcze raz to
Albo może powinien się ten wpis nazywać ?utracone w tłumaczeniu?. Wyznaczanie i osiąganie celów, jeżeli ktoś się jeszcze nie zorientował, to można zaliczyć tę dziedzinę do mojego hobby. Dodatkowo na ten temat w sieci i nie tylko można znaleźć zatrzęsienie materiałów. Pomimo tego nadal okazuje się, że mamy z tym problem. Niby wszystko jest oczywiste. Mam swoje marzenie. Marzenie jest niekonkretne, więc powinienem je sobie wizualizować, poczuć, że już je
Jeżeli nie graliście w squasha to polecam. Bardzo wyczerpująca dyscyplina dająca dużo frajdy. Jest super głównie ze względu na to, że w przeciwieństwie do tenisa początkujący może wejść na kort i sobie pograć od razu. Poza tym przynajmniej teoretycznie jeżeli dobrze ustawiasz się na korcie zawsze możesz sięgnąć do każdej piłki, wystarczy chcieć się ruszyć. Jeżeli grają zawodnicy na podobnym poziomie to walka jest emocjonująca. Gra jest bardzo dynamiczna i
Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie may swoim wpisem w dzienniku wojennym , a szczególnie spostrzeżeniem o realizacji celów i nagrodzie, którą się za nią wyznacza. Teoria mówi, że jeżeli chcesz zrealizować jakiś cel, na przykład nauczyć się języka, to powinieneś sobie wymyślić nagrodę, którą sobie dasz za jego zrealizowanie, na przykład kupisz sobie coś fajnego. To tyle na temat teorii. Dlaczego to nie sprawdza się w praktyce? Spostrzeżenie, które poczyniła
Rozmawianie ze sobą może być objawem różnych powikłań, więc na wszelki wypadek pozycjonuję dzisiejszy tekst jako polemikę ze sobą sprzed kilku-, kilkunastu miesięcy. Prawie rok temu napisałem, że Chcieć to za mało, żeby móc dochodząc do wniosku, że chęć do zrobienia czegoś nie gwarantuje osiągnięcia celu. Dzisiaj spojrzę na to z innej perspektywy. Bez szczerej chęci osiągnięcia czegoś utrzymanie i zdobycie długookresowych osiągnięć graniczy z niemożliwością. Z autopsji, rozmów ze