Archive for świadome życie
Jak nie utopić się w szampanie
Posted by: | CommentsKto oglądał 300? Jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił to proponuję nadrobić zaległości. Jeżeli ktoś nie czytał książek o Indianach też proponuję nadrobić. Taka refleksja do mnie trafiła, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym strzeliliśmy sobie w duchowe kolano. Im dalej w las, im wyższe wykształcenie tym większe poczucie, że liczą się tylko obecne zdobycze naszej techniki, wiedzy i kultury, a wszystko co stare trzeba schować w schowku na szczotki albo wywalić na śmietnik.
Read More→
Niepopularne jest dobre
Posted by: | Comments
Inspiracja postem Patryka na facebooku. „Mam coś więcej niż odwagę! Mam cierpliwość. Stanę się tym, kim wiem, że jestem”. Refleksja nad tym, co słychać na co dzień z każdego miejsca: szybko, bez wysiłku, łatwo, bez wyrzeczeń, bez nerwów i jakiegokolwiek zaangażowania z Twojej strony Twoje życie stanie się lepsze. Chyba bardzo chcemy w to wierzyć. Ja też bym bardzo chciał, żeby tak było. Niestety tak nie jest. Jeżeli chcesz osiągnąć coś, co jest ponadprzeciętne, coś co jest naprawdę trudne, to sama proaktywność, odwaga wzięcia odpowiedzialności za siebie i zapał nie wystarczą. Wspomniana cierpliwość, wytrwałość, odporność na przeciwności jest podstawą.
Read More→
Przekształcanie pasji w biznes
Posted by: | Comments
/>Człowiek z wiekiem albo dziwaczeje, albo odkrywa większą głębię w tym co wydawało się bardziej banalne. Znowu jakoś powraca stary temat „być czy mieć” i teraz po doświadczeniach ostatnich miesięcy znowu patrzę na niego trochę inaczej. A łączy się to też z tytułowym pytaniem, czy warto przekształcać pasję w biznes.
Read More→
Wykrywacz sensu życia
Posted by: | CommentsWynalazłem super urządzenie. Wykrywacz sensu życia. Jeżeli oglądaliście kiedyś „Aliens” albo lepiej graliście w Aliens vs. Predator na dużo łatwiej będzie wam załapać o co mi chodzi. Wyobraźcie sobie, że zmontowałem urządzenie, które działa podobnie do czujnika ruchu ze wspomnianych przeze mnie powyżej produkcji. Tam im bliżej było źródło ruchu tym mocniej „bipał” czujnik, im bardziej się oddalało tym „bipał” mniej. No, miałem chwilę wolnego czasu w weekend, zręczne rączki (no dobra grabie straszne, trochę się pokaleczyłem), biegłość w użyciu sprzętu majsterkowicza (jak z grabiami, wiertło samo zsunęło mi się na kolano, ale podobno jest do uratowania) i genialny pomysł (tutaj nawet ja nie ośmielę się żartować). No i jest.
Nie jest duże, nawet jak na prototyp, mieści się w plecaku. Dołączona do tego stara komórka robi za „bipacz” i wyświetlacz. Działa bardzo prosto. Idziesz sobie po ulicy (nie zwracając uwagi na ludzi, którzy dziwnie się patrzą) i jak zbliżasz się do sensu życia to urządzono mocniej „bipa”. Jak się oddalasz „bipa” mniej. A jak zadzwoni telefon, to rozlega się zwykły dzwonek i wtedy odbierasz, proste i genialne w swojej prostocie. Wyobraźcie sobie teraz, że uruchomię seryjną produkcję, będzie można ściągnąć na swoją komórkę taki programik. Nie trzeba będzie się zastanawiać jaki jest sens naszego istnienia, bo znajdzie się go w try miga na spacerze, albo w drodze po zakupy do hipermarketu. „Bipnie” i teraz na pewno go nie ominiesz! W kolejce do wynalezienia czeka wykrywacz szans jedynych w swoim rodzaju, odkrywacz miłości życia i detektor wiecznego szczęścia. Jeżeli zdecydujesz się na ich przedpremierowe zamówienie w trakcie czytania tego tekstu dostaniesz w prezencie komplet mało używanych noży.
Jeżeli się zastanawiasz o co chodzi, to jesteśmy razem :). Ja też właśnie zacząłem. To chyba odreagowanie po długotrwałym stresie. Ale na poważnie. Jeżeli wierzysz w wykrywacz sensu życia to zgłoś się do mnie proszę, chętnie podam Ci numer konta do wpłat. Jeżeli nie wierzysz to jesteś w błędzie. Trick polega na tym, że masz go wmontowanego na stałe, tylko pewnie rzadko używasz. Ja też momentami zapominam, ostatnio się rozkalibrował, sklejam go teraz trochę.
Ten wykrywacz to pozytywne emocje. Im bliżej jesteś sensu życia tym silniej je odczuwasz, im dalej tym mniej. Gdy robisz coś co daje Ci pozytywne emocje to sobie to zanotuj: co, z kim, kiedy. Po jakimś czasie będziesz mieć solidną listę, która pozwoli w przybliżeniu określić gdzie ten sens jest. Dzięki temu łatwiej będzie podejmować decyzje, w którym kierunku się udać.
Szkoda, że na co dzień słuchamy siebie samych tak mało. Nasz wewnętrzny głosik za często zagłusza kakofonia cywilizacyjna. Gdybym teraz skończył byłbym jak reporter programu „informacyjnego” – zawsze kończą z manierą „ale i tak jest źle”, zauważyliście? To ja skończę jednak na dobrze – słuchaj siebie od dzisiaj. Pamiętaj i zapisuj chwile, gdy czułeś, że żyjesz. Lepszego kompasu na razie nie wymyślili. Bo nie jest Ci potrzebny.
Gdybyś jednak chciał kupić wykrywacz, który zmontowałem, to ja bardzo chętnie się go pozbędę ;).
Moments
Posted by: | CommentsNa reflksję i gorszy humor. Jak jesteś na maxa nakręcony na działanie to obejrzyj innym razem, bo zmienia tempo na dużo bardziej “flow with life” ;)
Rozcieńczanie doznań
Posted by: | CommentsSłyszałem taki dowcip o potrawce, którą robiono z koniny i kurczaka. Kucharz zapytany o proporcje tego dania odparł „Pół na pół. Pół konia, pół kurczaka.” Nie jadłem, więc o smaku nie będę nic pisał, skupię się raczej na aspekcie proporcji. Może tytuł powinien brzmieć „łyżka miodu w beczce dziegciu”? O co mi chodzi?
Jak wygląda przeciętny nasz dzień. Uogólniam jak zwykle, ale niech tam. To jeszcze nie blog naukowy. Czyli jak wygląda mój dzień uogólniony na całą populację? Zazwyczaj zabiegany. Dużo się dzieje, dużo do zrobienia. Dużo na dziś, jeszcze więcej na wczoraj, a jutro też się wciska do dzisiaj z każdego miejsca. Presja na to, żeby efektywnie, a nawet bardzo efektywnie wykorzystać czas nie maleje. A wprost przeciwnie z dnia na dzień staje się większa. W pewnym momencie nawet nie wiesz, czy ona rzeczywiście istnieje, czy to po prostu „ślad pamięciowy” w twoim mózgu z automatu narzuca „masz mało czasu, rób więcej rzeczy na raz!”.
Jeżeli tak nie masz to koniecznie napisz. Próbuję się nauczyć jak sobie ten „drive” do działania odrobinę stonować. Jeżeli masz to będzie łatwiej się nam zrozumieć. Wracając do meritum. W takim stanie znajdujesz fajną książkę, artykuł albo przychodzi Ci ochota do rozmowy z kimś bliskim. Ponieważ na świecie dzieje się jednocześnie tyle ważnych spraw to w tle koniecznie musi ujadać radio, telewizor albo cokolwiek innego. Przecież spokojnie można czytać i słuchać jednocześnie. Nigdy nie wiadomo, kiedy przegapi się Niezwykle Ważną Wiadomość O Czymś Co Odmieni Twoje Życie. Macie tak?
Zauważyłem, że mam problem z byciem „tu i teraz”. Zazwyczaj myślę już o tysiącu spraw, które mam do załatwienia, planuję na lata do przodu. Bawię się z dziećmi, a w duchu wymyśliłem właśnie kilka kolejnych narzędzi do szkoleń, albo strategię marketingową firmy. Jak bardzo nonsensowne to jest zachowanie! Niby efektywne, bo przecież robię co najmniej 2 rzeczy jednocześnie. A tak naprawdę to jest marnowanie czasu w czystej postaci! Ani dzieci nie są zadowolone, bo tak naprawdę to mnie nie ma, ani ja – bo nie mogę się skupić na tym za czym właśnie powędrowały moje myśli!
Zacząłem się zastanawiać nad tematem i doszedłem do wniosku, że warto na poważnie wrócić do medytacji. Dotarło do mnie, że chcę zyskać umiejętność maksymalnej koncentracji na „tu i teraz”. Nierozproszonej przez niecierpliwość, niepokój, rozdrażnienie. To nie tylko pozwala na pełniejsze przeżywanie wszystkiego, co mnie spotyka, ale poważnie redukuje stres i agresję. Do tego dodałem zasadę „rób to na co masz ochotę” (o tym napiszę trochę później) i ograniczenie do minimum rzeczy ważnych. Pierwsze efekty już są. Czuję się dużo lepiej, polecam rozważyć nadanie priorytetu zabawie „tu i teraz”. No ale oprócz efektywności jest jeszcze inny aspekt – jakość życia.
Może to już przyzwyczajenie, ale mam wrażenie, że otoczenie działa właśnie w taki sposób – powoli uczy Cię mieszać różne smaki, dźwięki, wrażenie w niestrawną papkę. Taki silny wniosek i motyw do przemyśleń pojawił się na koncercie Bajmu, na który poszliśmy z Kariną. Ponieważ siedząc w kongresowej nie miałem ze sobą laptopa, długopisu ani kartek ;) mogłem skupić się na muzyce i koncercie. I ze zdziwieniem zauważyłem, że zazwyczaj nie słucham tak muzyki! Nagle zacząłem słyszeć więcej, czuć więcej, zastanawiać się nad tekstem, interpretować, zanurzać się w dźwięki i wrażenia. Po prostu być tu i teraz.
Pojawiło mi się pytanie „Kiedy ostatnio mogłem skupić się na 1 rzeczy bez obawy, że zaraz wyskoczy mi coś kolejnego?”. Kiedy czytałem książkę skupiają się tylko na niej, dając sobie czas na jej „przetrawienie” do głębi, a nie przełożenie na coś praktycznego? Jakoś na studiach chłonąłem tony fantastyki, a teraz ta pasja zniknęła. Kolejne pytania: Co mnie powstrzymuje, żeby do tego wrócić? Odpowiedź nie była specjalnie zaskakująca – ja sam. Szkoda mi czasu! No rany boskie, genialne po prostu genialne. Oddychanie na szczęście jest odruchem bezwarunkowym, bo znając siebie też bym pewnie odłożył „na później” bo nic nie wnosi do moich projektów ;).
Net – Pomysł na relaksacje, medytacje i skupianie się na jednej rzeczy i nabywanie tego nawyku (nie mam go, bo w trakcie pisania tego postu sprawdziłem maila, plus jest taki, że zauważam jak zaczynam robić takie rzeczy) wynika z mojej obserwacji siebie i silnego uświadomienia sobie, że bez skupienia się na tym czym aktualnie się zajmuje tak naprawdę to: obniżam jakość mojego życia, zadowolenie z niego, zmniejszam moją efektywność (mimo wszystko to dla mnie ważna miara).
Nawet krótki czas (teraz około 3 tygodni) świadomego skupienia na wdrażaniu opisanych powyżej sposobów daje zauważalne wyniki. Warto rozważyć ten temat, szczególnie jeżeli dużo dzieje się w Twoim życiu. Koncentracja i sprawnie funkcjonująca mózgownica na 100% będzie Ci potrzebna.
Na koniec mały test na skupienie na jednej rzeczy: ile okienek masz jednocześnie otwartych na swoim kompie? W czym to Ci pomaga? Potrzebujesz ich w tym momencie?
Mój wynik teraz:7 + 5 katalogów. Tragedia :(. Na szczęście tylko Outlook mnie przyciągnął do siebie :), Do napisania tego postu potrzebowałem tak naprawdę 2: word’a i odtwarzacza z muzyką. Czyli Wskaźnik Przeładowania Okienkami (WPO) = Otwarte (12)/Potrzebne(2) = 600%. I tym samym zakończyłem bardzo naukowo. Oczywiście dążyć należy do wskaźnika WPO=100%. A jak wygląda Twój WPO? ;)
Podsumowanie 2009 – Rok Zmian
Posted by: | CommentsTemat chodzi za mną tak mocno, że jak go nie zamknę to nie zaznam spokoju. Zastanawiałem się, co takiego odciąga mnie od napisania tego tekstu. Jest jedna mała rzecz, ale o tym później, najpierw zajmę się tym co najważniejsze. Spojrzeniem na cały 2009, moje plany, postanowienia, nadzieje i weryfikację 365 dni. Kolejnych 365. To dużo, pytanie jak dobrze je wykorzystałem i co zamierzam zrobić dalej.
Jak zwykle postaram się opisać to w taki sposób, żebyś mógł z tego jak najbardziej skorzystać, pomimo tego, że ten wpis jest mocno osobisty, bo dotyczy mojego roku. Tym niemniej możesz uczyć się na moich sukcesach, błędach i wnioskach, żeby uniknąć tych drugich i szybciej przejść do wdrażania w życie trzecich, tak żeby twój rok był wypełniony tymi pierwszymi ;).
Jak oceniam 2009?
Tak naprawdę to ten rok zaczął się dla mnie 1 listopada 2008, a skończy najprawdopodobniej na początku lutego 2010. Wydłużony kalendarz, niekoniecznie kompatybilny z kalendarzem Majów, ale na moje potrzeby działa rewelacyjnie. Prawda jest taka, że lata nie istnieją w silosach i oderwaniu od siebie, a są elementem dłużych cyklów i dopiero patrzenie w ten sposób pozwala lepiej ocenić co się działo. Tym bardziej, że niektóre wydarzenia mają długofalowe efekty. Tak było i w moim przypadku. Ale po kolei.
2009 to dla mnie i dla całej naszej rodziny rok zmian. Zmieniło się prawie wszystko co mogło, oprócz mieszkania (co tak na marginesie było bliskie realizacji, na szczęście podjęliśmy decyzję, że na razie nie jest to dobry moment). W sierpniu 2008 urodził się Mateusz, we wrześniu Wiktoria poszła do przedszkola, w listopadzie rozstałem się całkowicie z pracą na etacie i rozpocząłem na 100% działalność na własny rachunek, w czerwcu 2009 rozluźniłem współpracę z firmą, z którą zaczynałem moją przygodę na własnym i przerzuciłem moje siły na tworzenie Leadership Center i pracę nad projektem Proaktywnie NEXT (nazwa kodowa na razie ;) ). Jakby tego było mało we wrześniu Karina wróciła do pracy, po to, żeby po fajnej propozycji, zmienić ją na dużo ciekawszą w listopadzie.
Patrząc na czynniki stresu wygenerowane w ciągu tego roku przekroczyliśmy wszelakie dopuszczalne normami unijnymi poziomy ;). I to faktycznie miało swoje negatywne skutki, choćby jeżeli chodzi o mój plan zbudowania formy. No i bez ukrywania mieliśmy kilka poważnych dyskusji co do stylu pracy trenera (ciągłe wyjazdy), tym bardziej, że Wiktoria po rozpoczęciu kariery przedszkolaka zaczęła mocno chorować i zamiast w przedszkolu dużo czasu spędzała w domu.
Podejmując te wszystkie decyzje zdawałem sobie sprawę, że to dużo zmian na raz, ale tak naprawdę to było najlepszy moment, w którym mogłem tak zadziałać. Gdyby nie to uciekły by bardzo ważne szanse, których mógłbym nie odrobić w szybkim czasie. Dało się przewidzieć, że Wiktoria będzie chorować, a to nałożone na moje wyjazdy może nieźle namieszać. Ale szczerze mówiąc gdybym to robił to w życiu bym się nie zdecydował na zdecydowane działanie.
Pomimo tych stresowych rzeczy to był jeden z najciekawszych okresów w życiu pod kątem nauki i realizacji pewnych, z pozoru nierealistycznych celów. Pierwsze wakacje od II roku studiów, które trwały trzy miesiące :), oczywiście przeplatane pracą, ale bez jakiegoś mega stresu, wprost przeciwnie, wypełnione poczuciem, że zmierzam we właściwą stronę. Spojrzenie na świat z perspektywy innej niż manager w korporacji było bardzo ożywcze i inspirujące. Przyznając się teraz do tego trochę bardziej: chyba zaczynam dorastać ;). Gdzieś przeczytałem, że 30 lat to wiek dojrzewania. Coś w tym jest.
Podsumowując podsumowanie odpowiem na pytanie, które zadał mi ostatnio mój znajomy. „Czy żałujesz tych decyzji?”. Odpowiedź brzmi – Czy wydawało mi się, że wiem co robię? Tak. Czy wiedziałem, na co tak naprawdę się decyduję? Nie :). Czy żałuję decyzji? Nie. Największa nauka z tego roku – jeżeli robisz to, co Cię pasjonuje spełniasz się najbardziej.
Czym jest dla mnie Rozwój Osobisty
Posted by: | CommentsNie bez powodu na pisałem Rozwój Osobisty właśnie tak. Trochę z przekory też, bo dotarła do mnie pewna bardzo oczywista rzecz. I razem z nią znowu się zdziwiłem jak bardzo na co dzień oczywiste rzeczy umykają z pola widzenia. Chociaż chwila, może nie do końca to takie oczywiste jest. Może po kolei wyjaśnię o co chodzi, bo chyba właśnie popełniam jeden z najbardziej zakręconych wstępów jakie kiedykolwiek napisałem ;).
Świadome życie
Posted by: | CommentsArtykuł napisany dla nieistniejącego już miesięcznika “Odnowa”.
—
Co to znaczy świadome życie? Pewnie większość z nas i tak uważa, że żyje maksymalnie świadomie. Wiemy przecież, co robimy, nie zachowujemy się jak bezwolne kukły tylko obserwujemy otoczenie, zdajemy sobie sprawę, kiedy śnimy, a kiedy działamy na jawie, zdajemy sobie sprawę ze swoich poczynań. Czego więcej trzeba żeby być świadomym? I komu to oceniać? Co byś odpowiedział na pytanie: kim jesteś? Czy jesteś w stanie opisać siebie, swoje plany ambicje i marzenia w ciągu kilku minut osobie, którą właśnie poznałeś? Zapewne odpowiesz, że nie. Dlaczego? Dlatego, że każdy z nas jest zbyt skomplikowany, żeby dało się to zrobić tym czasie, czy po prostu nigdy nie poświęciłeś wystarczająco dużo czasu na to, żeby zadać sobie trud poznania siebie?
Najprawdopodobniej w tej właśnie chwili myślisz sobie, że ten, kto pisał ten artykuł ma nie po kolei w głowie. Jak można nie znać siebie? Kto ma znać Ciebie lepiej, niż Ty, w końcu jesteś ze sobą od urodzenia ;). Zróbmy prosty test. Czy jesteś w stanie odpowiedzieć szybko i ze stuprocentową pewnością na proste pytania. Jakie jest twoje największe marzenie? Jakie są twoje trzy najsilniejsze strony? Jaki jest twój najważniejszy cel w tym roku? Jeżeli znasz te odpowiedzi resztę artykułu możesz przeczytać na zasadzie ciekawostki, jeżeli jednak wahasz się zapraszam do uważniejszej lektury.
Według encyklopedycznej (wikipedia) definicji świadomość to „stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie). Zwykły stan czuwania.” Zapewne z naukowego punktu widzenia definicja jest poprawna, pytanie tylko jak bardzo może Ci się przydać w życiu. Dla mnie świadome życie to zaakceptowanie faktu, że jesteś odpowiedzialny za swoje życie, masz wpływ na to, co Ci się przydarza, masz wolny wybór, co do tego jak chcesz zareagować w danej sytuacji i co najważniejsze, twoje działania ukierunkowane są na realizację twojej wizji przyszłości.
Zacznijmy od odpowiedzialności. Każdemu z nas przydarzają się gorsze dni, wydarza się coś, co nam się nie podoba. Wiele osób reaguje w takiej sytuacji wpadając w ton „ktoś powinien coś z tym zrobić”, „to jego wina”, „ja zrobiłbym to lepiej, ale”. I zazwyczaj na gadaniu się kończy. Narzekanie w gronie znajomych stało się naszą narodową specjalnością. Co jest nie tak z takim podejściem? Do niczego konstruktywnego w zasadzie nie prowadzi. Możesz na chwile podbudować sobie swoje ego przekonując wszystkich, dookoła, że to, kto inny zawinił, natomiast ani trochę nie zbliżysz się do rozwiązania problemu. To może się stać tylko i wyłącznie, jeżeli powiesz sobie „Nie podoba mi się ta sytuacja. Chcę ja zmienić. Co mogę zrobić w tym kierunku?”. Ostatecznie, że to, co osiągnąłeś do tej pory zawdzięczasz wyborom i działaniom dokonywanym przez Ciebie i w przyszłości nic się nie zmieni. Dlaczego akceptacja tego faktu jest tak ważna? Bo to fundament, na którym będziesz budować. W momencie, w którym zdajesz sobie sprawę, że to od Ciebie zależy, kim możesz być, że możesz realizować swoje marzenia nie czekając i nie oglądając się na nikogo zaczynasz postrzegać i myśleć o otaczającej Cię rzeczywistości w kategoriach „jak mogę to zrobić” zamiast „niech ktoś przyjdzie i to zrobi”. Zaczynasz działać i zyskujesz najważniejszy w realizowaniu każdego przedsięwzięcia element – inicjatywę, z obserwatora stajesz się kimś, kto aktywnie wpływa na swoje otoczenie.
W tym momencie zaczynasz zdawać sobie sprawę, że nie musisz wcale akceptować po prostu tego, co Ci się w życiu przydarza, ale możesz w każdej sytuacji dokonać wyboru twojej reakcji. Niczego tak naprawdę w życiu nie musisz, wybierasz konkretne działanie z różnych powodów. W tym momencie najprawdopodobniej wiele osób podaje przykład pracy. Przecież muszę tam chodzić, czyli jednak nie zawsze mam wybór. To nieprawda. Możesz sobie dzisiaj powiedzieć, że nie pójdziesz do pracy, zostaniesz w domu i zrobisz coś, na co od zawsze miałeś ochotę, prawda? Czy ktoś Cię do czegoś zmusi siłą? Nie. Najprawdopodobniej tego nie zrobisz i ja też tego nie zrobiłem do tej pory, dlatego, że praca przede wszystkim zapewnia mi utrzymanie, realizacje kilku moich celów życiowych i nadal się w niej uczę. Gdybym się tam nie pojawił stracę źródło przychodów, a na to nie jestem gotowy. Czym takie podejście różni się od „muszę iśc do pracy”? Tym, że uświadamiam sobie, dlaczego jednak decyduję się na wyjście do biura i rozważam alternatywy. Czy istnieje inny sposób na utrzymanie siebie? Jak inaczej mogę realizować moje cele i czy akurat ta praca to jedyne miejsce, gdzie będę się mógł czegoś nauczyć? Jakie Ty rozważasz opcje?
Chciałbym, żeby jedna rzecz była jasna. Wzięcie odpowiedzialności za siebie i dokonywanie świadomych wyborów w życiu to naprawdę odważna decyzja. Wbrew pozorom wiele osób nadal oczekuje, że ktoś inny rozwiąże problemy, przed którymi stają i zakłada, że są w tak beznadziejnej sytuacji, w której nie mogą nic zrobić. Czekają całe życie na swoją szansę powtarzając mantrę „ach, gdyby tylko…” i często okazja przechodzi im przed oczami, a oni i tak nie będą w stanie jej dostrzec.
W tym tygodniu miałem sytuację, w której próbowałem przekonać grupę ludzi do mojego pomysłu. Nie udało się. Zależało mi na tym, ale niestety nie wyszło. Mogę podejść do tego na dwa sposoby. Albo to grupa była na tyle krótkowzroczna, że nie dostrzegła tego, co dla mnie oczywiste tym samym składając na nich winę, albo zaakceptować to, że nie przygotowałem się odpowiednio, nie wziąłem pod uwagę wszystkich punktów widzenia i zgodzić się z tym, że zawiodłem. Pierwsze podejście niczego by mi nie dało, pozostałbym przy swoim przekonaniu i niczego nie zmienił. W drugim przypadku odebrałem bezcenną lekcję wywierania wpływu i sprzedaży, wiem, co muszę usprawnić, żeby być skuteczniejszym najlepszym razem. Inicjatywa leży po mojej stronie.
Dlaczego ludzie nie decydują się na wzięcie nasienie odpowiedzialności? Bo wiąże się to pewnymi niedogodnościami i ciężarem. Nie ma już na kogo zwalić winy, za niepowodzenia. Jeżeli wiesz, że coś nie wyszło to nie, dlatego, że ktoś nawalił, ale samemu nie dopilnowało się tej osoby i jeżeli Ci na tym zależy trzeba się zaangażować w naprawianie błędów. Nie ma się, u kogo schronić i liczyć na to, że ktoś za nas zrobi to, na czym nam zależy. Dzieci potrafią wymusić na rodzicach to, czego chcą. Dorośli nie mają już takiego luksusu, trzeba zdobyć to, czego się chce samemu. Ciągłe podejmowanie decyzji może być męczące. Czasem mi też pojawia się w głowie myśl „Chcę znowu być dzieckiem. Życie byłoby o wiele łatwiejsze”.
To, jaka jest korzyść ze świadomego podejścia do życia? Dla mnie fundamentalna. Od momentu, w którym przekonasz się, że to Ty kształtujesz swoje otoczenie całkiem inaczej spojrzysz na świat. Będziesz miał dużo większą satysfakcję ze swoich osiągnięć, bo będziesz wiedział, że zawdzięczasz je sobie, będziesz skuteczniejszy w działaniu, bo nie będziesz marnować czasu na czekanie aż coś się samo naprawi. Osiągniesz większą spójność pomiędzy tym, w co wierzysz, a tym, co robisz, bo dużo szybciej będziesz orientować się, co tak naprawdę Ci w danej sytuacji nie pasuje.
Zrozumienie siebie, swoich celów daje niesamowitą siłę i motywację do działania, bo od momentu, w którym zdasz sobie sprawę, do czego dążysz zaczynasz dostrzegać możliwości realizacji swoich celów. Jesteś dużo bardziej skłonny do obserwowania świata, uczenia się i rozwijania siebie. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że twoja nauka będzie odbywała się też na zasadzie prób i błędów, a dzięki temu zwiększa się twoja tolerancja dla Ciebie i dla innych. Generalnie wkraczasz na całkiem inny poziom efektywności.
Gra jest zdecydowanie warta świeczki. Jeżeli jesteś przekonany to czas przejść do konkretów i praktycznych działań. Materiałów na temat rozwoju osobistego, świadomego życia i osiągania sukcesu jest bardzo dużo, łatwo się w tym pogubić, dlatego proponuję Ci model, który ułatwi stawianie pierwszych kroków i uporządkuje zdobywanie przez Ciebie wiedzy o sobie samym. Dla mnie świadomość określa się na kilku płaszczyznach.
I. Przede wszystkim, jakie są twoje wartości, filozofia życiowa, czy wiesz, jaki ślad zamierzasz zostawić po sobie. W prostych słowach, jaki jest sens życia dla Ciebie. Szukanie sensu życia to klasyczny filozoficzny problem, do tej pory nierozwiązany z prostego powodu. Sens życia trzeba sobie stworzyć samemu i taki spisany sens życia to twoja życiowa misja. Brzmi to egzotycznie i wiele osób reaguje na ten punkt bardzo sceptycznie. Przyznaję, że moja reakcja była taka sama, gdy usłyszałem o tym po raz pierwszy. Dopiero po kilku latach zdobyłem się na spisanie mojej misji i żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej.
II. Drugi element to twoje nawyki. One manifestują, na co dzień, jakim jesteś człowiekiem. Te pozytywne to na przykład regularne ćwiczenia, dbanie o swój rozwój, efektywne wykorzystanie czasu, te negatywne to nałogi, odkładanie spraw na później, nie kończenie rozpoczętych zadań. Nawyki są tak bardzo istotne, ponieważ jeżeli chcesz uzyskać trwały efekt w jakiejś dziedzinie powinieneś zadbać o wyrobienie ich w sobie. Sztandarowy przykład siły nawyków to efekt jojo występujący przy odchudzaniu. Ludzie potrafią stracić na wadze nawet bardzo dużo, dlatego, że są w stanie przez krótki czas odmówić sobie jedzenia i intensywnie ćwiczyć. Po skończeniu jednak takiego cyklu wracają do starych zwyczajów – minimum ruchu i nieodpowiednie nawyki żywieniowe. Jeżeli szukasz stałej zmiany inwestuj w nawyk.
III. Po trzecie to świadomość swoich zdolności i zasobów, które posiadasz. Czy wiesz jakie są twoje silne strony, jakie posiadasz talenty, jakie posiadasz możliwości i szanse, a co Cię ogranicza. Czy wiesz, w czym jesteś dobry? Co może przynieść wartość innym? Jeżeli mówimy o zasobach to nie są to tylko zasoby materialne, ale też na przykład znajomości. Czy wiesz, czym się zajmują i w czym są dobrzy ludzi, którzy Cię otaczają? Czy wiesz, w czym możesz im pomóc a w czym oni mogą być pomocni Tobie?
IV. Role życiowe, które pełnisz to kolejna ważny aspekt. Zazwyczaj na tym poziomie większość z nas określa siebie mówiąc „jestem nauczycielem, ojcem, wędkarzem, itd.”. W życiu pełnisz wiele różnorakich ról, część z nich wybrałeś całkowicie świadomie i koncentrujesz się na nich, na przykład twój zawód, natomiast niektóre niejako zostały Ci nadane, ale czasem są dla Ciebie niedostrzegalne. Ilu z nas, na co dzień zadaje sobie pytanie jakim jest obywatelem swojego Państwa? Słyszałem kiedyś, że człowiek może być bardzo dobry w maksymalnie pięciu rolach. Nie mam na to naukowego dowodu, natomiast jestem w stanie na bazie mojego doświadczenia się z tym zgodzić. Wybór tego, co dla Ciebie najważniejsze najłatwiej zacząć od tego właśnie miejsca.
V. Wizja tego, co chcesz osiągnąć w każdej z ról to określenie swoich marzeń i pragnień dla każdej z nich. Może chcesz być wyjątkowym ojciem, bratem lub przyjacielem, może chcesz zostać zapamiętanym jako pasjonat i autorytet w dziedzinie, którą zajmujesz się zawodowo, a może chcesz stworzyć coś całkiem innego. Nie ma tutaj ograniczeń, co mógłbyś osiągnąć. Mając przed oczami obraz tego, do czego dążysz dużo łatwiej podejmiesz wiele decyzji i jednocześnie dużo łatwiej zmotywujesz się do działania.
VI. Marzenia i wizje najrozsądniej realizować wyznaczając sobie na drodze do nich konkretne cele. Czy wiesz, co konkretnie powinieneś zrobić, żeby posuwać się konsekwentnie w kierunku tego, co sobie wymarzyłeś? Jaki jest teraz dla Ciebie najważniejsza rzecz do osiągnięcia, kiedy ją osiągniesz i co się wtedy stanie? Jaki jest twój plan na najbliższy rok, dwa lata, pięć? Co osiągniesz za 30 lat? Spisywanie i określanie celów to tak często pojawiająca się w wielu miejscach rada, że jako oczywista jest często ignorowana. Nie popełnij tego błędu. To jedno z najskuteczniejszych narzędzi, które masz do swojej dyspozycji.
VII. No i ostatecznie to, w jaki sposób realizujesz swoje cele. Jak dobrze radzisz sobie z planowaniem, zarządzaniem sobą, jakie rytuały stworzyłeś, które ułatwiają Ci osiągnięcie celu, wzmacniają twoje dobre nawyki i jednocześnie pozwalają na zachowanie tego, co zdobyłeś do tej pory.
Gdzie zacząć? Najlepiej byłoby od początku, czyli od określenia swojej misji życiowej. Ale pracując samodzielnie może to być bardzo trudne, dlatego niestandardowo zaproponuję Ci inną drogę: zacznij od środka. Najłatwiej jest zacząć od określenia swoich ról życiowych. Jest to obszar na tyle intuicyjny, że nie powinieneś mieć z tym większych problemów. Kolejne w miarę intuicyjne obszar to określenie swoich umiejętności i silnych stron oraz zidentyfikowanie swoich nawyków. W miarę tego jak będziesz poznawać siebie takiego, jakim jesteś teraz, będziesz mógł przejść do wizji dla każdej z ról i do swojej misji życiowej.
Dużo tego. To prawda. I jeżeli do tej pory nie zastanawiałeś się nad tym to nie jest to temat, który da się zgłębić w przeciągu jednego popołudnia. Z bardzo prostego powodu. Jesteśmy jednak mimo wszystko na tyle skomplikowanymi osobami, że trzeba nam poświęcić sporo czasu na dojście do ładu z tym wszystkim. Jednak naprawdę warto ten czas poświęcić, bo zaręczam Ci, że to będzie jedna z najlepszych inwestycji, które zrobisz w życiu – zainwestujesz w siebie i zrobisz duży krok w kierunku realizacji siebie. I dobra rada na koniec. Jeżeli czujesz, że cię przekonałem i chcesz zacząć żyć świadomie to nie odkładaj tego na później tylko zrób pierwszy krok już dzisiaj, dzięki temu twoje szanse znacząco wzrosną. Powodzenia.
Ćwiczenia
Bardzo ważne tytułem wstępu: te ćwiczenia mają Ci pomów w wykonaniu pierwszego kroku. Znajdziesz na pewno wiele dodatkowych artykułów, książek i materiałów w Internecie, które pozwolą Ci na głębsze zbadanie tematu i do tego zachęcam.
Kolejna bardzo ważna rzecz, to zacząć. Bardzo trudno byłoby zrobić te wszystkie ćwiczenia od razu. Dlatego nastaw się raczej na wykonywanie małych kroczków w drodze do celu. Nie przejmuj się też tym, gdy nie będziesz zadowolony z pierwszego efektu. Zawsze możesz to poprawić i praca nad sobą ma to do siebie, że polega na ciągłym ulepszaniu osiąganych efektów. Najważniejsze jest to, żeby zacząć, nawet gdy na początku spiszesz tylko to co przyjdzie Ci szybko do głowy. Nie musisz nikomu pokazywać tego co zrobiłeś, robisz to tylko dla siebie. Gdy już zaczniesz będzie Ci szło dosyć sprawnie.
Misja. Twoja misja opisuje to co pozostawisz po sobie i to w jaki sposób chcesz przejść przez życie. Pierwszą wersję możesz napisać w miarę szybko, z czasem będziesz ją poprawiał, tak, żeby dojść do wersji, która Cię usatysfakcjonuje. Metod jest wiele, natomiast ja na początek proponuję ją spisać. Możesz wykorzystać następujący szablon.
Jestem …. – napisz kim jesteś, jakie role życiowe i jacy ludzie są dla Ciebie najważniejsi
Celem mojego życia jest …. – co chcesz osiągnąć w życiu
Tytuł mojego życia to …, dlatego, że … – gdyby ktoś miał nakręcić film o twoim życiu jaki byłby tytuł, dlaczego właśnie taki?
Moją pasją jest … – co lubisz robić, co daje Ci siłę do działania
Moim osobistym motto jest … – czy jest jakiś cytat, który określa twoją filozofię życiową, według, której żyjesz. Dlaczego?
Jestem osobą, którą inni … – jak chcesz być widziany przez innych, jaki chcesz być dla nich?
Na co dzień … – co robisz, żeby realizować swój cel
Aby osiągnąć moją misję będę … – co zrobisz, żeby nie zapomnieć o swojej misji.
To jedno z ćwiczeń, które dało mi najwięcej. Warto zrobić je, gdy jesteś zrelaksowany i masz czas dla siebie. Nie uda się go wykonać dobrze, gdy spróbujesz go zrobić w dniu, w którym myślisz, że nic Ci się nie udaje. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć o nim myśleć już teraz.
Nawyki. Na początek stwórz sobie listę nawyków, których chciałbyś się pozbyć, czyli na przykład nałogów, odkładania spraw na później, spędzania zbyt dużo czasu przed telewizorem. Kolejna lista to dobre nawyki, które w sobie wyrobiłeś i, które pozytywnie wpływają na twoje zycie, takie jak sumienność, regularne telefony do domu, pozytywne podchodzenie do rozwiązywania problemów. Te zdecydowani chcesz utrzymać. Ostatnia lista to nawyki, które chcesz zdobyć, na przykład zdrowe odżywianie się, regularne ćwiczenia fizyczne, planowanie dnia.
Bardzo istotna jest lista nawyków, które już posiadasz. Bardzo często koncentrujemy się na tym, co jest negatywne i czego chcemy się pozbyć lub też to, czego nowego chcemy się nauczyć i przez to tracimy pozytywne zwyczaje. Wiedząc, co już posiadasz, będziesz na to zwracał pilniejszą uwagę przy podejmowaniu decyzji.
Najlepiej pozbyć się niepożądanego nawyku starając się wyrobić w sobie nowy pozytywny. Na przykład zamiast pozbywania się nawyku podjadania pomiędzy posiłkami pracuj nad nawykiem regularnego odżywiania się. Wyrobienie nawyków zajmuje sporo czasu, najczęściej przez jakiś czas powinieneś świadomie pilnować, czy zachowujesz się tak jak byś chciał. Dosyć popularny jest 30 dniowa próba. Zakładasz sobie, że sprawdzisz jak się będziesz czuł z nowym nawykiem w ciągu miesiąca. Nie jest to przesadnie długi czas, ale wystarczający w ogromnej większości przypadków. Po tym czasie nawyk powinien się utrwalić, a Ty wiesz, czy to Ci odpowiada.
Zasoby/Zdolności. Bardzo dobrym ćwiczeniem dla określenia swoich zasobów i zdolności jest analiza SWOT, czyli silnych i słabych stron, szans i zagrożeń (ang. Strengths, Weaknesses, Opportunities, Threats). W tym przypadku tworzysz cztery listy, w których wypisujesz poszczególne elementy. Silne strony określają twoje zdolności i umiejętności. Nie krępuj się niczym i wypisz wszystko, co potrafisz robić, nawet to, co robisz hobbystycznie, bo to także tworzy Twoją wartość. Słabe strony to obszary, które Cię ograniczają w realizacji twoich zamierzeń, na przykład brak systematyczności, nieumiejętne zarządzanie czasem. Szanse to wszystko, czego powinieneś szukać, żeby zwiększyć swoje szanse osiągnięcia sukcesu, mogą to być wydarzenia branżowe, na których możesz zaprezentować swoją ofertę, konkursy, które dadzą Ci na przykład możliwość zdobycia pieniędzy na otworzenie własnego biznesu, może to być interesująca oferta poszerzenia twoich umiejętności. Zagrożenia określają co może Cię powstrzymać na drodze do celu, na przykład brak systematyczności może doprowadzić do tego, że nie uda Ci się przygotować dobrze do ważnego spotkania i tym sposobem stracisz dobrego klienta. Silne i słabe strony są dużo bardziej namacalne, podczas gdy szanse i zagrożenia wymagają bardziej abstrakcyjnego myślenia. I szczerze mówiąc, najlepiej gdybyś skoncentrował się na szansach. W tym ćwiczeniu najpierw wypisz wszystko, co Ci przyjdzie do głowy, a dopiero później odfiltruj nie pasujące lub nieistotne elementy.
Role życiowe. Określenie ról życiowych jest w miarę prostym ćwiczeniem na początek. Zazwyczaj dotyczą one najbliższych dla Ciebie osób, zatem możesz być ojcem, dziadkiem, synem, bratem, przyjacielem. Twoją rolę określa też to, czym się zajmujesz zawodowo, jakie masz hobby. Zatem może jesteś studentem, pracownikiem albo prowadzisz własną firmę, możesz być pasjonatem jakiejś dziedziny. Weź sobie kartkę papieru lub usiądź przed komputerem i na początek wypisz sobie wszystkie role, które przychodzą Ci do głowy. Później z tej listy wybierz te, które dla Ciebie znaczą najwięcej. Nie musisz ich szeregować w żadnej hierarchii, ważne, żebyś ograniczył listę. Na początek do 5-7 elementów. Gdy to zrobisz dodaj sobie do listy jeszcze cztery dodatkowe elementy. To jak dbasz o swoją kondycję fizyczną (regularne ćwiczenia), umysłową (nauka nowych rzeczy, zdolność do koncentracji), duchową (poczucie celu, misja życiowa) i społeczną (interakcje z innymi ludźmi). Są to cztery obszary, o które warto dbać, żeby utrzymywać się w generalnie dobrej, wszechstronnej formie. Na pewno zetkniesz się z tym tematem jeszcze nie raz. Tak stworzona lista określa to, na które z obszarów otaczającej Cię rzeczywistości chcesz mieć wpływ i jest to punkt wyjścia do dalszych ćwiczeń.
Wizja. Do tego ćwiczenia powinieneś mieć spisane już swoje role życiowe. Teraz czas na najprzyjemniejszą część. Wybierz jedną z ról, nad którą chcesz pracować. Możesz uwolnić swoją wyobraźnię i stworzyć w głowie obraz tego, co osiągniesz w wybranej przez Ciebie roli. Im więcej emocji będzie towarzyszyć twojej wizji tym lepiej zapadnie Ci ona w pamięć i będzie skuteczniejsza. Podstawowy sposób to spisanie na papierze wizji dla każdej z ról. Wyobraź sobie, że osiągnąłeś sukces w życiu. Odpowiedz sobie na następujące pytania: Jak się czujesz będąc spełnionym w twojej roli? Jak wygląda twój dzień? Jak inni zachowują się w stosunku do Ciebie? Jak Ty zachowujesz się w stosunku do nich? Po czym można poznać, że osiągnąłeś sukces? Rozpoznasz, że dobrze zrobiłeś to ćwiczenie, gdy czytając to, co napisałeś będziesz czuł impuls do działania, motywację do realizacji swojej wizji i będziesz zadowolony z obrazu, który widzisz oczami wyobraźni.
Jeżeli masz ochotę na bardziej plastyczne przedstawienie swojej wizji możesz pokusić się o stworzenie tablicy wizualizacyjnej, na której umieścisz obrazy, zdjęcia, hasła, które będą przedstawiały Ciebie jako człowieka sukcesu. Możesz też pójść o krok dalej i stworzyć tak zwany „mind-movie”, czyli dynamiczną prezentację multimedialną, która dodatkowo jest w stanie podnieść adrenalinę i poziom motywacji. W Internecie znajdziesz sporo materiałów na ten temat. Również na moim blogu.
Cele. Cele powinny wynikać z twojej wizji przyszłości dla danej roli. Gdy już wiesz, co chcesz osiągnąć, widzisz to i czujesz, czas na przełożenie obrazu na konkretne działanie. Dobrym ćwiczeniem jest rozłożenie sobie planowania dojścia do celu na następujące okresy. 1-2 lata, 5 lat, 30 lat. Dlaczego tak? Ponieważ bardzo trudno jest przewidzieć jak zmieni się sytuacja w długim okresie, dlatego cel 30-letni to założenie, że do tego momentu najpóźniej osiągniesz swoją wizję. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś ten czas przyspieszył :). Perspektywa 1-2 lat jest natomiast na tyle krótka, że umożliwia planowanie z dużo większą dozą prawdopodobieństwa. Najważniejsze jednak w tej koncepcji jest to, że zaczynasz planowanie tego, co osiągniesz mając przed oczami swój ostateczny cel – wizję. Potraktuj to ćwiczenie jak robienie noworocznych postanowień, z tą różnicą, że razem powinny prowadzić Cię do osiągnięcia twojego marzenia.
Dzisiaj poznasz piąte i szóste z szesnastu PRAW SUKCESU, będących rezultatem uważnej analizy życiowego dorobku ponad stu mężczyzn i kobiet, którzy osiągnęli niezwykły sukces w swoim życiu. Jeśli nie czytałeś jeszcze poprzednich praw sukcesu, zapoznaj się z nimi teraz.