Archive for doświadczenie
Poprawność polityczna i road rage
Posted by: | CommentsZ poprawnością polityczną pewnie się każdy zetknął w swoim życiu. Z road rage też na pewno :). Tak na wszelki wypadek przytoczę krótkie wyjaśnienie – road rage to stan wściekłości, który ogarnia kierowców. Poza samochodem są normalni, siadając za kółkiem wynajdują w sobie ekstra pokłady agresji. No i co jedno ma wspólnego z drugim? Śpieszę z wyjaśnieniem.
Read More→
Post Gościnny: Wyluzuj
Posted by: | CommentsAutorem postu jest Bartek z bloga BartekPopiel.pl. Bartek jest trenerem szybkiego czytania i pasjonatem prostego rozwoju osobistego. Możesz obserwować go na Blipie lub zasubskrybować jego blog.
__________________________________________________________
Read More→
Coś się wymyśli
Posted by: | CommentsPrzestałem wierzyć w dogmaty. Wszelakie. Już dawno temu tak naprawdę. Teraz największą frajdę sprawia mi odkrywanie co tak naprawdę się pod nimi kryje. Najciekawsze ostatnio dla mnie to wykorzystywanie wiedzy z zarządzania w całkiem nowym kontekście. To bardzo pouczające jak strategie funkcjonujące w jednej sytuacji potrafią być nieskuteczne w innej. Gdybym chciał zarządzać moimi projektami tak jak to robiłem w korporacji to bym niewiele posunął się do przodu. Gdybym z kolei robił projekty w przeszłości tak jak robię niektóre teraz to raczej nie bardzo miałbym jak się podpisać pod jakimikolwiek osiągnięciami ;).
Read More→
Chwile ze zdjęć
Posted by: | CommentsKiedyś trafiłem na wypowiedź na forum dotyczącą posiadania dzieci. Komentarz był mniej więcej taki „Widząc jak sfrustrowani rodzice traktują swoje dzieci, jak się do nich odnoszą, dochodzę do wniosku, że nie chcę ich mieć”. Sam miałem taką refleksję, gdy jeszcze kilka lat temu widziałem matkę krzyczącą na dziecko. Oczywiście patrząc z boku dochodziłem do jednego słusznego wniosku: ta kobieta krzywdzi swoje dziecko i nie potrafi go wychowywać i na pewno zrujnuje mu psychikę. Ja do tego bym nie do puścił.
Read More→
O k… to nie ta góra
Posted by: | CommentsNaprawdę ostatnio mało przyczyniam się do poszerzania zawartości merytorycznej bloga. Zastanawiałem się, dlaczego tak się dzieje. Może dlatego, że mam czas wypełniony po brzegi inną aktywnością, a może dotarłem do momentu, w którym zrozumiałem, że nie napiszę niczego odkrywczego.
Wszystko na temat rozwoju osobistego zostało już napisane. Czy tego chcę czy nie. Na pewno każdą genialną myśl, którą odkryję ktoś gdzieś, kiedyś już spisał i odkrył. Po grzyba w takim razie powtarzać się i pisać coś, co już wiadomo? No jest to poniekąd przyczyna. Z drugiej strony mam wrażenie, że to nie pisanie spowoduje, że pojawi się zmiana. Pewnie też poniekąd słuszne. To też wniosek, do którego doszliśmy w czasie spotkań zespołu proaktywnie. Powoli, ale konsekwentnie działamy i wyniki będą widoczne wkrótce.
Gdyby ktoś pytał mnie dzisiaj, gdzie leży klucz do rozwoju osobistego i osiągania celów to sprowadziłoby się to do dwóch rzeczowników: działania i doświadczania. Tylko robienie czegoś gwarantuje wyciągnięcie indywidualnego doświadczenia, a przez to wzbogacenie siebie. Zarządzanie projektami uczy, że najpierw trzeba mieć plan, wizję tego, gdzie chcesz dojść, a później działać. Sam tego uczę i uważam, że to słuszne, ale od każdej reguły są wyjątki.
Czasem stoisz sobie, rozglądasz się dookoła i widzisz dookoła siebie tylko góry i pagórki na które możesz się wspiąć. Zasłaniają widok na tyle, że nie wiadomo, którędy najlepiej iść. Można sobie planować do woli, pytać ludzi o kierunek i nic z tego nie wyjdzie. Trzeba wejść na najbliższą górę, rozejrzeć się z perspektywy nowego doświadczenia, z założenia widok z góry jest lepszy niż dołu. Nawet wniosek „o k… to nie ta góra” jest lepszy niż smęcenie, że nie wiadomo dokąd iść.
Skąd to mogę wiedzieć? Dobre pytanie sobie zadałem ;). Nie mam pojęcia. Może to prawda i zasada, która działa tylko w moim przypadku. Może za parę lat będę myślał o tym inaczej, tak jak teraz patrzę na życie trochę inaczej niż kilkadziesiąt doświadczeń temu. Może za parę lat dojdę do wniosku, że jednak pierwsza góra była tą właściwą?
Filozofia coraz bardziej mnie przyzywa, chyba naprawdę się starzeję ;). Co tak naprawdę jest sensem życia? Osiągnięcie celów, czy ich osiąganie? Cel podróży, czy droga sama w sobie? Jakiś czas temu pisałem, że samemu tworzymy cel naszego życia . Nadal się pod tym podpisuję, chociaż teraz raczej traktowałbym wszystko co da się osiągnąć jako etap w podróży.
Wiadomo, że można w takim punkcie chwilę odpocząć, ale zaraz trzeba będzie wstać i ruszyć dalej. Tutaj może odezwać się moje wrodzone dążenie do kolejnego i kolejnego celu, dlatego nie musi być to stwierdzenie prawdziwe dla Ciebie: ważne, żeby przejść dobrze swoją drogę i aby każdy kolejny cel był co najmniej „o oczko” wyżej od poprzedniego. Tak poznam, że to co robiłem miało sens.
Teraz dopiero otwiera się lista pytań. A skąd wiadomo, że to jest większe wyzwanie? Co jest trudniejsze: rozwijanie firmy czy wychowanie dzieci? Trudniejsze jest zarobienie miliona, czy bycie w kumpelskich i szczerych relacjach z nastoletnim dzieckiem? Zdobycie grona przyjaciół, czy domu na Hawajach? Ile osób tyle pytań i tyle odpowiedzi.
Jakieś wnioski? Warto szybko wleźć na najbliższą górę, żeby nie zorientować się, że całe życie czekaliśmy na wejście na niewłaściwą. Warto działać i warto doświadczać. Dzisiaj doświadczenie to dla mnie największa wartość.

