lis
18

Szukaj okruchów

By Mariusz

Ostatnie miesiące, tygodni i dni to ciągła praca. Nawet nie fizycznie, bo tego niby jest mało, ale mentalnie jestem na 100% w pracy. Staję przed dylematem: napisać coś może, czy raczej działać dalej pchając do przodu moje projekty, które bardziej demonstrują wdrażanie szczytnych idei w życie niż kolejny filozoficzny post. Dzisiaj postanowiłem, że jednak napiszę. Hamulec na pracę, czas na refleksję.

Coś mnie tknęło. Tak jakoś bywa, że olśnienie przychodzi w pewnym momencie, nie wiadomo skąd. Po prostu nagle czujesz, że wpadłeś na coś, co wydaje się nagle takie oczywiste. Gdyby tłumaczyć to medycznie i neurologicznie, to pewnie powstało jakieś połączenie w mózgu, dzięki innym połączeniom itd., itp. Szczerze mówiąc to nie interesują mnie naukowe wyjaśnienia. Niby coś wyjaśniają, ale w większości wypadków mało użyteczne to jest :(.

Wracając do „tknięcia”. Przybrało tym razem bardziej poetycką postać. Nasze doświadczenia, pomysły, najlepsze momenty i w ogóle życie składa się z malutkich okruchów, które znajdujemy całkiem przypadkiem, albo najczęściej umykają w ogóle naszej uwadze ze względu na swój rozmiar. Krótkie zdanie, słowo, obraz, dźwięk zapach, które kiedyś do nas trafia, którego nie zapamiętujemy świadomie. Nagle to wszystko wraca połączone w jakąś silną ideę, pomysł, energię do działania, których świadomie nie mielibyśmy praktycznie szans nigdy wypracować.

Te małe kawałki wyciągane niby bez sensu, domagające się uwagi w momentach, które mogą wydawać się niestosowane są jak ziarnko piasku dookoła, które tworzy się perła, albo ziarenko kurzu dookoła którego powstaje kryształ. (Uprzedzałem, że będzie poetycko ;) ). Dopiero widząc je wszystkie obok siebie dostrzegasz dookoła czego chodziłeś nie widząc tego. Wtedy wszystkie mają swoje miejsce, wtedy nagle wszystko da się wyjaśnić. Cały problem polega na tym, że post factum to wszystko jest proste. Może da się jakoś ten proces wzmocnić, przyspieszyć, generować przełomowy pomysł każdego dnia. Czerpać więcej z życia? (Tutaj już wraca analityk ;) ).

Może i da. Temat na pracę co najmniej doktorską. I nie chce mi się jej pisać. Kiedyś napisałem o przyprawianiu życia. Suche cele bez przyprawy są mdłe. Okruchy są taką przyprawą. Szukanie tych ich to trochę jak szukanie przypraw w potrawie. Znikają czasem całkowicie , nie na nie zwracasz uwagę patrząc na potrawę, ale często są pierwsze, gdy jej próbujesz. Patrzysz na swoje życie. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda ok, masz wszystko. Smakujesz swoje życie i nie ma smaku. Co się dzieje?

Tak mało uwagi poświęcamy na co dzień drobiazgom, które dają niesamowity power. I tak naprawdę są ważne, ale niepozorne wobec Wielkich Ideii, którymi się poświęcamy na co dzień. Chyba uogólniam. Przyznaję, to jest mój grzech. Pochłania mnie tak bardzo praca nad dużymi dla mnie rzeczami, że gdzieś umykają takie małe.

Tutaj trochę dygresji, ale związanej z tematem? Wiktoria ma teraz trochę ponad 4 lata. I dogadanie się z nią momentami jest więcej niż wymagające. Zacząłem szukać jakiejś rady w książkach, co można robić, żeby przejść ten etap rozwoju z minimalnymi stratami po obu stronach. Książki niewiele pomogły, ale w jednej z nich znalazłem coś ciekawego . Dzieci czasem przychodzą do nas, gdy pracujemy i proszą „pobaw się ze mną”. Naturalna reakcja jest prosta: „Teraz jestem zajęty, pracuję, pobawimy się jak skończę”. Bo przecież robię ważną i dużą rzecz. A dziecko prosi tylko o zabawę. Dzieci to robią, bo chcą sprawdzić jak bardzo są dla was ważne. Czy jesteście gotowi czasem zostawić inne rzeczy i poświęcić im 5 minut całkowicie na zabawę z nimi. W końcu na zabawę z najważniejszymi dla was istotkami. Jesteście? Przyznaję się do grzechu: ja nie zawsze. A czasem w czasie zabawy myślę o „Wielkiej Idei”, bo przecież tutaj to tylko zabawa.

Wracając do głównego wątku. Jest pewna zaleta tych okruszków. Są naprawdę małe i niewiele kosztują, a robią ogromną różnicę. Doszedłem do wniosku, że skupię się na okruszkach. Zastanowię się co jest okruszkiem dla ważnych dla mnie osób i każdego dnia postaram się im taki podrzucić. Zastanowię się co jest okruszkiem dla mnie. I każdego dnia taki sobie wynajdę. Zobaczymy jaki będzie efekt. Mam dziwne wrażenie, że bardzo pozytywny.

Co jest Twoim okruszkiem?

5 Komentarze

1

Niezwykle inspirujący post. Wiele razy się zastanawiałem jak u licha znaleźć tą przyprawę każdego dnia i co robić kiedy jej zabraknie. Wbrew pozorom bywa z nią naprawdę ciężko.

Zastanawiam się też jak to się dzieje że w pewnym momencie człowiek nieświadomie zakłada taki filtr percepcyjny, że choćby chciał, nie potrafi odnaleźć w życiu niczego satysfakcjonującego. I trwa w takim stanie aż odnajdzie, najczęściej zupełnie przypadkiem, właśnie taki okruszek inspirujący do działania, który staje się przyprawą i znów można pracować nad swoimi celami.

2

Własnie chyba nazwałeś to czego szukam w ostatnim czasie :) – okruszki życia, przyprawy codzienności. Zastanawiam się od jakiegos już czasu, jak tu się zmotywować, zaglądam na twojego bloga, na inne blogi, Szukam inspiracji, motywaćji, tej iskry, która spowoduje płomień, wybuch energii! działania! a tu nic, spokojnie, powoli i w bólach rodzi się kolejny dzień .
Okruszki powiadasz, jaki jest ten mój? I właśnie na tym etapie potrafię przetrwać tydzień, zastanawiajac się. Jedno rzuca mi się na plan pierwszy, tacy ludzie jak Ty, którym się w życiu chce, którzy szukają róznych dróg – to moje okruszki nakręcające maszyne nyślenia, działania .
Dzieki , pozdrawiam i czekam na kolejne posty.

3

@Łukasz: trudno znaleźć przyprawę to fakt. Wynika to w dużej mierze z tego, że jesteśmy uczeni, żeby traktować to co nas otcza jako coś normalnego. Świeci słońce – no i co? Wieje wiatr – no i co? I tak dalej i tak dalej. Trudno się mierzy inspirację. Czasem mam dylemat: 10 minut pracy, czy 10 minut spaceru? Spacer przecież nic mi nie da! Niby nie, a jakoś lepiej po nim się myśli i kolejne minuty wykorzystuję efektywniej.

Jednym z moich okruszków dzisiaj była praca zrobiona przez Wiktorię na zajęciach z plastyki. Bardzo mnie ucieszyło, gdy to zobaczyłem.

@Kasia: nie określiłabyś mnie okruszkiem, gdybyś widziała na żywo ;). Ale dziękuję :), zrobię wszystko, by nie zawieść pokładanych we mnie nadziei.

4

Ja też dokonałam podobnego odkrycia niedawno, uświadomiłam sobie, że żyję w niesamowitym tempie i gubię po drodze drobiazgi, które de facto sprawiają, że moje życie jest wyjątkowe. Zaczęłam być bardziej “uważna”, szerzej otwierać oczy i czasami robić sobie przystanki, a nie tylko bezrefleksyjnie biec do przodu. I wiecie co? To niesamowite!
Jestem osobą zorganiozwaną, a obserwowaie drobiazgów nie mieściło się jak dotąd w moim harmonogramie dnia, więc po prostu je tam wpisałam. Codziennie przed snem przypominam sobie jakie dobre rzeczy się wydarzyły, ile uśmiechów udało mi się zauważyć, ile ciepłych słów wychwycić, albo pięknych obrazów rzeczywistości dostrzec. Dla przykladu – stałam dziś na światłach w centum miasta, korek gigant, a ja zamiast się standardowo irytować na cały świat i kierowców wokół – rozejrzałam się i… w samochodzie obok ojciec ze swoim dzieckiem, uśmiechający się do niego, jakby wnalazł właśnie szcześliwą gwiazdę, w radio moja ukochana piosenka, na przystanku staruszka czytająca Cosmopolitan, a obok niej chłopak w tak śmiesznej czapce, że nie potrafiłam ukryć uśmiechu (…). Wiecie już co udało mi się “złapać”? Byłam zafascynowana, a przecież to nic niesamowitego, po prostu życie za oknem, które dotąd mnie mało interesowało…

5

Poetycko, pięknie i o ważnych rzeczach. Pytanie o okruszki, to dla mnie pytanie co mnie cieszy, co powoduje przypływ ciepła w okolicy serca, co wywołuje zupełnie nieracjonalnie uśmiech. Jak mam “lepszy” dzień, to dostrzegam te rzeczy. Jak mam gorszy i babram się we własnym bagienku, skupiam na sobie, to zauważam mniej. Jednak czasem z “gorszego” mogę zrobić “lepszy”, intencjonalnie skupiając się na tym, co dookoła. Na tym jak ptaki latają, jak pies słodko śpi, jaki smak ma poranna kawa. A z okruszków rosną czasem wielkie poczucia, poczucie całości, jedności i ważności życia.
Chyba zainspirowałeś mnie do napisania czegoś na ten temat u mnie.

Skomentuj