Popraw swoje życie w 5 minut
ByZaplanowałem inny artykuł, ale akurat ten temat chodzi za mną już od jakiegoś czasu. W zarządzaniu projektami istnieje coś takiego jak „kwadrant równowagi” (balance quadrant), który opisuje cztery parametry projektu: czas, zakres, koszt i jakość. Jeżeli jeden z tych parametrów się zmienia to ma jakiś wpływ na pozostałe, np. zmniejszamy koszt, to pewnie odbędzie się to albo kosztem opóźnienia, zmniejszenia jakości, lub ograniczenia tego, co zostanie dostarczone, czyli zakresu. Proste, nie?
Występuje też jeszcze jedno ciekawe zjawisko. Zanim je opiszę zastanów się przez chwilę, który z czterech elementów nie pasuje do reszty? No, nie idź na łatwiznę i nie czytaj tak szybko dalej tylko pozwól sobie na chwilę refleksji ;).
Jeżeli opóźnisz projekt, to każdy to zauważy, jeżeli wydasz więcej niż planowałeś to też będzie to widać, jeżeli dostarczysz mniej niż było założone, nie da się tego ukryć. Każdy z tych elementów jest łatwo mierzalny i obserwowalny. Co innego z jakością! Ta zazwyczaj jest określona jako „nienegocjowalna”, „najwyższa w swojej klasie”, „nietykalna”. Jak myślisz, z która z wartości pójdzie na kompromis organizacja przyciśnięta do muru?
Jak się to ma do życia? Zadziwiająco bezpośrednie przełożenie. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę zarządzania czasem, inteligencji finansowej i wielkich ambicji. Czyli wyciśnij jak najwięcej z każdej minuty, oszczędzaj i inwestuj, rób tyle ile tylko potrafisz, niestety kosztem małych przyjemności, które decydują o jakości życia.
Wstając rano masz do wyboru czy wypijesz rozpuszczalną kawę, czy poświęcisz odrobinę więcej czasu i zrobisz sobie porządną kawę z ekspresu, ze spienionym świeżym mlekiem. Czy wypijesz ją z plastikowego kubka jednorazowego, czy z ulubionego, przeznaczonego do tego tylko celu. Czy w czasie lunchu zjesz znowu w fast-foodzie, czy przejdziesz się do restauracji z prawdziwymi nożami i talerzami i pozwolisz sobie na chwilę wyciszenia.
Albo zamiast czytania kolejnych stron w sieci wstaniesz od monitora i przespacerujesz się 5 minut na świeżym powietrzu? Może ktoś obok, też ma dosyć wlepiania się w ekran i czytania maili? Zrób dziś dobry uczynek i podaruj sobie, a może też komuś obok ciebie, 5 minut przyjemności.


4 Komentarze
Listopad 13th, 2007 at 12:32 pm
Bravo! (I to mówię po francusku, żeby móc jeszcze dodać “Chapeau bas!”). Warto włożyć trochę wysiłku i trochę czasu w sprawianie sobie małych przyjemności, chwil odprężenia, spokoju i szczęścia. Bo przecież takie chwile się będzie się później pamiętać.
Bo co to jest czas?…
:)))
Listopad 15th, 2007 at 3:35 pm
Dziękuję bardzo. Co można robić w 5 minut, żeby poprawić sobie jakość dnia? Czekam na propozycje?
Moje:
- latte machiato z dobrej kawiarni
- spacer dookoła biurowca
- piłkarzyki, ale musisz chcieć wygrać :)
- szybka wizyta w księgarni
Pozdrawiam
Listopad 19th, 2007 at 10:56 am
- spacer dookoła biurowca – hm… brzmi trochę przytłaczająco :)
Moja lista:
- kawa z mlekiem, cynamonem i kardamonem
- krótka gimnastyka
- wysłuchanie ulubionej piosenki
- można po prostu zamknąć oczy, położyć na nich zimne dłonie (zawsze mam zimne dłonie ;) ) i nie myśleć przez chwilę o niczym, albo postarać się uspokoić myśli
- jak się jest w domu to można np. wziąć szybki prysznic z cudownie pachnącym żelem, a później balsamem
- można zapalić kadzidełko jak ktoś lubi (ja niezbyt, ale mojej współlok. to pomaga)
- można zjeść pomarańczę
- czasami np. fajnie jest po prostu popatrzeć przez chwilę przez okno
…
c.d.n. :)
Listopad 19th, 2007 at 3:37 pm
No tak, myślałem o kategoriach życia w biurze w centrum Warszawy, a nie na campusie w słonecznej Hiszpanii :). Ale pomimo tego jestem zdziwiony jakie fajne miejsca można znaleźć do spaceru i relaksu wokół Pałacu Kulury, albo na Siennej :).
Otworzyłem na forum wątek, w którym możemy kontynuować wymyślanie