Nie pamiętam w jaki sposób się poznaliśmy z Gosią. Na pewno było to przez bloga. Gdy pisze się w temacie rozwoju osobistego, to „wpada się” na siebie co jakiś czas. Później brałem udział w pierwszych warsztatach medytacyjnych organizowanych przez Gosię w Warszawie, miałem okazję spotkać ją osobiście i przekonać się, że wie co robi i mówi :). Dlatego poprosiłem o napisanie o faktach i mitach medytacji. Tutaj znajdziecie fakty, na
Z wydawnictwa Samo Sedno otrzymałem do recenzji książkę „Zarządzanie Czasem”. I pisanie tej recenzji nauczyło mnie kilku rzeczy o sobie. Głównie tego, że na pewnym etapie człowiek doznaje niepokojącego syndromu „Przecież ja to wszystko wiem i niczego nowego się nie dowiem.” Postanowiłem zresetować moje myślenie i zajrzeć do środka, żeby się przekonać do czego można by się tutaj przyczepić. I czego można się nauczyć. W dowolnej kolejności
Tym razem znowu eksperymentalnie. Wspólnie z Jakubem Ujejskim z produktywnie.pl postanowiliśmy zadziałać razem łącząc nasze zainteresowania. Efektem tego działania jest nasz pierwszy podcast. Jeżeli ta forma się wam spodoba będziemy kontynuować, jeżeli nie – to znajdziemy inną. Natomiast wygląda na to, że wkrótce możecie spodziewać się więcej wydarzeń produktywno-proaktywnych albo proaktywno-prodyktywnych, zależy jak na to patrzeć. Tymczasem zapraszam do posłuchania i podzielenia się opiniami: http://produktywnie.pl/podcast/  
Pomimo mojego uporządkowanego stylu życia potrafię być spontaniczny. To kolejny dowód ;). Bartosz w komentarzu rozpoczął dyskusję o porażkach i postanowiliśmy ją rozwinąć biorąc się za kolejny „mit” rozwoju osobistego. Wyniki tej mailowej dyskusji znajdziesz poniżej. Na pewno nie wyczerpaliśmy tematu, więc kontynuacja w komentarzach wysoce wskazana :). „Nie ma porażek. Są tylko informacje zwrotne.
Ciąg dalszy „krucjaty” przeciwko mitom w rozwoju osobistym. Tym razem na tapetę idzie bardzo dobrze sprzedający się slogan „Masz wpływ na wszystko”. Naprawdę nieźle się sprzedaje, każdy chciałby tak mieć. Pytanie, co tak naprawdę kryje się pod tym hasłem i o czym nie powie Ci sprzedawca szkoleń motywacyjnych ;)
Mało bezpośrednio moich tekstów na proaktywnie się pojawia w ciągu ostatnich trzech tygodni. Paradoksalnie piszę więcej niż standardowo, ale te artykuły z kolei pojawią się drukiem różnych miejscach od listopada do stycznia. Co ja tak właściwie chcę napisać? Chyba sam do końca nie wiem. Oprócz tego, że dotarłem w końcu do kilku bardzo ważnych spraw w tym roku. Zrobienie postanowienia „Poznać siebie jak najlepiej” było jednym z lepszych pomysłów, na
Pomysł na ten wpis powstał spontanicznie. Trafiłem na bloga Joanny, spodobał mi się, zaczęliśmy wymieniać maile i tym sposobem powstał pomysł na post gościnny w postaci blogowej dyskusji. Trochę eksperymentu, oceńcie sami, czy taka formuła do was przemawia. Ten post to drugi w cyklu „Fakty i mity rozwoju osobistego”. Wkrótce kolejne, w innych formach i przedstawiające spojrzenie kolejnych ciekawych ludzi. Zapraszam do czytania, refleksji i dzielenia się swoimi przemyśleniami. Zaczęliśmy
Zajmuję się rozwojem osobistym już tak długo, przetestowałem na sobie tak wiele różnego rodzaju dziwnych technik, że zacząłem dostrzegać różnego rodzaju kruczki i haczyki. I niespodzianka ? nie tylko ja ;). Rozwój osobisty i zarządzanie czasem to tematy dosyć popularne i jeżeli się chce to napotyka się na swojej drodze ludzi, którzy zajmują się tym na poważnie i robią to dobrze. Niniejszym chcę zainaugurować sekcje „Fakty i Mity Rozwoju Osobistego”.
Jeżeli dorastałeś w latach ?80-tych XX wieku, jakkolwiek by to nie brzmiało, to na pewno przypominasz sobie filmy z Van Damme. Nie wspominam całego trendu filmów o Ninja, bo te mi nie pasują do postu ;). Wróćmy do wszelakich Karate Kid, Krwawych Sportów i innych tego typu. W prawie każdym z nich wygląda to tak, że w finałowym pojedynku bohater dostaje silny cios, po którym pękają żebra, dochodzi do kontuzji
Wyobraź sobie, że jesteś w blokach startowych. Czekasz na sygnał do biegu. Wszystkie mięśnie w gotowości. Wizualizowałeś sobie tę chwilę miliony razy. Spokój i koncentracja. Umysł skupiony na jednym: jak najszybciej dotrzeć do mety. Przerwać wstęgę, unieść ręce w geście zwycięstwa, posłuchać wiwatującego tłumu. Czujesz nacisk progów startowych. Dadzą Ci się odbić, by zyskać milisekundy. Są twoim sprzymierzeńcem. Słychać sygnał „Gotowi”. Przyjmujesz wystudiowaną pozycję, którą widziałeś nie raz. „Do startu”.