lut
04

Oddychanie szczęścia nie daje

By Mariusz

Chyba nazwę serię wpisów „Łaziło mi po głowie” ;). Jeżeli dobrze sobie przypominam, to kilka właśnie tak się zaczyna. Wpadło mi coś do głowy i nie mogłem się od tego uwolnić. Mianowicie zastanawiałem się nad tym jak bardzo niektóre powiedzenia i zakorzenione „mądrości ludowe” mogą być mylące i czasem totalnie od czapy. Tym razem na warsztat poszło „Pieniądze szczęścia nie dają”.

Spuśmy analityka ze smyczy na początek. Co za bezsensowne stwierdzenie. Taki samo ma sens jak tytuł tego wpisu. Ile razy w życiu oddychanie dało Ci szczęście? Oddychasz bo bez tego przestaniesz żyć. Szczęścia samo w sobie to na pewno Ci nie da. Krew szczęścia nie daje. Tak samo, potrzebujesz jej do życia, ale raczej rzadko powiesz „Ile szczęścia dało mi to, że mój mięsień sercowy pompuje moją krew w tętnice.” Jakoś nie przychodzi nam do głowy łączyć jednego z drugim.

Dzieje się trochę gorsza rzecz przy interpretacji tego stwierdzenia, które jednak mądrość w sobie zawiera. Jakie jest twoje pierwsze skojarzenie? Jeden z ciągów skojarzeń: Pieniądze szczęścia NIE DAJĄ! Aha, czyli pieniądze to NIESZCZĘŚCIE! A skoro pieniądze to nieszczęście to są ZŁE! Wynik – Pieniądze są złe. To ekstremum, ale patrząc na całe spektrum raczej pieniądze rzadko są kojarzone ze szczęściem.

Może i słusznie. Kto tam wie. Moim skromnym zdaniem to wielkie nieporozumienie dookoła pieniędzy bierze się z emocji, które się z nimi wiążą. Jak zwrócił mi uwagę znajomy (dzięki Marcin) to w Biblii nie pisze, że pieniądze są złe. Pisze, że „miłość do pieniędzy jest zła”. To trochę zmienia punkt widzenia. Uproszczenia tłumaczenia i interpretacji powodują, że zaczynamy myśleć o pieniądzach w trochę dziwny sposób. Przyznaję, że sam nie byłem ani nie jestem wyjątkiem. Doświadczenia ostatniego roku dały mi inne perspektywy patrzenia na to, czym waluta faktycznie jest i może być.

Wynik: zakochałem się w pieniądzach! Zaraz, chwilunia, to jak to z tą miłością do pieniędzy? No bynajmniej nie uchylam się od mądrości biblijnych. Moje zakochanie jest podobnej natury co mój podziw dla koła, energii elektrycznej, komputerów czy druku. Pieniądze są genialnym wynalazkiem, świetnym narzędziem ułatwiającym życie. Pozwalającym na robienie bardzo fajnych rzeczy i unikanie konfliktów. Pod warunkiem, że traktujesz je zgodnie z ich przeznaczeniem.

Pieniądze wymyślono, żeby ułatwić wymianę handlową w bardziej zorganizowanych społecznościach. Barter przestał pełnić swoją funkcję, gdy pojawiła się specjalizacja wśród ludzi. Trzeba było znaleźć inny sposób wymianę i rozwój. Pojawiły się pieniądze! Dzięki nim można było rozwijać się dalej. U podstawy pieniędzy stało zaufanie, umowa pomiędzy ludźmi, że za papierki, kawałki płótna czy muszelki, a teraz świstki papieru i kawałki metalu możesz nabyć usługi i produkty. Teraz już nawet papieru i metalu jest coraz mniej, wszystko istnieje elektronicznie. Pieniądze to nic więcej jak narzędzie. Niesamowite, bo bardzo uniwersalne, ale po prostu narzędzie. Genialne i dające niesamowite możliwości, pewnie dlatego tak często budzi różne emocje.

Genialność pieniędzy polega jeszcze na tym, że są świetną miarą wartości tego co tworzysz, wymyślasz, produkujesz. Reklama z kartą kredytową i zakupami za rózne kwoty i uczuciem bezcenne to już klasyk. Świetna, bo trafia w sedno tego czym jest plastik, którym się posługujesz i jednocześnie pokazuje, o co tak naprawdę chodzi. Tworzyć bezcenne uczucia, wrażenia i wspomnienia. Ale do ich wytworzenia potrzebne są jakieś konkretne mierzalne i namacalne zasoby. Bezcenne wrażenia uzyskuje się dlatego, że ktoś gotów jest za nie ponieść jakiś koszt (niekoniecznie w formie pieniężnej).

Miałem kilka takich sytuacji w ciągu ostatnich miesięcy, a pojawiają się one coraz częściej, gdy chcesz zrealizować jakiś pomysł. Poszczególne osoby mogą włożyć w ten pomysł różne dobra pracę, know-how, pieniądze, dostęp do klienta. W jaki sposób podzielisz spółkę? Każdemu po równo? Jak policzyć wkład każdego z tych elementów i jego wartość? Jaka jest wartość danego składnika teraz, a jaka będzie za kilka lat? Jakie ryzyko ponosi każdy z uczestników? Ćwiczenie nie jest proste. Jeżeli zależy Ci na dobrych relacjach to najlepiej sprowadzić rozmowę do kwestii pieniędzy. Przeliczenia każdego ze składników, ich zmiany w czasie, wartości itd, tak, żeby ostatecznie wypracować rozwiązanie, w którym każdy z uczestników będzie się czuł zadowolony. Win-win or no deal.

Nie wyobrażam sobie, ze może być lepsze rozwiązanie. Teksty w stylu „jakoś się dogadamy”, „przecież jesteśmy przyjaciółmi i dorosłymi ludźmi” prowadzą później do dużo głębszych nieporozumień. Na co to komu? Powołując się na mądre słowa dziadka Uli „chce miec spokojny sen i szczesliwa rodzine, przyjaciol wokolo”. Szczególnie jeżeli chodzi o budowanie wartości, która ma trwać latami.

Podsumowując jakoś temat. Miłość do pieniędzy to trochę jak miłość do młotka. Też genialne narzędzie, miłość to piękne uczucie, ale połączenie obu już jakoś niespecjalnie pasuje ;), pomimo tego, że młotki przyczyniły i przyczyniają się do powstania wielu pięknych rzeczy, które nas otaczają. Szczęście to stan, nie ma co go uzależniać od posiadania lub nieposiadania pieniędzy. Szczęśliwy możesz być zawsze. Pieniądze są super, bo dają możliwości. Możliwości z kolei możesz przekuć na cokolwiek sobie wymyślisz.

Gdybym miał coś zapamiętać dla siebie to ująłbym to tak: „Pieniądze szczęścia mogą nie dawać. Dawanie szczęścia innym ma spore szanse dać pieniądze Tobie.”

Categories : Działanie, Misja

8 Komentarze

1

Hehe filozofie powinienes wykladac ;D W zyciu nie mozna powiedziec ze cos jest białe lub czarne przewaznie jest szare . Tak samo z pieniedzmi jednym daja szczescie a np Olewnikow doprowadzily do tragedji . Tacy aborygeni nie maja pieniedzy nie szukaja ich a czy mozemy powiedziec ze sa nieszczesliwi ??

2

A i moja własna filozofia jak byc szczesliwym ;) to banalnie proste – trzeba sie zastanowic co tak naprawde lubie robic w życiu i to robic .

3

@slawex: filozofować może każdy ;). Można w życiu powiedzieć, że biały śnieg jest biały, a czarny kot jest czarny. Z duża dozą pewności ;).

Olewników nie pieniądze doprowadziły do tragedii tylko ludzie, którzy te pieniądze chcieli zagarnąć. To istotna róznica.

A możemy powiedzieć, że Aborygeni są szczęśliwi?

Twoja filozofia bardzo mi się podoba. Dodałbym do tego, że trzeba się nstawić na to, że z każdą próbą robienia tego co chcemy robić będzie lepiej rozumieć, co tak naprawdę lubimy :).

4

Mariuszu, zgadzam się z Twoimi słowami. Od siebie dodam, że powiedzenie “Pieniądze szczęścia nie dają” postrzegam jako wymówkę ludzi, którzy tych pieniędzy zdobyć nie potrafią i pocieszają się tym powiedzeniem. Brzmi nieco drastycznie, ale zwykle w ten sposób jest używane to powiedzenie. Często zapatrywanie się na to powiedzenie wynika z błędnego nastawienia do życia – myślenie reaktywne zamiast proaktywnego.

5

@Paweł: też zauważyłem, że najeczęściej tak się tego używa. Idąc za tym dalej: no trudno, co mnie to obchodzi ;). Im więcej osób tak myśli tym lepiej? A może niekoniecznie. Lubię wierzyć w to, że Polska ma szanse zbudować swoją pozycję jako kreatywnego kraju. W końcu Internet otworzył nam nieamowite możliwosci. Nie musimy stać węglem, tylko kreatywnością. A każde takie “durne” przekonanie pokutujące w nas oddala nas od tego celu. Ech, marzenia ;).

W tej chwili jestem wyznawcą, chociaż nie fanatycznym ;), poglądu, że masz dokładni taką ilość pieniędzy z jaką potrafisz sobie poradzić. Inaczej zarządza się budzętem 1 tys. PLN, a inaczej 1 mln PLN.

Zresztą to dotyczy praktycznie każdej dzidziny życia. Nie wrzucisz na sztangę 100 kg, jeżeli do tej pory wyciskaleś 50. Nie przebiegniesz maratonu, gdy biegasz 2 km itd. Masz to, z czym możesz sobie poradzić.

6

hehe ale snieg moze byc jeszcze żółty ;D a co do kota to w nocy nie koniecznie bedzie wiadomo czy jest czarny :P

7

tekst OK.

tylko poprawcie błędy, bo mówi się i pisze: “jest napisane w…” a nie “pisze w…”
np. ” w Biblii nie jest napisane…”; “Jest napisane, że…”

8

tomek, owszem wg. zasad poprawnej polszczyzny mówi się “jest napisane”, jednak można przyjąć, że forma “pisze w” nawiązuje do podmiotu – bo ktoś musiał napisać a więc “(autor) pisze w…” ;-)

Skomentuj