Menu stron
RssFacebook
Menu kategorii

Napisane przez dnia Luty 7, 2009 w Rozwój osobisty | 7 komentujących

Nekrolog

Właśnie mniej więcej w tej chwili na świecie umarło co najmniej 9 mld postanowień noworocznych. Zakładając, że 30% osób je robi, a każdy robi minimum trzy, bo gdzieżby inaczej, to pojawiła się taka ładna liczba. Niech odpoczywają w pokoju. Albo inaczej, niech sobie odsapną 11 miesięcy.

Czuję się trochę jak Syzyf z tymi postanowieniami. Coś za bardzo chyba chcę, żeby ludzie traktowali je poważnie. Powinienem podejść do tego z innej strony, bo łopatą można komuś nakłaść komuś najwyżej po głowie, ale rezultat raczej mizerny. To może zgodnie ze starą zasadą podzielę się, co mi w temacie postanowień się przydarzyło i czego się nauczyłem.

Mija czas od złożenia postanowień, może nawet założenia wątku na forum. Okazuje się, że po miesiącu świat wygląda dokładnie tak samo jak na początku roku. Wskazówka na wadze nie drgnęła, książki do przeczytania pokrywa pajęczyna, karnet na basen leży nie tknięty, a wszelakie obietnice typu ?za 5 lat zdobędę milion? zwala się na karb bąbelków. Jaka będzie naturalna reakcja ?to nie ma sensu?, ?nie dam rady?, ?za rok?. Jeżeli to czujesz to możesz sobie pogratulować. Zgodnie ze standardami zaliczasz się do normalnych ludzi, czyli do 80%, którzy myślą dokładnie jak Ty i chcąc zachować spójność wewnętrzną, bo przecież jest ona najważniejsza, robią to co myślą, czyli zamykają ten rozdział jako nieudany. Może słusznie, po co masz się frustrować? Daj se luz i dalej czytaj o tym jakie to możliwości rozwoju osobistego kryją się na świecie. Połóż się i wyobrażaj jak wszystko do Ciebie samo przyjdzie. Wkurzyłeś się już na mnie? To dobrze. Zastanów się teraz, czy naprawdę chcesz być ?normalny?.

Ja doszedłem do wniosku, że normalność to zdecydowanie coś co mi nie pasuje. Jeżeli chodzi o postanowienia, ich robienie i dotrzymywanie jestem na 100% przekonany, że każdy przechodzi przez ten sam dołek, różnica pomiędzy 80 a 20% jest taka, że 20% coś z tym zrobi.

Postanowiłeś sobie coś i nic się nie zmieniło. Przeczytaj parę rad niżej co możesz zrobić, żeby jednak coś się stało. Spisałem to co ja czuję przy moich postanowieniach, może nie uwzględniłem pełnego katalogu odczuć, ale myślę, że znajdziesz tu coś co pasuje do Twojej sytuacji.
1. Nie masz ochoty robić nic dalej. Wstydzisz się, że nic się nie wydarzyło. Wejdź na forum i napisz to! Zrób to teraz. Nie ma ludzi doskonałych, przyznając się do słabości zyskujesz siłę. Pisząc działasz!
2. Jako najważniejsze postanowienie tego roku zrób sobie comiesięczne sprawozdanie. Nieważne jak ci idzie, dobrze czy źle ? pisz! To Cię zmobilizuje.
3. Masz luksus ? jesteś anonimowy. Ja tego luksusu nie mam. Gdy ja daję ciała daje ciała cała moja filozofia, którą chcę przekazać. Jedyne co ja mogę zrobić, to zamknąć proaktywnie i odejść w niesławie. Ty nie ryzykujesz niczego. Ewentualny wstyd jest tylko w Twojej głowie.
4. Popatrz na moje wpisy: dałem ciała ze zdrowiem maksymalnie w 2008 roku! Podobnie z biznesplanem proaktywnie. Jakie to uczucie? Głupio mi, że nie mogę wam pokazać super sukcesu, jednocześnie pokazuje to ludzką twarz: dużo rzeczy udaje mi się osiągnąć, na części poległem. Tak samo jak wielu ludzi. Nieważne ile razy upadniesz, ważne, żeby się podnosić.
5. Nikt Cię nie sprawdza, nikt nie wystawia stopni, nikt nie przyjdzie do domu i nie nakrzyczy. To nie szkoła.
6. Stresujesz się postanowieniami i mówieniem o nich? Chcesz efektów musi być stres. Tak jest stworzony wszechświat, tak rozwija się mięśnie, tak się uczysz, tak osiągasz cele.
7. Częste uczucie, które się pojawia to wstyd, że nie idzie mi zgodznie z planem. Chęć odłożenia tego i zapomnienia na 100% będzie się pojawiać! Twoje zwycięstwo to przyznanie się do tego i opracowanie planu naprawy, albo przedefiniowane celów!!! Na tym to polega, tak się robi projekty biznesowe, tak się realizuje swoje plany. Nie oczekuj doskonałości tylko postępu. Małymi krokami, kilka ślepych uliczek przytrafi się na pewno, ale można to zrobić.
8. Zastosuj Kaizen do postanowień noworocznych
9. Czasami wkurzam się na siebie, że nie realizuję tego co mi się wymyśliło. Myślę, że to też normalne. Ale nie ma najmniejszego sensu. Chociaż mobilizuje do działania. Niestety na krótko. Gdy się na siebie wkurzasz, to wykorzystaj tę energię na rozsądne planowanie i działaj.

Trochę moralizatorski ten tekst dzisiaj, ale co mi tam. Od dzisiaj przestaję być grzeczny. Jeżeli czytasz tego bloga i nic nie zrobisz z tym co wyczytałeś to lepiej przestań czytać, szkoda czasu. Równie dobrze możesz nic nie wyczytywać, wtedy też to strata czasu ;). Tak czy inaczej, myślicieli i gadających w Polsce mamy za dużo, ludzi czynu nam teraz trzeba.