sty
08

Dla kogo to robię

By Mariusz

Po napisaniu tego tekstu postanowiłem napisać małe ostrzeżenie na początku: UWAGA tekst filozoficzny. Nie znajdziesz tu odpowiedzi tylko same pytania.

Wiktoria i Mateuszek

Skąd bierze się taka motywacja w pracy u ludzi, którzy prowadzą własne firmy? Skąd czerpią siłę i energię do pracy? Jak to się dzieje, ze im się nie nudzi? Wszystko co robią przekłada się w jakiś sposób na ich sukces. Realizują swoją wizję, zarabiają więcej, lub jak pomylą się to mniej, ale dzięki temu ciągle się uczą. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek kto pracuje dla siebie szukał miejsca na bumelowanie i myślał „mnie to nie obchodzi”. To maksymalnie niedorzeczne.

Jestem w stanie zrozumieć, że ludzie pracujący dla kogoś nie czują tego samego, robią coś, co daje satysfakcję, ale rzadko mają okazję poczuć, że realizują swój plan, dążą do swojego celu. Czasem dają sobie luz i nie wykorzystują całkowicie swoich możliwości z różnych względów. W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi.

Po co ten wstęp? Bo zastanowiło mnie to, że ludzie tak jak do pracy u kogoś tak też często podchodzą do swojego życia. Odkładanie na później rzeczy ważnych, skupianie się na pierdołach, unikanie podejmowania decyzji. To już jest bez sensu. W tym momencie nie obchodzi mnie sprzedawanie jakiejkolwiek filozofii rozwoju osobistego, bo to też nie ma najmniejszego sensu przy takim podejściu. Wszystko co robimy w życiu sprowadza się do prostego pytania: dla kogo żyjesz.

Dla mnie? Dla szefa? Dla sąsiadów, dla swoich dzieci, bliskich? Dla siebie? A może boisz się odpowiedzieć? Bo ja trochę. Dla kogo spędziłem dzisiejszy dzień? Dla kogo spędzę kolejne tygodnie? Ile na tym zyskam ja, ile na tym zyska moja rodzina? Dla kogo piszę te słowa?

Ludzie (o ciekawe, piszę ludzie, a tak naprawdę pisze o sobie) lubią sobie wmawiać, że robią coś dla kogoś „przecież to dla was mnie ciągle nie ma”, „przecież to dla nich się poświęcam”. Niezła wymówka. W naszej kulturze nie można robić czegoś dla siebie, bo dostaje się łatkę egoisty, a poza tym tak można zagłuszyć wyrzuty sumienia, gdy okazuje się, że tak naprawdę robię to wszystko dla czegoś innego i przy okazji robię sobie krzywdę.

W szkole uczę się dla rodziców, bo gdy przychodzę do domu z dobrą oceną to dostanę pochwałę, w pracy staram się dla szefa, bo on daje mi podwyżkę, nowy samochód kupuje dla sąsiadów, bo to oni będą mnie w nim widzieć itd., itp. To wszystko składa się na życie. Dla kogo, więc żyję? Jeżeli dla kogoś innego, to faktycznie może mi się nie chcieć. Jeżeli żyję dla siebie, to co do cholery miałoby usprawiedliwiać to, że mi się nie chce?

Drugie pytanie po tym dla kogo coś robię brzmi: dla kogo warto. Na pewno nie tylko dla siebie, ale na pewno też nie dla wszystkich. Coś mi mówi, że zadanie sobie tych dwóch pytań we właściwym momencie i szczera na nie odpowiedź potrafi zdziałać wiele dobrego. Po czym poznać, że masz odpowiedź? Jestem pewien, że poznasz, kiedy udzielisz płytkiej odpowiedzi to będziesz to wiedzieć, trudno siebie oszukać.

Dla kogo żyję? Dla kogo warto? Dla kogo robię to co robię teraz? I czy warto?

Categories : Rozwój osobisty

11 Komentarze

1

Niesamowicie ważne te Twoje pytania…i wcale nie łatwo na nie odpowiedzieć. A może inaczej – odpowiedź nie napawa komfortem i pojawia się chęć ucieczki…. ale warto się z nimi zmierzyć.

2

Ważne pytania, a nawet najważniejsze! Od odpowiedzi zależy to, jak pokierujemy naszym życiem. Ciągle gonimy za czymś, jeszcze tylko to jedno zadanie, jeszcze tylko jedno zaliczenie, jeszcze… A potem wreszcie zrobię coś dla siebie. A przecież wszystko, co robimy, powinniśmy robić przede wszystkim dla siebie. Prosta zasada, o której zbyt często zapominamy. Najpierw daj sobie, a potem innym. Nasza satysfakcja z życia przekłada się na relacje z innymi ludźmi. Jeśli będziemy sfrustrowani, niezadowoleni, bo nie robimy tego, co byśmy chcieli, to nie wniesiemy ani w swoje życie, ani w życie innych ludzi zbyt wiele.

3

Świetny artykuł. Pozwolę Sobie na tak lakoniczny komentarz, jako że w pełni zgadzam się z tym, co napisałeś – i lepiej tego nie ujmę. Uważam ponadto, iż są to bardzo ważne słowa, które wypadałoby jakoś wyróżnić oraz powracać do nich często, by… nie zapomnieć. Mamy szansę, aby otworzyła się przed Nami zupełnie inna perspektywa życia, abyśmy poznali, co tak naprawdę oznacza życie w pełni satysfakcjonujące, życie *Moje*, o co chodzi z jego sensem (przy czym nie powinniśmy zadowalać się tym, co stereotypowo często przychodzi do głowy w pierwszym odruchu).

Uważam, iż przepaść pomiędzy życiem prawdziwym, a oszukiwaniem siebie – jest wielka. Dla wielu “oszukiwanie się” być może stanowić będzie za mocne słowo, lecz Ja uważam, iż zgodziliby się ze Mną, gdy z biegiem czasu odwrócą się i dojdą do wniosku, że w gruncie rzeczy to nie było ich życie, lecz… kogoś innego.

Pozdrawiam ze szczerym uznaniem, Mariuszu.

4

Gdybym miał żyć tylko wyłącznie dla siebie to… położyłbym się i nic bym nie robił :)

Człowiek to taka istota, że dla innych się stara – często nawet gdy jest niewygodnie się starać. Ja jednak staram się dla innych gdy mi jest wygodnie, a gdy nie jest wygodnie to nie robię tego czegoś.

I chyba kwestia w pogodzeniu naszych marzeń i pragnień z tym co możemy dać innym, bądź na odwrót – działania dla innych z tym co my potrzebujemy. Lecz jak to z ludźmi bywa… dla każdego coś innego.

Pozdrowienia z wakacji,
Orest

PS: Pocieszne Twoje dzieciaki… choć Mati mało zadowolony z tak późnej sesji fotograficznej ;)

5

Zgadzam się z tym, że istnieje tendencja do przypinania łatki bycia egoistycznym gdy żyje się i robi coś tylko dla siebie. Myślę, że Ci którzy ciągle szczycą się życiem i robieniem czegoś dla innych w głębi duszy i tak wyświadczają przysługę samym sobie, czepiąc (często nieuświadomioną) satysfakcję, dumę i zadowolenie ze swojego altruistycznego działania.

6

“wszystko co robisz robisz dla siebie
więc nie zaprzeczaj przecież wiesz jak jest
tak czy inaczej jesteś człowiekiem
nie wierz tym co mówią że inaczej jest”

zgadzam się w 100% z Ola M. on 11 sty 2009 at 3:39 pm #
taki “czysty” altruizm nie istnieje :-) co nie znaczy że pomaganie innym hamuje nasz rozwój, wręcz przeciwnie

7

Jestem zdania, że większość ludzi robi to ze względów społecznych, a największym bodźcem jest oczywiście kobieta. To dla nich tak się przepychamy łokciami i walczymy nawet nie o pieniądze, a raczej o pozycje społeczną. Jestem zdania, że gdyby nie one nasza motywacja była by znacząco niższa. Skupialibyśmy się raczej głównie na rzeczach, które nas satysfakcjonują na codzień, ale to oczywiście tylko moje przypuszczenia.

8

U mnie zależy od dnia, a głównie od etapu życia i roli, która przeważa.
Czasami poprostu służę innym, bo nie ma wyjścia, bo tak narzuca społeczeństwo, rodzina, etc.
Na koniec dodam, że czasami żyję bo żyję, bo to jest cel sam w sobie. Czasami żyję ciekawie, wygodnie, sympatycznie, w miłości, spokoju i robię co jakiś czas coś nowego, co mnie rozwija.
Życie okazuje się takie piękne, gdy człowiek się zatrzyma na moment. Popatrz na przyrodę, na krajobrazy.

9

Fajnie, że wywiązała się taka dyskusja, szkoda, że ja byłem nieobecny ;). Najciekawsze jak różne reakcje i zrozumienie artykułu może się pojawić. Tym bardziej, że w tym przypadku wiem, co autor miał na myśli przez przypadek ;).

@Joanna: faktycznie łatwo przestać siebie pytać, nie pojawia się wtedy żadne dręczące uczucie. Może to i lepiej?
@Justyna: lwica po polowaniu najpierw je sama, a później karmi młode. Ma przeżyć, bo inaczej zginą wszyscy. Mój znajomy mi powiedział “Dziecko potrzebuje szczęśliwych rodziców, a nie zgorzkniałych dorosłych” I to samo, tak jak piszesz odnosi się do reszty, niezadowolony nie wyzwoli szczęścia u innych
@TiDżej: dzięki
@Orest: Masz rację, że gdybym miał robić coś dalej tylko dla siebie, to już dotarłem tam gdzie chciałem i wiem gdzie bym się zawinął. Mati raczej zdziwiony, że siostrze zebrało się na czułości :)
@Ola M, Mindfreak: też jestem zdania, że altruizm wynika z egoistycznych pobudek. I wcale siebie nie wybielam, jeżeli komuś pomagam, to wiem, że po tym poczuję się lepiej. Uczucie pewnie jest trochę bardziej somplikowane, ale to i tak nie ma znaczenia, bo gdyby pomaganie komuś mnie bolało, to poewnie tego bym nie robił i już. Tutaj chodziło mi o to, że czasem człowiek podejmuje wybór, który powoduje, żę jego jawne deklaracje stoją w sprzeczności z konsekwencjami. Np. dla rodziny wyjeżdżam na dwa lata do pracy za granicę. Efekt: po dwóch latach nie ma rodziny, bo tak naprawdę człowiek wyjechał ścigać swoje ambicje.
@Pine: to pewnie też, tutaj moja hipoteza brzmiałaby: zależy od wieku i aktualnej pozycji społecznej. W pewnym momencie nie jest to wystarczający motywator.
@Ula: z tym narzucaniem, to dlaczego dajemy sobie coś narzucić? Przecież mamy wolną wolę?

10

“a największym bodźcem jest oczywiście kobieta.”
Ja mam inne zdanie, mówiąc brutalnie dla mnie kobieta (w sensie miłość do partnerki życiowej) to bardziej taki “dodatek” do życia, ktoś z kimś można podzielić się szczęściem (bo samemu przecież nudno) niż jakiś cel, sens życia.

11

W sumie pierwszy raz tu jestem ale nie mogę nie skomentować bo temat od zawsze mnie dręczy. Zawsze chciałem robić więcej dla siebie niż robię dopóki nie odkryłem że robienie dla innych daje ng więcej satysfakcji i energii. Jak robię coś dla siebie to trudniej mi się zmotywować bo zawsze dochodzę do wniosku typu a po co mi to.. Nawet firma którą staram się rozwijać, istnieje właśnie po to żeby w przyszłości moje dzieci mogły zaznać więcej szacunku niż ja miałem od innych przyjemność zaznać. Żona ciągle mi wmawia że ja tylko własne ambicje ale dla siebie samego naprawdę nic by mi się nie chciało…
Pozdrawiam

Skomentuj