Początek roku zaskoczył mnie pod względem możliwości i osób zainteresowanych robieniem czegoś wspólnie przy proaktywnie. Zazwyczaj wolno myślę, szczególnie jeżeli dotyczy to gwałtownych zmian. Zależy mi na tym, żeby nie wprowadzić nagle chaosu i pogubić czytających bloga. A jednocześnie chcę wykorzystać potencjał drzemiący w ludziach, którzy interesują się rozwojem osobistym, mają swoje przemyślenia, ale sami bloga zakładać nie zamierzają. Tym sposobem po przemyśleniach powstała sekcja „HydePark”. Pierwszym stałym autorem w tej sekcji jest Ewelina, która zaproponowała przyjrzenie się „7 nawykom skutecznego działania” z perspektywy osoby, która zaczyna w temacie rozwoju osobistego. Zachęcam do czytania, komentowania i jeżeli chcecie spróbować własnych sił i spełniacie „ostre kryteria selekcji”, które zamieściłem w sekcji HydePark – działajcie!
**** To był koniec wstępu, teraz już tylko Ewelina ;) ***
To co najbardziej rzuca mi się w oczy, po przeczytaniu pierwszego działu, to to że wiele z zasad, które zostały tam przedstawione stosowałam wcześniej. Problemem było tylko to, iż nie wiedziałam czy moje działanie było dobre, czy powodowało mój upadek.
W proaktywności główną zasadę stanowi niepoddawanie się biernej reakcji na bodziec. Musimy zadbać aby czynnik, który do nas dotrze ”przeszedł” przez nasze myśli, sumienie, nasz charakter oraz wartości jakie cenimy – dopiero po pokonaniu tej drogi może wyjść w postaci reakcji. Nie możemy dopuścić, aby to sytuacje zewnętrzne nami kierowały. Nie mamy wpływu na to co do nas dociera, ale mamy wpływ jak to odbierzemy i jak na to zareagujemy.
Przypomnijmy sobie sytuację, gdy jakaś osoba (partner, koleżanka, współpracownik, rodzic) sprawiła, iż kipieliśmy ze złości. Dochodzi do nas bodziec. Reakcją natychmiastową byłoby na przykład rzucenie w tę osobę jakimś przedmiotem ( w momencie złości zawsze pod ręką znajdziemy coś ciężkiego, ewentualnie coś szklanego lub ostrego), obrażenie się, wykrzyczenie wielu złych słów, trzaśnięcie drzwiami lub zemsta. Ale przed dokonaniem tych bezsensownych czynności należałoby „przesiać” wszystkie negatywne emocje przez filtry. Gdy poświęcimy trochę czasu na analizę sytuacji dostrzeżemy, iż w ten sposób zaczniemy zachowywać się jak osoba, która nas zdenerwowała, a przecież to nie ona nami kieruje. To my mamy władzę nad samym sobą. Ile razy mówimy, aby nie zniżać się do czyjegoś poziomu. Kuszącą perspektywą w takiej sytuacji staje się postępowanie zgodne z ludowym porzekadłem „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Ale czy zdajemy sobie sprawę, iż kierując swoimi działaniami w ten sposób jedynie upodobniamy się do osoby, od której wypływają negatywne bodźce . A jak można pragnąć podobieństwa do osoby, która budzi w nas tak złe emocje?!
W kryzysowej sytuacji należałoby przyjrzeć się wartościom, które panują w naszym życiu. One bez względu na okoliczności, stanowią niejako stały punkt odniesienia. Następnym krokiem jest zadanie sobie pytania: co sprawia że moje życie ma sens? Ja w takiej sytuacji doszłam do wniosku iż jestem osobą, która ma pewne standardy działania, według których chce postępować. Uważam, że reakcje które z nas wypływają to odzwierciedlenie nas samych. Pozwalając by przez negatywne emocje nasze zachowanie uległo pogorszeniu, przekazujemy kontrolę nad nami samymi. Dzięki temu, iż panuję nad drogą od bodźca do reakcji jestem wolna. To ja decyduję jaka jestem. Nie pozwolę by bodźce takie jak zła pogoda, kłótnia z kimś wpłynęły na moje zachowanie. .
Następną rzeczą, na którą zwróciłam uwagę jest to iż błędnie szukamy przyczyny swoich niepowodzeń, problemów w czynnikach niezależnych od nas: Zachowałam się chamsko, niegrzecznie ale sytuacja zmusiła mnie do tego, gdyby tylko … Nie jestem szczęśliwa bo nie wychowałam się w zamożnej rodzinie, która zapewniłaby mi dostatek i ustawiłaby mnie do końca życia… Nie jestem szczęśliwa bo pomimo ze rodzina zapewniła mi pieniądze, rodzice nie dali mi miłości i jestem społecznie uwsteczniona, nie umiem pracować z ludźmi , nie umiem dawać… Nie jestem szczęśliwa bo moje geny są złe – moi przodkowie mieli tendencje do tycia i teraz ja musze borykać się z tym samym problemem… Nie jestem szczęśliwa bo jestem zbyt wybuchowa, a to wina genów …
Właśnie narzekania i błędnego określania przyczyn swojego położenia chcę uniknąć. Wiem że siła jaką mam wypływa z mojego wnętrza. Nie z tego jakie dobra otrzymałam, ale z tego jak dane mi zasoby wykorzystałam. To ja tworzę siebie, swój świat. Gdy coś w życiu mi nie wychodzi to chcę dowiedzieć się jakie czynniki na to wpływają i naprawić to. Wiem, że zawsze i wyłącznie będzie to zależało ode mnie. Może wydawać się to zbyt idealnie ale czuję, że tak na prawdę jest. Łatwo jest narzekać na przykład: Nie mogę znaleźć dobrej pracy, bo panuje kryzys, bo nawet ludzie po skończeniu studiów wyższych są bezrobotni, bo Polska nie jest potęgą gospodarczą. Oczywiście stawianie spraw w ten sposób jest najłatwiejszym rozwiązaniem, nie wymaga od nas żadnych działań.
Trudniej przychodzi stawienie czoła prawdzie i powiedzenie, ze może za mało się starałam. Może już od początku robiłam źle. Za mało przykładałam się w szkole, a swój wolny czas zamiast inwestować w rozwój osobisty (uczęszczanie na kursy, nauka języków itp.) przeznaczałam na granie w gry komputerowe, oglądanie seriali, imprezowanie. Pieniądze wolałam wydawać na nowe gadżety elektroniczne, ubrania, kosmetyki, balangi. Możemy udawać, że problem jest wynikiem wyłącznie sytuacji zewnętrznych, niestety wtedy wpadamy w błędne koło. Jest mi źle, ale jest to wynik wyłącznie mojego otoczenia. Nie mogę sprawić by kryzys gospodarczy minął, by stopa bezrobocia wynosiła zero – skoro nie mogę nic z tym zrobić, będę nadal nie szczęśliwa, ale to przecież nie jest zależne ode mnie.
Nasze działanie może przybrać też inną formę. Wymaga ona trochę samodyscypliny. Skoro jest mi źle, bo w przeszłości byłam leniwa, nierozsądna, nie podjęłam odpowiednich działań, albo zrobiłam zbyt mało by zapobiec obecnej sytuacji. Jednoznacznie można stwierdzić, iż moje obecne położenie to efekt mojego działania. Ja doprowadziłam do tego stanu, więc ja mogę je zmienić! Nie możemy pozwolić aby to bodźce nami kierowały, to my sami kreujemy swoją rzeczywistość.
Nasze działanie nie powinno skupiać się tylko na samych błędach. Skoro jesteśmy przyczyną naszych problemów jesteśmy również kreatorami naszych sukcesów. To co w życiu nam się udało to wynik naszego działania; naszej wewnętrznej postawy.
Na zakończenie postanowienie. Obiecałam sobie że w następnych kryzysowych sytuacjach będę myślała, iż moją siłę stanowi to jaką reakcję podejmę. Nie ważne czy ktoś mnie obrazi, zrani, potraktuje niemiło. I nie ważne czy to będzie chłopak , koleżanka, czy ekspedientka w sklepie. Ja mam swoje standardy zachowania; swoje wartości, którymi się kieruje; sumienie oraz cele do których dążę. I tego będę się trzymała. Nikt nie sprowadzi mnie o piętro niżej. Jestem osobą proaktywną, to ja wybieram kim będę, a nie ludzie wokół mnie. Decyduję, czy będę tylko bierną reakcją na działanie innych, czy zostanę w każdej sytuacji sobą. Pamiętam też, iż to ode mnie zależy czy odniosę sukces czy porażkę. I nawet jeśli upadnę poszukam przyczyny w sobie i spróbuję to zmienić gdyż sukces leży po drugiej stronie porażki.

Po pierwsze jeszcze raz dziękuję Ewelinie. Bardzo ciekawe doświadczenie patrzeć na „7 nawyków” jakby swoimi oczami sprzed kilku lat. Więc teraz będe robił za „dziadka”. Myślę, że nadal mogę dodać odrobinę wartości :).
Z tym „suckesem po drugiej stronie porażki” umknęło mi :). Bardzo dobre zdanie. Na co innego zwaracałem uwagę czytając. Tak sobie myślę, że dostałem kilka late temu dobrą radę „Mariusz, pozwól sobie kogoś nie lubić. To też jest ok.”
Bo trzymajac się moich standardów uważałem, że trzeba być miłym dla każdego. Porada życiowa: czasem warto użyć swojej ciemnej mocy, żeby naprawić część wszechświata. To też podpada pod proaktywne działanie, bo z mojego wyboru.
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz z szukaniem przyczyn w sobie: czasem też warto odpuścić, bo czasem szkoda sił i środków na poprawianie kogoś/relacji/sytuacji natomiast NIGDY nie wolno odpuścić sobie wyciągania wniosków. Ta dyscyplina daje sporą wiedzę. Jeżeli szkolenie pójdzie średnio łatwo jest powiedzieć „to publiczność słaba”, jeżeli praca z klientem „nie idzie”, to „przecież dziwny jest”.
Takie myślenie to stopniowa degradacj i na to warto uważać.