O mapach myśli napisano wiele. Czasem wydają się, przynajmniej w niektórych opisach i kursach, remedium na całe zło wszechświata. Korzystam z map myśli jako narzędzia, mam jakieś wyrobione swoje złe lub dobre nawyki. Nie zamierzam ich na razie zmieniać ;), jednak chciałbym, żeby na temat map myśli wypowiedział się ktoś, kto się nimi pasjonuje.
Dlatego poprosiłem Kasię Żbikowską, autorkę książki „Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele przy pomocy mind mappingu” o rozprawienie się z tematem.
FAKT #1 – Mapy myśli wspierają kreatywność
Seth Godin powiedział kiedyś, że kreatywność to nie tylko umiejętność wymyślania nowych rzeczy. Zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach naprawdę ciężko wymyślić coś zupełnie nowego. Koło przecież już wynaleziono. Internet też. Kreatywność to dzisiaj zdolność do dostrzegania takich powiązań pomiędzy elementami, których nikt przed nami nie zauważył. Kreatywność to łączenie kropek, które już istnieją, budowanie innowacyjnych struktur i koncepcji na bazie tego, co już mamy i tego, co już wiemy.
Mapy myśli świetnie korespondują z powyższym stwierdzeniem. Kiedy tworzysz mapę myśli z danego tematu – odtwarzając na kartce siatkę swojej wiedzy, a potem robisz krok w tył i patrzysz na zapisaną strukturę z lotu ptaka, to jesteś w stanie dostrzec relacje i związki przyczynowo – skutkowe, których nie dostrzeżesz tworząc listy, labo pisząc „ciurkiem” wypracowanie na ten temat. To aż tak proste. Relacje pomiędzy zjawiskami są najistotniejsze w tworzeniu nowatorskich idei i prac. Ktoś, kto sprzedaje pracownikom Twojej firmy kanapki na drugie śniadanie nie wymyślił „kanapki z serem”, ani „drugiego śniadania”. Połączył jedynie pewne fakty (ludzie muszą jeść, żeby żyć; nie każdy zdąży zrobić sobie kanapki do pracy, a w okolicach lunchu na bank zgłodnieje; sprzedawanie kanapek głodnym pracownikom może przynieść zyski, itd.) i stworzył ciekawy model biznesowy, na którym zarabia.
Nie bez powodu mapy myśli są praktycznym narzędziem wykorzystywanym na całym świecie w ramach sesji burzy mózgów (grupowych i indywidualnych). Wspomagają takie działania otwartością swojej struktury (mapa myśli na dany temat nigdy nie jest skończona), a także wyzwalają umysł z pewnych schematów, poprzez nowe perspektywy patrzenia na temat, szerszy kontekst, czy możliwość konfrontacji swoich skojarzeń z przemyśleniami innych osób.
FAKT #2 – Mapy myśli pozwalają dostrzec istotę problemu
Już samo opisanie i zapisanie problemu może Cię zbliżyć do jego rozwiązania. Jeśli połączysz to z twórczą techniką wywoływania skojarzeń za pomocą map myśli – zbliżysz się jeszcze bardziej do celu.
Działa to w ten sposób, że na mapie myśli możesz zapisać prawie nieograniczoną ilość skojarzeń, a następnie swobodnie łączyć je w zbiory, dostrzegać zależności pomiędzy nimi. Patrzysz na temat od ogółu do szczegółu, ponieważ na pierwszym planie widzisz najgrubsze gałęzie (główne), a potem wczytujesz się w te bardziej szczegółowe. Masz lepszą świadomość ogólnej wizji, a jeśli zapragniesz zagłębić się w dowolny aspekt tematu, to wchodzisz na niższy poziom, a więc ten z większą ilością detali.
Przykład z życia wzięty – realizujesz projekt i akceptujesz codziennie małe odchylenia od planu, bez szerszego przyjrzenia się konsekwencjom takich zdarzeń i ich wpływowi na inne zadania projektowe. Co się może wydarzyć? W najlepszym wypadku nie zmieścisz się w zakładanym harmonogramie, a w najgorszym nie zrealizujesz projektu. Zatrzymywanie się na chwilę, aby przyjrzeć się zarządzanym tematom z lotu ptaka jest niezbędne do realizowania projektów z sukcesem.
FAKT #3 – Mapy myśli są skutecznym narzędziem do porządkowania wiedzy
Ile razy włączałeś laptopa i Twoim oczom ukazywał się widok pulpitu przypominający krajobraz po huraganie? Dziesiątki porozrzucanych plików, zapisanych niedbale, bez refleksji, żeby tylko były pod ręką, na oku… Znasz to skądś, prawda? Niewielu z nas może się poszczycić porządkiem w tym miejscu swojego komputera. Dobrze zapowiadający się artykuł do przeczytania w bliżej nieokreślonej przyszłości. Klik. Zapisz jako. Lokalizacja, pulpit. Zdjęcie z wyjazdu w góry, które niedługo prześlesz znajomym. Klik. Zapisz jako. Lokalizacja, itd. (…) Pulpit zyskał kolejnych mieszkańców.
Raz na jakiś czas nachodzi Cię ochota (albo konieczność) zrobienia porządku w tym miejscu i wtedy przerzucasz luźne pliki do katalogów i podkatalogów, wyrzucasz zbędne, archiwizujesz ważniejsze. Generalnie – grupujesz i nazywasz, aby móc łatwiej dotrzeć do nich, kiedy naprawdę będą Ci potrzebne.
A teraz wyobraź sobie, że Twoja pamięć długotrwała działa tak jak pulpit. Kiedy już uda Ci się w niej coś zapisać na stałe, to odnalezienie w niej akurat tego, czego w danej chwili potrzebujesz już nie jest takie banalne. Z pomocą przychodzą tutaj właśnie mapy myśli, które poprzez swoją uporządkowaną i prostą strukturę ? gałęzi i podgałęzi ? są idealnym rozwiązaniem dla porządkowania i grupowania Twojej wiedzy i informacji. Kiedy już raz stworzysz katalog i nazwiesz go w sposób zrozumiały dla siebie, to późniejsze uzupełnianie go właściwą zawartością nie powinno sprawić Ci żadnych kłopotów. Samodzielnie stworzone mapy myśli są jak banki danych, jak siatki wiedzy, po których jako ich autor możesz poruszać się niemal intuicyjnie.
W swoim archiwum notatek mam wiele map myśli na zbliżone do siebie tematy. Jeśli często do nich zaglądam, to wiedza w nich zawarta lepiej mi się utrwala. Mam stworzony w głowie pewien schemat, ścieżkę dojścia do potrzebnych mi informacji i nawet jeśli nie mam akurat przy sobie danej mapy, to czuję podskórnie którędy do niej dojdę.
MIT #1 – Map myśli łatwo się nauczyć
Może narażę się tym stwierdzeniem tym, którzy uważają, że nauczyli się robienia map w 5 minut, ale mówi się trudno. Wbrew wielu opiniom, umiejętność tworzenia map myśli, tak jak każda inna umiejętność wymaga treningów i praktyki. Owszem, nie wymaga unikalnych zasobów od ich autora, ale na pewno wymaga pewnych zdolności logicznych i wyobraźni. Jak wiesz, nie każdy dysponuje tymi zdolnościami, a także czasem niezbędnym do oswojenia nowej techniki rejestrowania informacji.
Jeśli masz zapał i dostrzegasz w tym sposobie korzyści dla siebie, to zapewne będziesz w stanie pobudzić swoją wyobraźnię i wytrenować się w logicznym myśleniu, ale wciąż te dwa elementy nie są dawane każdemu z nas „w pakiecie podstawowym” w dniu urodzenia.
MIT #2 – Mapy myśli ułatwiają komunikację i wymianę informacji
To prawda, ale tylko przy założeniu, że wszystkie strony procesu komunikacji (nadawcy i odbiorcy komunikatów) znają tę technikę i potrafią używać uniwersalnego języka znaczeń i symboli zrozumiałego dla wszystkich.
Telefon komórkowy także ułatwia komunikację. Ale tylko pod warunkiem, że obie rozmawiające za jego pośrednictwem osoby potrafią się nim posługiwać i mówią językiem, który obie znają. Proste, prawda?
Dlatego zanim zaczniesz prowadzić prezentacje pokazując słuchaczom mapy myśli, zamiast slajdów w Power Poincie, albo zanim wyślesz notatkę po spotkaniu w takiej formie – upewnij się, że adresat tego komunikatu wie jak się nimi posługiwać i jak je odczytać. Na pewno trafisz na wielu, którzy będą znali technikę mapowania myśli, ale nie możesz tego nigdy z góry zakładać.
MIT #3 – Każdy potrafi stworzyć praktyczną mapę myśli
Sama wielokrotnie powtarzam swoim współpracownikom i czytelnikom mojej książki, że każdy umie rysować i nie musi kończyć ASP, żeby stworzyć czytelną i praktyczną mapę myśli. Wciąż twierdzę, że do przygotowywania takich map nie musisz być mistrzem pędzla, czy ołówka, ale niestety chcąc korzystać z własnych map na forum innych musisz posiadać umiejętność rysowania i pisania w sposób przejrzysty i zrozumiały dla innych. A to już nie jest takie proste.
Kiedy robisz notatkę w formie mapy myśli i wiesz, że robisz ją tylko dla siebie, to nie jest istotne, czy narysowany zegarek rzeczywiście przypomina jakikolwiek przyrząd do pomiaru czasu. Grunt, że Tobie się z tym skojarzy, kiedy przyjdzie taka potrzeba. Takie koślawe rysunki są nawet lepsze dla Twojego umysłu, ponieważ są wyjątkowe i dzięki tej wyjątkowości łatwiej przywołają właściwe skojarzenie. Jeśli jednak prezentujesz swój pomysł szerszemu gronu odbiorców, to zapis tego pomysłu powinien być jak najbardziej przejrzysty i konkretny, a kształty estetyczne i pełne wyrazu. Żeby osiągnąć zadowalający poziom takich umiejętności, powinieneś dużo ćwiczyć i testować, czy stworzony przez Ciebie obraz jest właściwie odbierany przez innych.
Jak widzisz, mapy myśli upraszczają i upiększają życie. Ale tylko przy pewnych założeniach. Nie można być bezkrytycznym dla żadnej z „rewolucyjnych”, „genialnych” i „najskuteczniejszych” metod poprawiających jakość życia. Nie wierz w cuda, kiedy czytasz nagłówek, że „zdasz każdy egzamin tworząc mapy myśli podczas nauki do niego”. Bez wysiłku i praktyki żadne narzędzie nie zrealizuje celów za Ciebie. Pamiętaj o tym, kiedy rozpoczniesz przygodę z mind mappingiem.
Zatem ołówek w dłoń i ucz się kreować lepszy świat!
Katarzyna Żbikowska
Nazywam się Katarzyna Żbikowska i jestem pasjonatką zarządzania projektami. Na co dzień prowadzę projekty w jednym z krajowych telekomów, a od niedawna tworzę także stronę internetową http://mapymysli.com, na której poruszam tematy będące moją drugą pasją, czyli psychologia, komunikacja i myślenie wizualne. Jestem autorką książki - "Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele przy pomocy mind mappingu"
Mapy myśli stosuję od ponad 15 lat i nie wyobrażam sobie życia bez tej techniki. Do faktów dopisałbym jeszcze coś czego jestem chodzącym przykładem – mapy myśli oszczędzają czas!
Pisałem o tym kiedyś u siebie na blogu:
http://produktywnie.pl/1146/mapy-mysli-od-kreatywnosci-do-produktywnosci/
Do zapamiętywania wiedzy „szkolnej” użyłem map myśli tylko dwa razy. I pamiętam to do dziś mimo braku powtórek :) Sprawa jest genialna, ale gdy uczyłem się rzeczy, które miałem zdać i zapomnieć, to szybciej szło mi zrozumienie i zapamiętanie treści tak, by opisać wszystko swoimi słowami. Jestem osobą, która jest pracowita, gdy jest to warte wysiłku – nigdy nie miałem zamiaru uczyć się rzeczy typu budowa kwiatu, wydalanie stawonogów, czy wierszy na pamięć, dlatego robiłem to jak najszybciej się dało. Szkoda tez papieru na mapy myśli do takich rzeczy :)
Uwielbiam stosować mind mapping do planowania. Gdy miałem do zrobienia projekt, opisanie planu zajęłoby kilka stron. Mając mapy myśli, mogłem zrobić to w dwie minuty i zabrać się za właściwą część pracy, zamiast potem jeszcze przeszukiwać notatki (bo było ich tak dużo).
Polecam stronę http://www.mindomo.com/. Można tam za darmo przechowywać, jeśli dobrze pamiętam, trzy mapy myśli. Strona idealna dla tych, którzy pracują na urządzeniach przenośnych – nie trzeba mieć tego na dysku, wystarczy się zalogować. Podobno wersja premium aktywuje się po dodaniu „Lubię to” na tej stronie, jednak u mnie to nie zadziałało. Mapy można oczywiście zapisać na dysk w formie .jpg, więc to ograniczenie do trzech max nie jest tak naprawdę żadnym utrudnieniem.
Dzięki za artykuł, po raz kolejny na proaktywnie.pl przypomniałem sobie o czymś, co właśnie w tej chwili mi się przyda :)
A ja czasami używam Map Myśli w swoich szkoleniach, zamiast prezentacji PP. Uczestnicy czują się wtedy mniej zagubieni. Pamiętam jak podczas jednego ze szkoleń uczestniczka stwierdziła, że jej mapy w niczym nie pomagają. Jak się później okazało, osoba ta w swojej pracy (inżynier) wykorzystywała głównie lewą półkulę mózgową. Śmiem twierdzić, że z wiekiem jej prawa część mocno zubożała i nie dziwiło mnie to, że ta metoda nie przypadła jej do gustu.
Prawda jest taka, że właśnie takim osobom (logicznym) Mapy Myśli najlepiej pomagają, tylko oni się przed tym bronią, wchodząc w utarte schematy.
Takie tam moje przemyślenia…
Pozdrawiam,
Artur
@Artur: Osoby „logiczne” mogą z powodzeniem wykorzystać tylko jeden aspekt tej techniki, jakim jest struktura. Dla mnie zebranie informacji w formie mapy myśli i zaznaczenie relacji pomiędzy tymi informacjami to chyba największa korzyść.
Bez map myśli nie wyobrażam sobie w tej chwili zarządzania jakimkolwiek z moich projektów – od fazy planowania, aż po wyciąganie wniosków po wdrożeniu. I co najważniejsze, widzę, że coraz więcej osób odkrywa możliwości, które daje ten sposób organizowania myśli, a aktywnych twórców map wciąż przybywa. I bardzo dobrze! W czasach, w których w zasadzie każda działalność biznesowa wymaga od nas indywidualnego, twórczego podejścia, zamykanie się w tradycyjnych schematach przestaje być skuteczne.
Ja też lubię rysować mapy myśli. Szczególnie jeśli mam zrobić jakąś notatkę, do której nie mogę się zebrać. Nie nastawiam się wtedy na przykry obowiązek, ale po prostu dobrze się bawię z ołówkiem i kartką.
Wykorzystuję też mapy myśli do planowania projektów i streszczania książek. 4 takie streszczenia oprawiłam sobie w antyramę i w ten sposób „ciągle mam wiedzę pod ręką”, bez potrzeby wracania do książki.
Natomiast jestem trochę sceptyczna, jeśli chodzi o wykorzystanie map myśli w nauce. Nie, że w ogóle, po prosty w moim wypadku. Gdy miałam się nauczyć 120 stron materiału, to ciężko było zrobić jedną mapę. Przydałoby się z 15 lub więcej. A to zabiera sporo czasu i nie pozwala sporządzić porządnej mapy tzn. kolorowej, starannej, z obrazkami, symbolami itd. No, a takich „świstków”, to się nawet nie chce brać do ręki. :)
Pozdrawiam,
Magda Bednarczyk
Co do mitu 1. Seth Godin tylko powtórzył myśl psychologów humanistycznych i podejścia egalitarnego dotyczącego kreatywności i twórczości. Nie jest on wyrocznią w tej sprawie, tym bardziej że badania nad twórczością trwają od XIX wieku :)
Tak poza tym to podtrzymuję tezy dotyczące przydatności map myśli. Sam stosuję na co dzień i to działa! pozdrawiam
Acha, jeszcze coś, jak ktoś prowadzi warsztaty to warto poczytać :)
http://michal.jerka.eu/blog/2011/12/15/mapy-mysli-w-pracy-trenera/
@Magda: ja też przyznaję, że w uczeniu się rzadko korzystałem z map myśli. I nigdy nie rysowałem ich z ozdobnikami, rysuneczkami. Nie uznawałem i nadal nie uznaję tego jako narzędzie „wkuwania”.
Najczęściej korzystam z nich do nadania struktury, a później przenoszę w inne media – prezentacje i dokumenty, z których korzystam dalej. Tak jak mówi MIT #2 – mapy myśli albo rysuję przy kimś, albo trudno ich użyć później. Co więcej używanie samemu takiej „szybkiej” mapy myśli po tygodniu nawet autorowi przychodzi z trudnością (szczególnie tych elektronicznych, „analogowe” działają jednak lepiej).
Do rozrysowania szerokiej wiedzy polecam papier pakowy albo od plottera. Wtedy obchodzisz problem z tworzeniem 15 map myśli (bo to ograniczenie nośnika, a nie narzedzi). Trudniej się to nosi ze sobą, ale ogarnia dziedzinę :).
@Michał: bardzo rzetelny tekst o mapach myśli. Warto przeczytać jako literaturę uzupełniającą.
@Mariusz: dziękuję :)
Mapy myśli czy mapy samych pojęć-świetna sprawa. Rysuję często, szczególnie kiedy pracuję nad nowym projektem, rozwijam pomysły, uczę się itp. Doskonale pobudza kreatywność,w zasadzie pomysły same przychodzą ;), a wtedy muszę mieć pod ręką choćby skrawek papieru. Przy bardziej rozbudowanych projektach wolę XMind, jest i darmowa, przyjemna wersja http://www.xmind.net/. Nie muszę mieć wtedy rysunków, nawet wolę bez. Wielki plus to mogę ogarnąć całość zwijając poszczególne gałązki, aby spojrzeć globalnie.
Pozdrawiam. Iwona