Od czasu do czasu, ktoś próbuje przekonać mnie o potędze koncentracji. Trzeba skupić się na jednym, to wtedy osiąga się rezultaty. Ignoruj zakłócenia, to osiągniesz najwięcej. Wybieraj rozsądnie czym się zajmujesz to efekt będzie lepszy. I takie tam teksty dorosłych do dzieci. Niby mam się skupić na jednym, ale wtedy przecież zapomnę o innych ważnych rzeczach. Co Ci kolesie tam mogą wiedzieć.
Okazuje się, że doświadczenie ma raczej pozytywne przekłady, gdy ta koncentracja przeradza się w rzeczywisty efekt. Przykład dosyć prozaiczny. Idziesz sobie na siłownię. Bierzesz ze sobą telefon, albo broń Boże kolegę lub koleżankę i masz wtedy czas na to, żeby sobie pogadać, załatwić zaległości. A widziałem nawet, że można nadrobić braki w lekturze. Sam tak miałem. Telefon dobra rzecz, przecież świat się zawali jak go nie odbiorę. Jestem niezastąpiony i gdyby nie ja to ta cała Unia Europejska dawno by się posypała a niebo spadłoby nam na głowy. Nie mam racji? Zresztą to nie tylko o mnie, to Ciebie też dotyczy ;).
Gdy ćwiczę bez tego rodzaju gadżetów, stoi nade mną trener, który mówi „30 sekund przerwy” to jakoś moja mobilizacja rośnie, spędzam na siłowni godzinę z trenerem plus 40 minut na aerobach i ten czas jest w 100% poświęcony na trening! Nie ma tutaj jakiegoś kombinowania, telefon spoczywa zamknięty w szafce w szatni i finał. Jak do tej pory świat się nie zawalił, a moje przekonanie o potędze koncentracji w końcu jakby się wbiło w czerep. Jeżeli dajesz się rozpraszać, to twoja efektywność leci na łeb na szyję! Jeżeli postanowisz, że robisz jedno to skupi się na tym do jasnej cholery na tak długo jak tylko potrafisz! I za każdym razem trochę dłużej! Przepraszam, jeżeli poczułeś się dotknięty, krzyczę na siebie, bo?
Bo to nie jest takie łatwe. Bo trening da się wyizolować i zamknąć bodźce, ale w pracy? Albo w domu? No i tutaj też się da, tylko rozwiązania są trochę inne. Działają słuchawki na uszach, działa prośba ?za 20 minut, teraz pracuję nad czymś?, działa zamknięcie się z dala od ludzi. Trzeba tylko chcieć. I wiedzieć, z czym chcę wyjść po tej zakończonej pracy. Co mam osiągnąć. Najtrudniejsze jest właśnie to „Co mam osiągnąć”?. Przykład z wczoraj. Usiadłem z nastawieniem „Wymyślam linię szkoleń dla moich klientów”, a okazało się, że zająłem się wybieraniem miejsc do reklamy, konferencji, które warto odwiedzić, stworzeniem harmonogramu szkoleń na kolejny rok i przy okazji spisem treści książki.
Nie dlatego, że nie chciałem tamtego robić, tylko w jakiś sposób mój mózg kierował mnie takimi drogami, żeby do tego dotrzeć. I tak naprawdę to zrobiłem kawał dobrej roboty, którą i tak miałem wykonać w tym tygodniu, tylko kolejność się zamieniła. Tutaj nie koncentracja zawiniła, zadziałał raczej efekt podążenia za przeczuciem i tym, co wydawało się logiczne. Nie zawsze to jest najlepszy pomysł i najlepszy sposób, akurat tutaj podążanie za myślą dało lepszy efekt. Weryfikowałem w trakcie, czy to co robię jest tym, co ma sens zrobić w danym momencie. Odpowiedź była twierdząca.
Ale jednocześnie, co się działo? Mój mózg uciekał: a to sprawdzę maila, a może na FaceBook`u znaleźli lek na raka, albo ktoś na proaktywnie napisał, że pogłoski o komecie, która zniszczy świat w 2012 się potwierdziły i już nie muszę się męczyć ;). Znacie to? Co jakiś czas wracałem: „Dobra, to gdzie ja jestem? Co już mam? Co jeszcze mi potrzebne? Co ma sens dokończyć teraz, bo jestem „w ciągu”, co zostawić na później, bo to wymaga rozpoczynania czegoś nowego?”. Jest na to pewna rada: Napisać sobie w widocznym miejscu, co chcesz osiągnąć. A pod tym listę rzeczy, które trzeba zrobić, żeby to mieć. Koniecznie w formie czasowników! „Napisać tekst na stronę”, a nie „Tekst na stronę” albo „Napisany tekst na stronę”. Chociaż może niekoniecznie, ale na mnie czasowniki działają pobudzająco, podczas gdy rzeczowniki powodują uczucie „spełnienia” i stawiają większy opór.
Dlaczego warto mieć cel przed oczami? Bo takie rozpraszanie jest naturalne dla naszego umysłu. Nie mamy go wytrenowanego, żeby nad nim panować. Dodatkowo rozpraszacze istnieją same w otoczeniu, a gdy masz zbyt kreatywną osobowość, to bez wzięcia jej w ryzy zginiesz. To dotyczy także pracy w grupie.
No, to jedną część koncentracji mamy z głowy. A jak to zrobić, żeby np. koncentrując się na biznesie nie doprowadzić się do stanu agonalnego, a swoich związków z ludźmi do ruiny? No to już inny poziom koncentracji, o którym napiszę wkrótce w poście „Koncentruj się na wszystkim” :).


Jeżeli chodzi o formułowanie zadań na liście to czasowniki polecam jak najbardziej. Sugerowałbym tylko zmienić formę z „napisać tekst na stronę” na „napisz tekst na stronę” – będziesz wiedział, że to Ty masz go napisać :)
Odnośnie tematu skupienia, polecam lekturę:
http://focusmanifesto.com/
ps. właśnie podczas pracy zerknąłem w RSS”y;-) i to jest ten problem
Z innej beczki: formatowanie tekstu się sypie (przynajmniej u mnie) na tym nowym lejaucie. Zamiast cudzysłowia jest znak zapytania.