To tekst dla mnie. Zaczynam ten wpis chyba piąty raz. I każdy raz to było zastanawianie się, co by tu napisać, żeby się usprawiedliwić, że nie piszę. Po krótkim zastanowieniu to wygląda na to, że przyjrzenia się temu co się działo ostatnio u mnie znowu może ktoś skorzysta, czyli przyjemne z pożytecznym: ja się usprawiedliwię, a ktoś coś znajdzie dla siebie.

Wymyśliłem co chcę zrobić, żeby miało jakiś solidny kształt. Zajmuję się kilkoma tematami takimi jak zarządzanie projektami czy efektywność osobista od kilku lat. Coraz mocniej odczuwałem to, że czas jakoś zamknąć te rozdziały w konkretnej, namacalnej formie, tak, żebym ja poczuł, że pewien etap został zakończony i mogę zabrać się za wspinanie poziom wyżej. Wiem, że nie dla każdego jest to istotna potrzeba, dla mnie też nie była do momentu, aż zrozumiałem, że rozwój jest fajowy, ale bez zamykania konkretem w pewien sposób jałowy.

Co mam na myśli? Weźmy moje zarządzanie projektami. Interesuje mnie robienie cały czas czegoś nowego, szukania nowych informacji, rozwijania się, kombinowania z nowymi rzeczami. I tym sposobem bardzo długo robiłem milowe kroki do przodu nie systematyzując i układając tej wiedzy w sposób przystępny dla użytkowników z zewnątrz. Jestem w stanie wejść z marszu na każdą konferencję dotyczącą zarządzania projektami, poprowadzić szkolenie w tym zakresie, napisać tekst, przeprowadzić coaching czy doradzić co można robić lepiej i będzie mi to sprawiało niesamowitą radochę. Gdzie jest ale? ?Ale? jest w tym, że nie opakowałem tej wiedzy w coś, co może działać niezależnie ode mnie. Tym sposobem po pierwsze dostarczanie wartości wiąże się z moją obecnością u klienta, a pod drugie czuję, że pewne aspekty tej wiedzy można rozwijać dużo skuteczniej jeżeli nada im się pewną formę. Tak doszedłem do tego, że czas poskładać w całość podręcznik w tej działce. I tutaj plan wdrażam w życie.

Trochę o wdrażaniu planu. Niedawno byłoby to ?rzućmy wszystko i zróbmy to?. Jak by się to skończyło? Rozwaleniem sobie kilku spraw, które krzyczałyby o uwagę przed ukończeniem książki, a tym samym nie pozwoliły jej dokończyć. I znowu wpadłbym w pułapkę walki na kilku frontach. To co piszę tutaj to oczywista oczywistość. Czasem wolno myślę, ale tutaj wiem, że to raczej powszechne. Jeżeli decydujesz się na ważny dla Ciebie cel to nie tylko musisz być go ?głodny?, ale przede wszystkim rozsądny i cierpliwy. Wielkie i trwałe rzeczy powstają dzięki systematycznemu działaniu i konsekwencji, a nie nagłym zrywom. Nie chcę spuchnąć realizując ten cel. Wyznaczyłem i tak ambitny plan, żeby wersja pierwsza powstawała po rozdziale na tydzień. Co sprawi, że jakoś do końca czerwca powinna pojawić się pierwsza wersja. Niby długo. Z drugiej strony, jestem przekonany, że ten czas minie szybciej niż to się wydaje.

Taki sam ?problem? mam z proaktywnie. Dużo treści, dużo wartości, ale nieuporządkowanej. Zaczynało się od ?7 nawyków? i Getting Things Done. Dzisiaj jest to dużo, dużo bardziej poukładane i zaawansowane. No i co? No i tutaj też zastosuję podobne podejście ? stworzyć plan książki i zacząć go uzupełniać w systematyczny sposób korzystając z tego, co już powstało. ?8 dzień tygodnia? nabierze bardzo konkretnego kształtu :).

W głowie mam jeszcze kilka innych pomysłów, ale nie zamierzam ich nawet rozpoczynać. Zrozumiałem co znaczy ?jestem dumny ze spraw, których nie robię?. Są to świetne projekty, ale będą czekać na swoją kolej bo inaczej można miotać się pomiędzy nimi i żadnego nie ukończyć. I to jest właśnie esencja tego wpisu. Cokolwiek robisz ? rób podsumowania i zamykaj to co zrobiłeś w jakiejś konkretnej formie. Nie ulepszaj bez końca, ale postanów sobie, że jest wystarczająco dobre i może już działać bez Ciebie. To strategia nie tylko na książki, ale też budowanie biznesu. Opracuj jeden mechanizm, opisz, zorganizuj i niech się dzieje bez Ciebie. To prawdziwa miara efektywności ? ile mechanizmów budujesz, a nie jak dużo sam robisz. Wtedy 8 dni w tygodniu faktycznie wydaje się mało ;). Kolejny tom będzie się nazywał ?800 dni w tygodniu? :), ale to już inne story na drugą połowę roku.