Dzisiejszy dzień to jeden z ?takich dni?. Obudziłem się zmęczony, bez energii, pojechałem do biura, żeby po zaparkowaniu dowiedzieć się, że zostawiłem portfel w domu. Wróciłem po niego, żeby zająć się pracą i od razu zobaczyć, że nie jesteśmy tam, gdzie chciałbym, żebyśmy byli. A później jeszcze dostałem maila, że nasza oferta nie została przyjęta. A dzień się jeszcze na dobre nie rozpoczął. Na liście czeka sterta rzeczy do zrobienia ?na wczoraj?, a najbliższe tygodnie wcale nie będą lżejsze. Co byście sobie pomyśleli w takiej sytuacji?
I tu was zaskoczę. Nie objawiła się żadna magia, ani wielka moc mojego umysłu, która podpowiedziała ?myśl pozytywnie, będzie dobrze?. Nie, żebym z tego wyrósł. Inaczej na to patrzę. Co zrobiłem? Zabrałem laptopa i poszedłem na spacer. Siedzę sobie teraz w kawiarni (tak, wiem, zatruwam się kofeiną i nieprzyswajalnym przez ludzki organizm mlekiem, wiem) i opisuję przemyślenia z mojego krótkiego spaceru z biura do kawiarni.
Wspominałem, że mam dziwną właściwość. Potrafię myśleć o czymś i jednocześnie obserwować moje myśli. Może nie jest to na poziomie guru i innych mistrzów zen, ale i tak ciekawe. Myśli, które mi się pojawiały to mniej więcej ?Mam tego dosyć!?, ?Ciągłe porażki, ciągłe porażki?, ?To jest beznadziejne?, ?Fajnie byłoby zacząć wszystko od nowa!?. Na myśli typu ?moje życie? to porażka jestem już w miarę odporny. Te, podobnie do myślenia ?jestem Bogiem? są powierzchowne i szybko mijają. Najciekawsze jest jednak to ?rozpoczynanie od nowa?. Nie przeprowadzałem żadnych badań, nie wiem jak często wam się zdarza chcieć tak podejść do pracy, związków, projektów, czy jakichkolwiek przedsięwzięć. Podejrzewam, że co najmniej, co jakiś czas przechodzi wam to przez głowę taki pomyśl. [Muzyka zmieniła się na bardziej energetyzującą, powoli się nakręcam.]
Strasznie kusząca idea. Wyczyścić wszystko, zrównać z ziemią. Zacząć od czystej kartki i zacząć jeszcze raz. Bez błędów, bez obciążenia przeszłością, z nową energią, z nowymi pomysłami, z całym doświadczeniem. Nie ma problemów, nie ma błędów, nie ma zaszłości, nie ma całego bagażu trudności. Nie ma tych wszystkich złych momentów i chwil, nie ma złych skojarzeń. Jest materiał gotowy do kształtowania z nami, jako kreatorami w centrum. Nie z nami! Z Tobą! Jesteś centrum, stworzysz sobie wszystko dokładnie tak jak chcesz. Wszystko pięknie, tylko to słaby koncept.
Co w nim słabego? Przecież to same zalety! Słabość polega na tym? Albo inaczej znowu chciałem zacząć od odpowiedzi, a zacznę od pytania. Co tak naprawdę dałoby Ci to, że zaczniesz od zera? Co jest warte tego, żeby pozbyć się tego, co osiągnąłeś do tej pory i budować w szczerym polu? Zanim zaczniesz czytać kolejny akapit daj sobie kilka chwil na pomyślenie. Możliwe, że dojdziesz do innych wniosków niż ja. Tym lepiej dla Ciebie. Wiem, że czytasz dalej, olewając pytanie ;), zrób przerwę i odpowiedz na pytanie: Co zyskasz gdy zaczniesz od zera?
Dalej czytasz? To ostatnia szansa, bo w kolejnym zdaniu nastąpi moja wykładnia. Dla mnie najbardziej kuszące w tym pomyśle było to, że nie musiałbym się zmagać z wyzwaniami, które stoją przede mną teraz! Tak naprawdę nie byłby to sensowny pomysł, tylko ucieczka. Pójście na łatwiznę, opuszczenie możliwości zdobycia doświadczenia tam, gdzie można z niego skorzystać. Tak jak pisałem w poprzednim poście zabierasz siebie zawsze ze sobą. Nowe miejsce odzwierciedli Ciebie. Ze wszystkimi dobrymi i złymi cechami.
To, że mogę się nie zgadzać z Brianem Tracy w niektórych punktach, to na pewno ma rację pisząc w ?Planie Lotu?, że przez większość czasu dążąc do celu jesteśmy poza kursem. To nasza umiejętność radzenia sobie z odchyleniami od celu jest kluczowa, a nie samo wyznaczenie celu i trzymanie się ?idealnego kursu? za wszelką cenę, a narzekanie, gdy na nim nie jesteśmy.
Myśl dzisiejszego dnia dała mi inspirację. Zastanowiłem się, jakie są moje największe wyzwania w tym momencie. Takie na poziomie globalnym i na poziomie codziennego działania. Najważniejsze dla mnie to nakreślenie sobie ?idealnego życia?. Tego, co chcę robić, na co dzień, co robić, z kim, na co przeznaczać mój czas. Mega wyzwanie to określenie tego tak, żeby miało sens dla wszystkich obszarów życia, wnioskami jak to robić się podzielę. Drugie to odpoczynek. Potrzebuję go, bo rzeczy, które sprawiały mi niesamowity fun, zaczynają mnie drażnić. Przerwa od pracy i już. Trzeci dotyczy nadal ilości spraw, które mnie zajmują. Nadal pomimo radykalnego podejścia jest tego za dużo. I tak naprawdę to te trzy działki poruszają się w tym samym temacie: mieć wizję na siebie i dla siebie, cieszyć się tym, co się robi, skoncentrować się na tym.
Zaczynanie ?od nowa? w większości wypadków, a szczególnie w przypadku życia jest mocno bez sensu. Gdy taki pomysł się pojawia to znak, że coś się zmieniło w nas lub naszym otoczeniu. Najprawdopodobniej zmieniało się przez dłuższy czas, a teraz po prostu objawiło. Właściwe pytania na początek to ?Od czego uciekam??, a kolejne to ?Co mi w tym przeszkadza?? i ?Co z tym zrobię??. Nie odkrywam koła, jak zwykle z resztą. Po co zaczynać nowe, skoro stare rozwiązania działają niezawodnie :).
Wytrwałość jest kluczem do celu. Mariuszu, masz rację pisząc o bezsensownym „zaczynaniu” od nowa.
Można na to spojrzeć także od strony inwestycji.
Inwestujemy czas w jakiś projekt po czym, gdy przychodzi myśl nie dam rady, poddajemy się. Nie dość, że tracimy czas jaki włożyliśmy w dany projekt – nic nie zyskujemy, no może brak motywacji i frustrację.
Kluczem do pozbycia się tego typu zachowania jest wg mnie odpowiednia organizacja pracy (więcej o niej możesz przeczytać na moim blogu http://kubadziobak.pl/organizacja-pracy-%E2%80%93-czesc-i)
Dzięki za ten artykuł. Zatrzymałam się po drugiej „sugestii” i przemyślałam. Próbowałam się przekonać, jakie korzyści bym miała z rozpoczęcia od nowa. A tak naprawdę – masz rację – miałam ochotę uciec od wszystkiego. Bo się zmęczyłam. Więc muszę odpocząć.
:):) chyba wydrukuje sobie ten wpis !!
@Kuba: myślę, że mówimy, o tym samym ale uściślę:
1. Wytrwałość jak najbardziej – trzeba wiedzieć kiedy zmienić kierunek (czasem wiąże się to ze sporą zmianą, porzuceniem pomysłu), ale to nie chcęć ucziecki ma być impulsem, tylko ocena sytuacji ze wszystkich aspektów
2. Organizacja pracy – też tak kiedyś myślałem. Nadal uważam, że jest to bardzo istotny czynnik, konieczny, ale nie wystarczający. Bo u podstawy leżą nasze przekonania, doświadczenia, motywacje. Po prostu my :). Organizacja i efektywne narzędzia są bardzo potrzebne (od tego zaczynało się proaktywnie, i ja tam szukałem odpowiedzi), z czasem doszedłem do wniosku, że kluczem jest pilnowanie swojej energii, przy użyciu narzędzi, o których piszesz. Przydługo, ale o tym można jescze dużo pisać.
@Agata: dziękuję także. Miłego odpoczynku :)
Wiesz co Mariusz wydaje mi się, że parę dobrych lat miałeś bardzo dużo pracy i występuje u Ciebie zmęczenie nie tylko intelektualne ale i fizyczne, a że jesteś bardzo ambitnym człowiekiem to nawet nie przychodzi Ci do głowy, żeby nic nie robić (szczególnie, poświęcając dużo wysiłku przez kilka lat, codziennie).Sumienie nie daję ci spokoju, jak można było by nic nie robić – tzn. nic nie tworzyć ani nie rozwijać się w żaden sposób. Mimo tego iż wiedza o tym , że trzeba działać każdego dnia, to działanie bez porządnego odpoczynku staję się nie możliwe. Nawet maszyny pracując ciągle potrzebują zmiany części – a mówimy, że człowiek nie jest maszyną to tym bardziej potrzebuję regeneracji. Mało tego taki długotrwały stan działania zaczyna przeistaczać się w zdenerwowanie, wypalanie – coraz mniej ciekawych pomysłów, znużenie działaniem które tak lubiliśmy robić. Jest to moje subiektywne odczucie i mogę się mylić ale jeśli nie – weź odstaw wszystko na tydzień czy dwa to naładujesz trochę baterię .Jeżeli chodzi o kwestię zaczynania wszystkiego od 0. Zaczynanie wszystkiego od nowa w niektórych przypadkach jest bardzo pożądane, jednak nie wiele ludzi na nie stać. Są ludzie, którzy przeżywają 45-50 lat i nagle przychodzi taki dzień, że dochodzą do wniosku, ze to wszystko co robili jest bez sensu i trzeba zapomnieć o swojej przeszłości i mimo upływu wieku zacząć swoje życie od nowa – to jest wyzwanie – jest mało odważnych. Jednak jest to grupa osób którzy naprawdę nic nie robili dożywając właśnie takich lat, Ci którzy działają nie potrzebują niczego zaczynać od nowa tylko poświęcać więcej czasu na odpoczynek co ta znakomity efekt :-D
Mikołaj, mam 20 lat i nie sądzę, że nie robienie niczego jest OK. Sam reaguję podobnie do sytuacji którą opisałeś (denerwuje mnie gdy nic nie robię). Przecież jeśli nic nie robisz to stoisz w miejscu a w efekcie się cofasz.
Pozdrawiam,
Kuba Dzióbak
@Kuba: Ale w życiu ja nie propaguję nieróbstwa, neguję to bardzo, chodzi mi po prostu o to, że musi być w życiu miejsce na odpoczynek zarówno fizyczny jak i intelektualny(krótka przerwa tygodniowa lub 2 tygodniowa, nie rok czasu :-D) może dać o wiele więcej efektu w działaniu niż działanie bez przerwy. Mimo, że myślimy, że czas w nierobieniu nic został stracony, to tak naprawdę zwróci się on w wydajności i efektywności.
Właśnie w tym momencie się z Tobą zgadzam. Dzisiaj wieczorem dałem sobie czas na spotkanie się ze starymi przyjaciółmi.
Początkowo myślałem cały czas o biznesie, potem, gdy sobie odpuściłem i zacząłem po prostu cieszyć się chwilami z nimi, zrelaksować się, poczułem jak zaczynają mi od nowa ładować się baterie.
Po tych doświadczeniach zgadzam się z Tobą Mikołaju w 100% ;)
Pozdrawiam,
Kuba Dzióbak
@Mikołaj: masz rację w kilku sprawach:
1. Długo pracowałem i nie zamierzam przestać – nie ma takiej opcji
2. Pojawia się zmęczenie – jakże by inaczej.
3. Jak się długo tylko pracuje to człowiek się wypala
Trzeba znaleźć czas na regenerację, odnowę, zostawić pomysły, żeby dojrzały. Ale to nie zaczynanie wszystkiego od nowa, tylko ostrzenie piły. I mój pomysł na to składa się 2 elementów:
- znalezienia czasu na dłuższy luz (zostawienie wszystkiego)
- wplecenia ostrzenia piły w codzienność (od 3 tygodni niezależnie co się dzieje ćwiczenia fizyczne dzieją się w ciągu dnia)
Doprowadzenie do stanu, w którym trzeba zaczynać „od nowa” to wg. mnie słaba sprawa. Oznacza, że nie miałem odwagi stawić czoła trudności na starcie. „Ubij bestię póki mała” ;).
Co do sumienia, to miałem taki efekt, przyznaję. „Praca jest ważna. Praca to wartość. Praca daje utrzymanie. Praca pozwala osiągnać moje cele. Praca to cel. Odpoczynek powtrzymuje od pracy. Odpoczynek nie pozwala osiągnać celu.” – jak się tak na to spojrzy to widać, że to bez sensu, ale problem polega na tym, że swoich przekonań nie widzimy tak jasno. Jestem jednostką, która odpoczynek powinna sobie planować, bo za bardzo kręci ją działanie. No i tyle, jest to pewnie jakaś jednostka chorobowa, ale przy okazji dostarcza ciekawych efektów ubocznych :).
@Kuba, Michał: Analogia jest podobna do ćwiczeń w siłowni. Mieśnie musza mieć czas na regenerację. Codzienny trening jest bez sensu. Podobnie jak praca bez końca. Nie bez powodu najlepsze pomysły przychodzą do głowy pod przysłowiowym prysznicem. Właśnie tak trzeba korzystać z mózgu. Dać mu czas na odpoczynek od „problemu” i zająć czymś innym. Wtedy dopiero funkcjonuje tak jak został zaprojektowany.
Ciekawa dyskusja się rodzi, czyżby temat na kolejny post?
Cześć Mariusz,
nakreślenie sobie obrazu „idealnego życia” jak piszesz, to nie lada wyzwanie! Myślę, że nie da się tego zrobić „raz na zawsze”. Takie sesje będą się powtarzać: w miarę jak człowiek starzeje się i dojrzewa, zmienia swoje priorytety, opinie i dążenia.
Często wydaje nam się, że wciąż jesteśmy „tacy sami”: że ja sprzed 20 lat myślał tak samo jak ja teraz. Tymczasem to nieprawda: gdybyśmy stanęli obok siebie sprzed 20 lat, myślę, że nie poznalibyśmy człowieka! Dlatego wszystkie tęsknoty typu „gdybym mógł cofnąć czas i zacząć wszystko od nowa” są bez sensu. No chyba, żeby wcielić się w postać osiemnastolatka, ale doświadczeniem i świadomością czterdziestolatka… Z drugiej zaś strony rożnorodność doświadczenia jest ważna, kiedyś przeczytałem takie zdanie: „U wielu osób 10-cio letnie doświadczenie to tak naprawdę doświadczenie roczne, powtórzone 10 razy”. Daje do myślenia…
W każdym razie to co chcę powiedzieć, to to, że bardzo podoba mi się twoja sesja myślenia, jak powinno wyglądać Twoje idealne życie. Nie wiem, czy to cię zmartwi, czy ucieszy, a może jesteś tego świadomy, że takich sesji przyjdzie ci mieć w życiu jeszcze wiele, i nie będzie świadczyć to o tym, że poprzednia była zła i źle coś przemyślałeś i zaplanowałeś, ale o tym, że wzrastasz i dojrzewasz i w związku z tym korekcie ulega Twój punkt widzenia. Wspinasz się wyżej i wyżej, więcej widzisz, dostrzegasz nowe rzeczy na horyzoncie o istnieniu których nie miałeś wcześniej pojęcia i zaczynasz dążyć do nich.
@Paweł: nie lada, to prawda. I faktycznie nie da się raz na zawsze. Dokładnie tak jest. Nawet nie tyle dowiaduje się człowiek czegoś nowego wraz z wiekiem, tylko więcej zaczyna rozumieć.
Mi ten cytat z „rokiem doświadczenia powtórzonym 10 razy” bardzo się podoba. Pierwszy raz widziałem go na blogu Alexa (www.alexba.eu).
I faktycznie, jestem świadomy, że takich sesji jeszcze dużo. Im szybciej człowiek się uczy tym częściej :). Oby każda kolejna była na dużo wyższym poziomie od poprzedniej. Tego sobie i wam życzę :)
Witaj Mariuszu
Ciekawa strona….trafiłam tu wczoraj przypadkiem ale chyba zostanę na dłużej….pozdrawiam serdecznie w ten piękny poranek ;)
Kiedyś Dariusz Szpakowski podsumował piłkarza Waynea Rooneya – „jak strzela to strzela, jak nie strzela to nie strzela” ;)) Chyba tak samo można podsumować Mariusza – jak pisze to pisze jak nie pisze to nie pisze :P
„Dla mnie najbardziej kuszące w tym pomyśle było to, że nie musiałbym się zmagać z wyzwaniami, które stoją przede mną teraz! Tak naprawdę nie byłby to sensowny pomysł, tylko ucieczka.”
Jak dla mnie istnieją 3 opcje rozpoczynania od zera. Pierwszą z nich jest ta o której piszesz Mariuszu, uczucie ulgi związane z ucieczką od problematycznych i trudnych wyzwań. Jak to nazwałeś we wpisie pójście na łatwiznę. Jak wiadomo we wszystkich przedsięwzięciach jakich się podejmujemy nastają trudne okresy. Bez względu na to jak bardzo lubimy działać w danej materii, zawsze pojawiają się ciężkie sytuacje w których każdy z nas zadaje sobie pytanie „Czy to na pewno jest to?”.
No i tu płynnie przechodzę do 2 opcji rozpoczynania od zera. Jeżeli chwile zwątpienia zdarzają się nader często, warto sobie zadać pytanie czy to na pewno jest to czego się spodziewaliśmy. Nie ma bowiem sensu kisić się w danej inicjatywie, którą wyobrażaliśmy sobie inaczej. Lub która mogła nam się po prostu znudzić. No cóż tak, też bywa przecież gusta się zmieniają.
Ostatnią opcją jaką chcę zaznaczyć jest osiągnięcie wyżyny w dziedzinie którą się zajmowaliśmy dotychczas. Może nie chodzić dosłownie o to, że już wszystko co można było zrobić w konkretnej sferze. Ale doszliśmy już do takiego poziomu, że zdobywanie kolejnych wyżyn jest coraz prostsze. A my mamy ochotę spróbować sił w czymś nowym.
Mam nadzieję, że trzy grosze ode mnie wpisują się jakoś w konwencje twojego wpisu Mariuszu. Swoją drogą świetny zabieg z tym „Dalej czytasz” iście mistrzowskie zagranie =) Pozdrawiam serdecznie!
Ta chwila przerwy i zajęcie się rzeczami pozornie mało rozwijającymi to czas, aby podświadomość zajęła się stojącymi przed Tobą problemami.