Kto by się spodziewał, że będę wracał do muzyki sprzed lat. Ktoś jeszcze pamięta tytułową kapelę, albo Sedes. Śmieję się do siebie na te wspomnienia. Całkiem inne czasy, całkiem inne myślenie, ale ten utwór polecam waszej uwadze.



Ten utwór przypomina mi się zawsze gdy sam natrafiam na paradoksy życia. Na przykład najbardziej efektywny nie jestem wtedy kiedy się na maxa na coś nakręcę. Wtedy za dużo myślę o tym jak to będzie fajnie jak się uda zrealizować moje pomysły, żeby móc się skoncentrować na ich realizacji i cała para idzie w gwizdek. Dużo lepszy efekt pojawia się gdy czuję drive, ale z drugiej strony ?samodyscyplinę?, która tę energię kanalizuje i przekłada na działanie.

Moje prymitywne postrzeganie świata mówi mi: najlepsza ścieżka biegnie pomiędzy największymi skrajnościami i najintensywniejszymi doznaniami. Więcej wolności mogę mieć, gdy sam się ograniczam rezygnując z rzeczy mało istotnych. Czuję się lepiej, gdy sam sobie wyznaczę coś, co wymusza na mnie dyskomfort, niż gdybym się lenił na kanapie. Mam więcej energii, gdy się zmęczę ćwicząc niż gdy nic nie robiąc odpoczywam.

Trochę mało to poukładane jak dla mnie, ale przekładając to na prosty język: najpierw trzeba wejść na górkę, żeby móc radośnie z niej zbiegać po drugiej stronie. I najczęściej najlepszym wyjściem jest postępować przeciwko zasadzie ?najmniejszego oporu?. Z drugiej strony męczenie się bez sensu to też żadna strategia. I bądź tu mądry :(.

Nie da się ukryć, że natura wyposażyła nas w bardzo kiepski hardware. Albo inaczej. Hardware mamy potężny między uszami, ale interface do jego obsługi był robiony na końcu i nie starczyło czasu na jego porządne przetestowanie. Stąd sami nie do końca panujemy nad tym, co nasz mózg naprawdę robi i przetwarza. I stąd tego typu problem: pojawia Ci się myśl ?walnij się na kanapę?. Wtedy trzeba by siebie samego zapytać ?Co chcę tym uzyskać?? ? ?no fajnie się poczuć i zrelaksować?. ?To jakie mam inne może ambitniejsze, ale korzystniejsze jednak opcje?? i wtedy świadomie wybierać coś trudniejszego.

Możecie się stosować lub nie, ale coś mnie w tej teorii (bo to próba ubrania spostrzeżenia w regułę) nurtuje. Może naprowadzimy się wzajemnie na jakiś dobry hint, co wtedy robić. Próbując to zebrać w sensowny algorytm:
1. Po pierwsze pytanie – Co chcę tym uzyskać?
2. Jak już wiem ? Jakie mam inne opcje żeby to uzyskać?
3. Wybierając opcję kierować się: jej długoterminowym wpływem na siebie (wybieram to co lepiej przysłuży się moim celom), jej ambitnością (wybrać trudniejszą i bardziej snobistyczną)

Kto pisze się na eksperyment?