Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? – chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię – odrzekł na to dziadek.


Chwila na zadumę. Mi dała ta krótka historyjka do myślenia. W wielu kontekstach. Niekoniecznie tym dotyczącym wielkich spraw, takich jak ?obrona krzyża? na Krakowskim Przedmieściu, głód w Afryce, czy kwestia globalnego rozbrojenia. Ja raczej praktyczny jestem.

Wyobraź sobie swoją aktywność jako stado ulubionych zwierzątek.
Powołujesz je do życia robiąc coś. Powstaje jakiś fizyczny twór, który zaczyna żyć własnym życiem. Tutaj proaktywnie jest dobrym przykładem. Karmisz go, staje się większy i domaga się uwagi. W końcu jest jednym z mocniejszych z całego stada. Okazuje się, że w stadzie pojawił się jednak kolejny zwierzak, mocniejszy od poprzedniego, dużo bardziej absorbujący i jemu zaczynasz poświęcać uwagę. Inne marnieją! Jeżeli nic nie zrobisz, odejdą zjedzone przez inne, większe.

Trudność z pomysłami i ich wdrażaniem w życie polega na tym, że czasem trudno jest wybrać co robić z naszymi osiągnięciami. Niektóre stają się zbędne po osiągnięciu pewnego etapu i można, a nawet trzeba o nich zapomnieć. Tutaj lepsza byłaby analogia do budowania domu. Posłużyły jako rusztowanie, które już nie jest potrzebne. Tutaj sprawa jest jasna. Są też takie, które będą dalej się rozwijać. Zbudowany dom wymaga opieki, inaczej się rozpadnie. Problem z takimi polega na tym, że ich utrzymanie zajmuje nam coraz więcej czasu i więcej nie jesteśmy w stanie udźwignąć! Nasze stado ma ograniczenie w postaci nas jako jego przewodnika. W pewnym momencie osiąga masę krytyczną i zamiast rosnąć w siłę marnieje.

To krytyczny etap. Bo z jednej strony czujemy potrzebę czegoś nowego, z drugiej strony żal jest zostawiać to co stworzyliśmy do tej pory. Trzeba nauczyć nasze stado samodzielności. A siebie nauczyć tego, że od tej pory pewne sztuki ze stada ?wymkną się? odrobinę spod kontroli. Tak się powinno stać z proaktywnie, kilka prób, które podjąłem nie do końca zadziałały, dlatego, że większe sztuki ze stada (Zqeez czy Leadership Center) zajęły moją uwagę.

Co ciekawe dosyć długo zajęło mi zrozumienie (tak, zrozumienie) czym proaktywnie jest dla mnie, i czym powinno być. Miałem ochotę zamknąć to w tej formie i uruchomić coś innego, ale nie dawało mi spokoju to, że byłby to zły pomysł. Za dużo włożonej pracy i naturalnego zainteresowania, żeby zamykać tę inicjatywę. Poza tym, jest ważna dla mnie osobiście, bo pozwala się ?wyżyć? literacko i intelektualnie w nieskrępowany sposób (to ja decyduję, co się tu ukaże ;) ). To nie jest ?rusztowanie?, proaktywnie to jeden z domów.

Po co to story? Bo tak będzie z twoimi pomysłami. Trzeba brać pod uwagę nie tylko czas potrzebny na ich ?rozkręcenie?, ale i ten potrzebny na stałe kręcenie po tym jak już powstanie. Idealnie jest znaleźć mechanizm, który będzie obracał niezależnie od tego, czy Ty akurat możesz. Z proaktywnie takowego szukam, jak się uda to będzie widać efekt na waszych oczach i nie zapomnę go też opisać.

Ostateczny wniosek: rób w życiu mało, ale naprawdę fajnych rzeczy, bez litości pozbywaj się rusztowań, a inwestuj w domy (inwestycje w nieruchomości są najpewniejsze ; ) ).