… czyli ciężki wybór coacha

RozwójPopatrz tylko na ten obrazek, czyż nie słodziutki? Troskliwe dłonie coacha i jego opieka pozwalają małej roślince wzrastać, aż stanie się silnym dębem, Bartkiem co najmniej i wtedy troskliwe dłonie zajmą się innymi roślinkami. Rozczulające? Nie wiem dlaczego mnie drażni ta metafora, tym bardziej, że sam z niego kiedyś korzystałem. Ale jak dla mnie to lepsza metafora dla wychowywania dzieci niż wsparcie rozwoju dorosłego człowieka.

Teoria i praktyka są zgodne w jednym temacie: jeżeli coaching ma być skuteczny, to klient musi mieć odpowiednie doświadczenie i zdolność do autorefleksji. Bez tego cały proces to raczej droga przez mękę niż coaching, bardziej potrzebne jest szkolenie i mentoring, żeby drzewko faktycznie dorosło zanim zacznie samo decydować do dalej ze sobą robić. Żeby nie było, że się mądrzę: korzystam ze szkoleń i indywidualnych sesji szkoleniowych, bo w pewnych obszarach moja nieświadoma niekompetencja była tak duża, że bez odpowiedniej pożywki tylko marnowałbym swój czas znajdując metodą prób i błędów odpowiedź na pytanie ?Co możesz robić inaczej, żeby być bardziej skutecznym?? ;).

Prawdziwy wzrostWyobraziłem sobie trochę inny obrazek, który wg. mnie lepiej opisuje coaching. Jeżeli coach przygotuje Cię na podniesienie się po czymś takim, znaczy zrobił dobrą robotę. I tak możesz poznać, że się nie uzależniłeś. Jeżeli za każdym razem jak coś się przydarzy masz ochotę dzwonić do coacha to znaczy, że coach zbudował sobie fajny biznes ;), ale całkiem inny niż ten reklamowany na szyldzie.
Żeby teraz sobie ktoś nie wyrobił zdania, że sesje coachingowe wyglądają jak obóz przetrwania. Nie o to chodzi. Ale czasem pojawia się tendencja, że takie spotkanie ma być ?uduchowione, spokojne i zrelaksowane?, poruszające głębokie tematy na poziomie dużo powyżej ziemskiej egzystencji. Moje skromne zdanie: dajcie spokój. Oczywiście, że do odpowiedniej refleksji potrzebna jest zrelaksowana atmosfera, ale od relaksu przez refleksję trzeba przejść do konkretnego działania. Inaczej nie będzie efektu. A na pewno nie dojdzie do odcięcia pępowiny, dalej te opiekuńcze dłonie będą potrzebne.

Moje zadanie postrzegam jako nauczenie roślinki uników przed przydepnięciem, podniesienie się w przypadku przypadkowego wgniecenia w ziemie i zaplanowania drogi do dorosłości tak, żeby później na przydeptującego móc zrzucić gałąź. Albo czasem trzeba uświadomić stary dąb, że ma gałęzie i może ich odpowiednio użyć.
Coaching jest relacją partnerską, ustawianie relacji rodzic (coach) i dziecko (klient) tę relację zaburza. Najlepiej gdy obie strony od siebie odpowiednio dużo wymagają i uczciwie rozliczają z wzajemnych zobowiązań. Zresztą to dotyczy każdej partnerskiej relacji, nie tylko coachingowej, trenerskiej czy doradczej.

Co chcę Ci przekazać? Nie jesteś cholerną małą roślinką! Potrzebujesz, żeby ktoś się Tobą opiekował, ok. każdy może mieć taką potrzebę. Ale wtedy jasno o tym powiedz drugiej stornie, bo coaching Ci nie po\może. Potrzebujesz rozwiązać jakiś problem, dorosnąć do swoich planów, wtedy rozważ coaching. I wtedy pamiętaj o wspomnianych powyżej obrazkach.