Jak można przyłapać się samemu na tym, jak bardzo mocno mamy zakotwiczone pewne nawyki. Widzę książkę drukowaną to sobie od razu myślę ?przeczytam ją?. Przeczytanie jej oznacza systematyczne zapoznanie się z treścią od pierwszej strony do ostatniej strony okładki. Tym sposobem ogarnia się całości i książkę można ?odhaczyć?.
W przypadku tej właśnie to się nie sprawdzi. Bez sensu. To prawda, że niektóre poradniki czyta się jak fabułę, a po ich ukończeniu człowiek czuje, że ogarnął całość. Ta książka jest pomyślana i napisana trochę inaczej i dużo bardziej jej struktura pasuje do hipertextu niż tradycyjnego druku. Ale z drugiej strony jej zawartość jest na tyle przydatna na co dzień, że warto mieć ją pod ręką.
Teraz wypadałoby wytłumaczyć o co mi tak właściwie chodzi ;). Po pierwsze co do samego sposobu korzystania z książki. Znajdziesz w niej 50 typów ludzkich, które w jakiś sposób są uciążliwe: spóźniają się, narzekają, są nierealistyczni etc. W spisie treści odnajdujesz właściwego delikwenta i propozycję poradzenia sobie z nim w konstruktywny sposób. Ta książka to nie parodia, tylko zbiór doświadczeń życiowych autora (Mike Leibling). Trafiasz na osobę, która Cię irytuje, sięgasz do ksiązki, znajdujesz wskazówki i wdrażasz w życie.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym sobie nie poanalizował wszystkiego i nie poszukał dziury w całym. I oczywiście książka nie jest idealna, nie zawiera rozwiązań, które można wdrożyć bezmyślnie (to nawet lepiej, bo nikt sobie nie zrobi krzywdy), można by ją jeszcze rozwinąć (gdyby była w formie internetowej wikipedii, a nie durku). Ale jej zaletą jest to, że jest i znowu to, że jest praktyczna!
Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt wykorzystania tej książki, na który wpadłem szukając sposobów skorzystania z niej. Zwierciadło. Zamiast nastawiać się na to, że inni są nieznośni warto samemu przyznać przed sobą, że też potrafimy być nieznośni wobec innych, ale to mniej nam może przeszkadzać ;). Zauważyłem ostatnio, że zacząłem się spóźniać z pewnymi zobowiązaniami, pomimo tego, że dotrzymywanie terminów jest dla mnie bardzo ważne. Spojrzałem z ciekawości do rozdziału o spóźnialskich i olśnienie! I przy okazji inspiracja do ciekawego wpisu, dlatego nie będę ujawniał tematu tutaj, tylko zapraszam za jakiś czas, żeby dowiedzieć się jak Mike Leibling doprowadził do rewolucji w zarządzaniu projektami! Przynajmniej na lokalną skalę ;).
Ze szczerym sumieniem polecam.
Czytałem tę książkę niedawno. Fakt, przedstawione w niej typy istnieją rzeczywiście, co nie znaczy, że niektóre z nich nie są „zabawne” aż do bólu.