?bo tylko naiwni są gotowi na szalone kroki

Jedną z cech, której zawdzięczam robienie fajnych rzeczy, rozwój i osiągnięcia jest moja wrodzona naiwność. Od razu uprzedzam wszelakich cwaniaków, którzy po tych słowach będą chcieli mi coś wcisnąć ? z wiekiem rozwinąłem podejrzliwość, więc już za późno ;). Demencja starcza (prawie 33) nie pozwala mi dociec, czy już o tym pisałem, czy tylko myślałem. Zaczynam się o siebie niepokoić.

Wracając do meritum. Naiwność określa się raczej jako cechę niepożądaną. Co ciekawe jednak nie istnieje ona, przynajmniej z moich doświadczeń, w powszechnym zrozumieniu jako coś bardzo negatywnego. Jakie skojarzenia przychodzą Ci do głowy, gdy myślisz o naiwności? Z czym się kojarzy? Co idzie w parze? Człowiek naiwny, jak wygląda, jak się zachowuje, co i w jaki sposób mówi? Ja nie muszę się domyślać, patrzę w lustro ;). Na poważnie, to moje pierwsze skojarzenie dotyczy pewnego ?ograniczenia umysłowego?, żeby nie powiedzieć głupoty. Gdy się jednak nad tym zastanowiłem to ?ograniczenie umysłowe? jak najbardziej, do tego mogę się przyznać. Głupota ? nie.

Znam wiele osób, które głupie nie są, ale są naiwne w stopniu, który sprawia, że żyje im się trudniej. Co ciekawe to osoby, które jednocześnie określiłbym jako ?dobre z natury?. Takie osoby do serca przyłóż, które najpierw myślą o innych, później o sobie. Gdyby chcieć to analizować dalej to te cechy też nie muszą być ściśle ze sobą powiązane, to moje obserwacje. Dobra, i co z tego, gdzie ta naiwność przynosi pozytywne skutki?

Pozytywem naiwności jest ufanie w to, co inni mówią. Na studiach słuchając opowieści innych z mojego i wyższego rocznika wyrabiałem sobie obraz ?Kurczę, oni tyle robią, a ja tu stoję w miejscu. Do roboty!? Jakiś czas później okazywało się, że na podstawie błędnych przesłanek, bo w opowieściach poprzeczka była mocno zawyżona, dokonywałem dobrych w rezultacie działań. Przeskakiwałem rzeczywistą poprzeczkę zawieszoną wyżej niż ta, która dla innych była wirtualna!

Rozpoczynając pracę dostałem projekt, który mnie przerastał. Nie miałem technicznie tak dużej wiedzy, żeby go ogarnąć, nie miałem doświadczenia w takiej pracy. Przyznaję, byłem zielony w tym temacie strasznie. Rozejrzałem się dookoła i wyglądało na to, że wszyscy ?kumają? o co chodzi, tylko ja jeden jakoś nie bardzo. Więc jechałem codziennie po kilkanaście godzin, żeby nadrobić moją niewiedzę. Po pół roku dostałem nagrodę, którą dostaje tylko 2% wyróżniających się pracowników. Ustawiłem sobie poprzeczkę znowu bardzo wysoko na podstawie złych przesłanek.

I tak kurczę całe życie ;). W pewnym momencie mocno przygnębiało mnie oglądanie stron konkurencji. ?O rany, oni robią to tak dobrze, a ja dopiero zaczynam. Do roboty!?. Zgadnijcie co się okazuje ;). Decyzja o odejściu z pracy w P&G i rozpoczęcia własnej działalności też była oparta na wyidealizowanym obrazie pracy na własnym: siedzisz w skurzanym fotelu, palisz cygaro i słuchasz szelestu banknotów ;). Wiem, tutaj byłem naiwny dużo bardziej niż ustawa przewiduje :).

Tym samym przyznaję się do ?ograniczenia umysłowego? opartego na tym, że raczej ufam ludziom, idealizuję moje pomysły i rzeczywistość. Później trochę się ciskam, gdy się zorientuję, że jest mniej różowo, ale wtedy biorą się do roboty i rzeczywistość robi się bardziej różowa.
Bez naiwności pojętej w ten sposób nie ma marzeń, nie ma odważnych decyzji, nie ma postępu. Chwalę sobie to ograniczenie, bo dzięki niemu nie stawiałbym sobie ambitnych, czasem nierealnych celów , które jednak prowadziły w dobrym kierunku.

Na co dzień bądźcie rozsądni. Bądźcie naiwni jeżeli chodzi o wasze życie.