Amerykańscy sprzedawcy na początku rodzenia się kapitalizmu w Rosji wybrali się tam ze swoją ofertą handlową. Sprzedawali piły spalinowe, wybrali się w okolice Syberii. Tamtejsi drwale żądni nowinek technicznych, ale jednocześnie bardzo praktyczni zapytali, ile drzew może drwal ściąć dziennie taką piła. ?Nawet 50? ? pochwalili się sprzedawcy. ?To bierzemy? ? ucieszyli się drwale. Jakiś czas później w siedzibie amerykańskiej firmy odzywa się telefon i w słuchawce słychać zbulwersowany głos jednego z drwali ?Oszukaliście nas! Najlepszy drwal u nas ledwo cztery drzewa potrafi ściąć! Zabierajcie sobie te piły w cholerę!?.
Firmie zależało na obiecującym rynku i satysfakcji klienta, dlatego wysłali do drwali eksperta z serwisu. Ten dojechał na miejsce, obejrzał piły. Wziął jedną, odpalił silnik, łańcuch się kręci, piła działa! Na to jeden z drwali ? ?Popatrz Wania! Ona ma motor!?.
Bardzo lubię tę historyjkę. Gdybyś sobie teraz zadał pytanie, a czy Ty wiesz jak się uruchamia twój motor? Może nie należę do najstarszych wiekiem mieszkańców naszej planety, ale miałem okazję przyglądać się różnym sytuacjom, ludziom, także sobie jak czasem bardzo nieefektywnie robimy pewne rzeczy. Z braku wiedzy katujemy się, staramy się coraz mocniej, myśląc pozytywniej, a drzewo tym ciężkim narzędziem ścina się bardzo trudno ;). Przykład ? ćwiczenia fizyczne. W zależności od celu powinno ćwiczyć się z inną intensywnością pulsu serca. Spalanie tłuszczu to zdaje się przedział 65-75% maksymalnego pulsu, powyżej już nie spalasz, tylko trenujesz wytrzymałość. Codzienne ćwiczenie tylko cię wyczerpuje, bez zaplanowanej regeneracji tylko robisz sobie krzywdę. Próbując zrealizować jakieś przedsięwzięcie bez podstawowych narzędzie w tej dziedzinie marnujesz energię, czy to projekty, sprzedaż, marketing, czy cokolwiek innego!
Nauczyłem się w tym roku bardzo ważnej rzeczy: oszczędzanie na ekspertach to kiepska strategia. Zamiast uczyć się z książek jak coś robić, lepiej wynająć eksperta nich zrobi coś dla Ciebie, przy okazji naucz się jak najwięcej, żebyś dobrze to rozumiał i mógł działać dalej jak on sobie pójdzie. Działanie w drugą stronę: nauczę się sam a jak nie wyjdzie to będę szukał eksperta jest mocno ryzykowne. Nie polecam! Ekspert pokaże Ci jak obsługiwać piłę, gdzie ma motor i jak uciekać przed drzewem, które pada w twoim kierunku. Chyba lepiej tak niż cięcie bez motoru i ciągły lęk przed pogrzebaniem pod konarami ;).
Wiele dziedzin rządzi się stałymi regułami niezmiennymi ?od zawsze?. Zanim coś się zacznie robić warto te reguły jakoś zgłębić. W moim przypadku mam kilka pomysłów, które chcę zrealizować, albo już jakiś czas realizuję ?na czuja?, czas na poskładanie wiedzy i posiłkowanie się kimś kto wie. Nie zamierzam pisać pracy doktoranckiej, książki, ani przygotowywać kursu on-line bez kogoś, kto się na tym zna. Szkoda mi mojego czasu na produkowanie czegoś, co będzie kiepskiej jakości. Wolę zainwestować w kogoś, kto wie.
Uważam, że w programie podstawówki powinny być lekcje rozwiązywania problemów, negocjacji, przemawiania i prezentowania, odżywiania (myślę, że jeżeli usuniemy sposób rozmnażania się jamochłonów z programu to świat się nie zawali, a ludzie będą zdrowsi), radzenia sobie ze stresem, planowania, asertywności. I całej masy przydatnych rzeczy, które są podstawami do świadomego spojrzenia na siebie i na świat.
Nie wydarzy się to w najbliższym czasie, a i czytelnicy proaktywnie raczej są już po podstawówce, więc warto samemu poszukać takich podstawowych elementów, które można u siebie małym wysiłkiem zmienić, żeby zyskać lepszy efekt.
Moje zobowiązania: wycieczka do trenera i dietetyka, bo osiągnąłem kolejny etap, od którego zawsze się odbijałem. Spędzę z nimi 2 godziny a będę miał jasny plan co mam robić dalej, żeby zmierzać tam, gdzie chcę. Spotkanie z ludźmi z wydawnictwa, żeby wiedzieć jak się zabrać za książkę od razu mądrze, podobnie z moją pracą doktorancką. A kurs on-line na chwilę zaparkujemy. Co za dużo to niezdrowo.
Z kim Ty się skonsultujesz?
Historyjka z piłą genialna! Śmieszna i dająca do myślenia.
Masz rację z ekspertami. Kiedyś się zastanawiałem dlaczego za szkolenie o danej tematyce muszę zapłacić kilkaset albo nawet kilka tysięcy złotych skoro tą samą wiedzę mam w książce za kilkadziesiąt złotych. Odpowiedź jest prosta – na szkoleniu masz dostęp do eksperta a z książką musisz sobie radzić sam.
Bardzo ładnie opisałeś tutaj regułę pareto tylko, że poprzez inny przykład :)
@Jakub: święte słowa z tą książką. Nie odbierając nic temu genialnemu wynalazkowi, to kontaktu z żywym cżłowiekiem nic nie zastąpi. HTML też nie dał rady, interaktywne filmy też tak sobie. Ale wszystko kwestia wyboru: skalowalne i tanie (ksiażka, net), lub nieskalowalne i dlatego drogie – trener :)
@Przemoo: No trochę filozofii podobnej do Pareto, ale ja bym tego artykułu obok Pareto nie postawił. Chyba, ze dostrzegasz więcej niż ja, co bardzo prawdopodobne :)
Pomysł z reformą szkolnictwa podoba mi się bardzo …..
Ciekawe czy z programem z podstawówki nie jest po to, by mogli odnaleźć się w tym przyszli eksperci z tej dziedziny. Dzieciak w domu się z tym nie spotka, chyba że w TV. Może zatem dołożyć tą wiedzę obok? Tyle że ile oni już jej mają?
Innym rozwiązaniem mogłoby być np. Harcestwo. Wydaje mi się że nie ma sensu zastępować kompetencji twardych miękkimi. Należy dołożyć obok. Podejrzewam że w programie kształcenia już jest to zawarte, nawet jeśli wprost się tego nie nazywa. Oczywiście jest jeszcze kwestia realizacji.