To najdłuższa jak do tej pory przerwa pomiędzy dwoma postami jaka się pojawiła od czasu powstania proaktywnie. Proaktywnie poszło do przedszkola a ja uczę się w szkole życia, więc tak jakoś razem dojrzewamy ;). Powinno wyjść obu stronom na dobre. Skąd przerwa ? pracy po sufit i jeszcze więcej, przedsięwzięcia rozwijają się, a tym samym na każdym etapie docieram do granicy mojego doświadczenia, wiedzy, umiejętności i chcąc nie chcąc sporo czasu i energii zajmuje mi uczenie się nowego. Tym samym za wcześnie na podsumowania pewnych spraw, bo nie jestem przekonany co do ostatecznych wniosków. Ale jest kilka punktów, które sprawdzają się zawsze. I ten post to podsumowanie najlepszych praktyk, które działają na 100%
1. Nie każda myśl, która jest twoja działa na twoją korzyść ? mamy naturalne przywiązanie do tego, co ?nasze?. Skoro sobie coś pomyślisz, to przecież twój mózg nie mógł wygenerować czegoś, co może Ci szkodzić, nie? Logiczne. Ale nieprawdziwe. Nasz mózg jest niesamowitym hardware?m ale interface do jego obsługi mamy słabo opanowany. I często z interpretacją jego sygnałów mamy problem. Nic dziwnego, bo nikt nas tego nie uczy. Intuicja jest potężnym narzędziem bazuje na twoich doświadczeniach. Chcesz, żeby działała na twoją korzyść dbaj o różnorodne doświadczenia. Dzięki temu większych prawdopodobieństwo, że podpowiedzi, które ?się wygenerują? będą dla Ciebie korzystne.
2. Dzielenie się pomysłami ? ?to moje? to jakieś jedno z pierwszych zdań, które uczymy się wypowiadać jako dzieci. A później nam to zostaje. Nie dzielimy się pomysłami, bo ktoś je może nam ?ukraść? i zrobić samodzielnie, a my zostaniemy na lodzie. Czasem przy małych sprawach tak się dzieje, bo zawsze znajdzie się jakaś szuja, która podpisze się pod twoim dowcipem lub sugestią. Tak naprawdę to wtedy tylko zyskujesz, bo rozpoznajesz szuję, a pomysł i tak był na tyle mały, że można go odżałować. Przy większych sprawach nie jest tak prosto, bo szuja musiałaby zakasać rękawy i ubrudzić sobie rączki. Mało prawdopodobne, że ktoś rzuci się na twój pomysł i go zrealizuje. Po prostu wszyscy mają miliony swoich pomysłów na biznes, na życie, na szczęście. Pomysły są tanie. Przełożenie ich na konkretny plan i realizacja są drogie. Czego nauczyło mnie doświadczenie? Opowiadaj wszystkim dookoła co zamierzasz zrobić, co Cię kręci i co pasjonuje. Okazuje się, że znajdziesz ludzi, którzy chcą z Tobą to robić. I nagle na dużo większą skalę jesteście w stanie działać razem.
3. Wkładanie serca w to co robisz ? zawsze. Wszystko napędzane pasją jest milion razy silniejsze niż to bazujące jedynie na mechanicznym wykonywaniu. Chcesz zaangażować innych, najpierw sam musisz się zaangażować. Nawet jeżeli coś nie wyjdzie, bo tak bywa, to ludzie zapamiętają Cię jako kogoś, kto naprawdę chce, kogoś kto potrafi się zapalić i działać wbrew przeciwnościom. Pasji nie da się udawać za długo i to wychodzi. Nie udawaj, znajdź coś, co naprawdę Cię pasjonuje i realizuje to krok po kroku.
4. Spisywanie celów i małe kroki ? działa zawsze. Jakiś czas temu sobie wymyśliłem, że fajnie byłoby pojawiać się na konferencjach, publikować w magazynach drukowanych. I się ?po prostu? dzieje. Nie tak po prostu, bo trzeba było wykonać kilka kroków, ale coś co kiedyś było dla mnie ?chciałbym to kiedyś robić? stało się codziennością. Chciałem rozwijać własną firmę, co akurat jest mega proste, bo rozwijać może każdy, rozwinąć tak, żeby działała automatycznie to już inny poziom wyzwania ;), dzieje się. Start-up internetowy, z wybojami, ale dzieje się. Spisz to co dla Ciebie ważne i zacznij choćby mały ruch w tym kierunku, małymi kroczkami da się pokonać każdy dystans.
5. 7 nawyków skutecznego działania ? jeżeli jeszcze nie przeczytałeś to odłóż wszystkie inne rzeczy na bok i ustal to jako swój priorytet. Stephen Covey zrobił kawał dobrej roboty, żeby złożyć w całość model, który sprawdza się i działa. Którego głębię odkrywasz wraz ze swoim rozwojem. Sama książka nie wystarczy, żeby osiągnąć swoje cele, ale stanowi niesamowity fundament do Twojego rozwoju. Nie obchodzi mnie czy strzelam sobie w kolano reklamując konkurencję, która wdraża 7 nawyków w Polsce, czy nie. 100% szacunek dla tej książki i obowiązkowa lektura dla każdego. Jeżeli będziesz czytać ją po raz pierwszy mogą być tam elementy, które do Ciebie nie trafią. Jest ok. Po jakimś czasie zapewniam Cię, że wrócisz tam rozumiejąc o co chodziło.
Podsumowując. Warto mieć marzenia, warto przekładać je na cele, warto żyć tak, żeby je realizować. To trudniejsza droga niż płynięcie z prądem, czasem kopie, czasem drapie, ale daje niesamowicie dużo satysfakcji. Zacząć możesz w każdej chwili. Skończyć jest dużo trudniej ;).
Hej Mariusz!
Kibicuje Twojemu przedsiewzieciu!!! :-)
Moja intuicja mi podpowiada: co by bylo, gdybys na jakis czas przestal analizowac i otworzyl sie na nieznane, jednoczesnie majac kompletne zaufanie do do tego, ze doswiadczenia, jakie pojawia sie na Twojej drodze, beda wlasciwe dla Ciebie?
Embracing the Unknown.
Wiem, to piekielnie trudne, sama sie z tym zmagam. Ale to niezwykle wyzwalajace! ;-)
Ot, taka mysl mnie naszla.
Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia!
Gosia
@Gosia: dzięki za dobre słowo i sensowny pomysł. Inaczej niż otwierając się na to co przyniesie przyszłość nawet się nie da: bo nie mam pojęcia co sie jescze może przydarzyć ;).
Ostatnie miesiące to trochę jak wędrówka w zadymce. Mam kompas i wiem w jakim kierunku idę, ale nie mam pojęcia co konkretnie może się pojawić przed oczami. Jak się pojawi wtedy dopiero mogę cokolwiek sensownego z tym zrobić.
Powiedzenie „co Cię nie zabije to Cię wzmocni” i „nie ma przypadaków” są całkiem niegłupie. Wszystko jest po coś, wszystko coś daje. Sztuka polega chyba na wyciąganiu z doświadczeń tego, co dobre, bez popadania w natchnione myślenie „aha to kolejny test mojej wytrwałości”, podczas gdy wali się głową w ścianę, którą trzeba ominąć.
Ale co do analizowania masz 100% racji – moj typ osobowości preferuje analizę nad intuicją. Czasem trochę bez sensu ;), ale czasem coś z tego się rodzi. Z mojej analizy wynika, że twoja intuicja może mieć rację ;).