Pozbyłem się wątpliwości. Sekret działa. Nie uwierzyłem nagle w siłę umysłu zmieniającą rzeczywistość i wpływającą na materię. Trzymając się empirycznych doświadczeń mogę stwierdzić, że wizualizacje mają bardzo duży wpływ na to realizowanie przez nas celów. No w każdy bądź razie, mają na moje. Skąd nagle ta zmiana?
Refleksja, która naszła mnie po szybkiej lekturze ?Potęgi podświadomości?. Pomijając to, że sam potwierdziłem czym inspirowali się autorzy Sekretu ;), w końcu kulki w czaszce się spotkały i nastąpiło nowe połączenie neuronowe. Wynik: prościej niż w formie sekretu nie dało się tego wytłumaczyć, oczywiście ryzykując krytykę. Ale z drugiej strony to kogo obchodzi na jakiej zasadzie działa telewizor? Ważne, żeby wiedzieć gdzie włączyć i jak zmieniać kanały. To samo z mózgiem.
Zastanów się przez chwilę. Skąd czerpiemy informacje o świecie? W jakiś sposób wychwytujemy dominujące sygnały płynące z otoczenia. Jeżeli jest ich odpowiednio dużo i często się powtarzają mózg zaczyna przyjmować je za prawdę. Jeżeli codziennie do pracy będziesz widział wypadek to dojdziesz do wniosku, że świat to tylko wypadki. Jeżeli codziennie do pracy będziesz słyszał o wypadkach, nawet ich nie widząc, to dojdziesz do takiego samego wniosku! W bardzo prymitywny sposób wbije Ci się do głowy pewne przekonanie. Mniej, albo bardziej szkodliwe. Co ma do tego sekret?
Działa na podobnej zasadzie. Codzienne powtarzanie pewnych obrazów, emocji, skojarzeń i wizualizacja celu powoduje, że mózg dostaje jasny komunikat: to ważne. Codziennie spędzasz większość czasu w pracy ? to ważne. Oglądasz telewizję ? to ważne. Stresujesz się ? to ważne. Czasu dla rodziny, czasu na myślenie o innych sprawach jest mało, czyli komunikat dla mózgu: to nieważne.
Co się z Tobą działo 10 i 11 kwietnia po katastrofie samolotu w Smoleńsku? Nagle okazało się, że zniknęły wszystkie inne bodźce, a przynajmniej większość z nich. Siła wydarzenia była tak duża, że nagle pojawił się silny impuls dotyczący tego co naprawdę ważne. Co się wydarzyło trochę później? Wróciliśmy do zwykłego nasilenia codziennych bodźców i inne rzeczy stały się ważne. Znowu nie ma czasu na rozważanie, co ważne co nie. Codzienność będzie tym sterowała.
Jak można pamiętać o najistotniejszych rzeczach i programować się na realizację własnych celów? Codzienne spisywanie, przeglądanie celów, wizualizacje powodują, że nadajesz ważność temu co dla Ciebie ważne. Jeżeli znajdziesz na to czas, będziesz mógł wpływać na to co myślisz, na to na czym się skupiasz, jakich rozwiązań szukasz. Nic więcej. To maksymalnie prymitywny mechanizm, ale skuteczny. Skuteczny bo nasz mózg to też prymitywna jednak maszyna. Albo inaczej, interfejs do jego obsługi jest bardzo prymitywny, sam mózg jest fascynujący.
Jeżeli określisz co dla Ciebie ważne i będziesz poświęcał wystarczająco dużo czasu na ?bombardowanie? się impulsami, które o tym będą przypominać tym większa szansa, że przyjdą Ci do głowy sensowne pomysły, zaczniesz dostrzegać rozwiązania tam, gdzie ich wcześniej nie było, spojrzysz na świat pod kątem ?niesamowitych wydarzeń?. I tu nie ma mocnych, na pewno zadziała. Coś trzeba będzie zrobić z tymi pomysłami, żeby się zrealizowały, ale na pewno tak twoje szanse wzrosną.
Czyli do roboty: zacznij się bombardować tym co dla Ciebie ważne i działaj. Efekty się pojawią. Mi możesz nie wierzyć, ale marketingowcy się nie mylą ;).
Zgadzam się co do tego, że tak się dzieje ale nie zgadzam się z tezą „The Secret” że to robi „wszechświat”. Przynajmniej nie mam na to dowodów.
Ludzki mózg – prawdopodobnie tak.
To o czym myślę, ma duży wpływ na moje życie i efekty. Najgorsze rezultaty przynosi skupianie się na unikaniu tego czego nie chcę od życia. Najlepsze efekty przynosi skupianie się na tym czego chcę.
Oto co działa w moim wypadku (oczywiście nie stosuję wszystkiego na raz):
- wizualizacja celów – ok. 15 min dziennie, bardzo skuteczne
- relaks/medytacja – w ramach uwalniania od negatywnych myśli – daje raczej krótkotrwałe działanie ale czasami się sprawdza
- w przypadku pesymizmu: analiza tego co może się najgorszego zdarzyć i zaakceptowanie tego jakby to już się stało
- świadome przenoszenie uwagi na rzeczy neutralne i pozytywne i poświęcanie negatywnym kwestiom tylko tyle czasu ile jest konieczne żeby załatwić sprawę – niezbędnego minimum, nic poza tym
- odkrycie barier sukcesu, negatywnych przekonań; zaakceptowanie ich, zrozumienie i dostosowanie swojego życia tak żeby blokady te usunąć (zwykle przez określone działanie, zmianę czegoś w życiu, a nie myślenie) – zdarza się rzadko ale jeżeli już się dzieje, to brak poradzenia sobie z tym blokuje wszystkie pozostałe działania.
Do dalszego czytania polecam:
http://www.stevepavlina.com/blog/
oraz książkę:
http://www.amazon.com/Ask-Given-Jerry-Hicks/dp/1401907997/
(II część książki, gdzie mowa jest o procesach)
Gdy pierwszy raz oglądałem „The Secret” to powiem szczerze że zrobił na mnie wrażenie i to spore, ale nie do tego stopnia aby zacząć w to „wierzyć”. Przeglądając blogosferę coraz więcej osób pisze o wizualizacji i tego typu technikach i co najważniejsze… sprawdza się to ! Chyba muszę zostać „wierzącym w Sekret” aby odnieść sukces w życiu.
Pozdrawiam !
Właśnie że nie. W The Secret mówią jasno i wyraźnie, że prawo przyciągania działa niezależnie od tego czy w to wierzysz czy nie. Możesz nie wierzyć w powodzenie tego co robisz, zastosować ich metody i one zadziałają, bo to jest jak prawa fizyki. Podstawowa zasada brzmi: podobne przyciąga podobne. Jak będziesz myślał o pieniądzach, to je dostaniesz, niezależnie czy myślisz o paleniu pieniędzy, czy drukowaniu, czy jedzeniu, czy posiadaniu, niezależnie od tego co chcesz i od tego w co wierzysz. Jak będziesz myślał o sukcesie to dostaniesz sukces, niezależnie od tego czy myślisz o odniesieniu sukcesu czy o tym jak bardzo sukces jest niemożliwy. Jak myślisz o długach, to dostaniesz więcej długu, niezależnie od tego czy chciałeś więcej czy mniej i niezależnie od tego w co wierzyłeś. Dzieje się tak niezależnie od twojej woli.
Tak właśnie wynika z tego filmu.
Ja tam jestem niewierzący.
A co z tymi ludzmi co sobie nic nie wyobrazaja i odnosza sukces ? Moj tata nigdy sobie nic nie wyobrazał robił to co lubił ciezko pracował i zarobił milion a potem 2 i 3 . Moim zdaniem nie trzeba takich pierduł jak myslenie o tym trzeba miec dobry pomysł i go zrealizowac tyle !! A te bzdury ” sekrety ” to poprostu zarabianie kasy na ludziach ktorzy w to wieza . Miał facet a raczej ludzie pomysł na Nasza Klase zrobili to pomysł był dobry i maja forse, to samo z innymi biznesmenami. Kiedys miałem przyjemnosc rozmawiac z pewnym milionerem nie podam nazwiska wkazdym razie jego majatek jest wyceniany na 650 mln obecnie. Powiedział tyle widze jakas branze na ktorej ktos robi pieniadze czemu miałbym w to nie wejsc i tez na tym nie robic pieniedzy ? O cała sztuka a nie jakies ” sekrety”
Dodam tylko do mojej wypowiedzi jedno ;) widzisz ładna dziewczyne , bardzo Cie pociaga masz ochote ja … ;D to co robisz zeby osiagnac cel ? Myslisz o niej dniami i nocami czy podchodzisz zagadujesz walisz jakis komplemet prosisz o nr, umawiasz sie zabierasz ja do fajnego lokalu. I z czasem osiagasz cel ;p Nie jestem expertem od biznesu ale wiem jedno w zyciu liczy sie myslenie i działanie . No i trzeba sie nie bac podjac rezyko zawsze ta laska mogła Ci dac w twaz ale jak nie sprubujesz to sie nie przekonasz.
@Bartek: jesteś pewien, że sobie nigdy nie wyobrażał? To skąd wiedział, gdzie chce dojść? Skąd się wziął pomysł?
Moja historia: nie widziałem nigdy mojego taty robiącego sobie tablice wizualizacyjne, ani mind-movies. Nawet często słyszałem coś w stylu „praca na własnym to ciężki chleb”. Pomimo tego co słyszalem, widziałem co innego: przedsiębiorcę. Teraz dopiero to dostrzegam, jak wiele rzeczy nauczyłem się obserwując, jak dużo rzeczy zostało mi wpojonych przez wychowanie, jak bardzo mi pomagały na początku kariery i jak doprowadziły do tego, że zdecydowałem się na drastyczną zmianę. Postawa, którą masz okazję obserwować powoduje, że kształtujesz swoje przekonania, wiarę w siebie, wartości.
Bartku, są ludzie, którzy mieli szanse od dziecka obserwować zachowania prowadzące do sukcesu. Widziałem ludzi, którzy „też byli sadownikami” jak mój tata. I co? I nawet ułamka tych efektów! Teoretycznie robią to samo, a nie działa. Bo wiele osób od dziecka wyrasta w środowisku, które „programuje” ich wkonkrety sposób. „Sekret” pomimo swoich wad, daje takim osobom pewne rozwiązanie, jak zacząć karmić się właściwymi impulsami.
„Czemu mam nie wiejsć w branże” – ile osób tak Ci powie? Jaki jest życiorys osoby, z którą rozmawiałeś? Też miałem okazję spoktać tego typu ludzi i też słyszałem: oświeconej wizji nie ma, jest konsekwencja, determinacja i praca. Ale Ci ludzie mają wizję tego, czego chcą. Przychodzi im to naturalnie i nie muszą sobie pomagać. Jakby nie patrzeć są inaczej „zaprogramowani”.
Przykład z dziewczyną. Znowu wiele osób nie podejdzie, bo nie wierzy, że się uda! Dla takich osób są właśnei wizualizacje, gdy wyobrazają sobie taką chwilę, a gdy się wydarzy po prostu wiedzą co robić. Ja aż do znudzenia powtarzam: dzialanie, dzialanie, działanie. Bez tego nic nie ma. Ale jednocześnie wiem, że dla wielu osób istnieje bariera przed nim.
99% ludzi mówi o własnym biznesie. 10% cokolwiek robi w tym kierunku. Istnieje bariera, która jest naturalna, zawsze była. Chodzi nie o to, żeby każdy był multimilionerem, tylko, żeby sam sobie nie utrudniał życia.
No oczywiscie zgodze sie z tym -wizualizacja tak oczywiscie. Ale moim zdaniem duza czesc ludzi skupia sie na planowaniu, wizualizacji i na tym pozostaje i to jest najgorsze. Bedziesz geniuszem Mariusz jak mi powiesz jak od planów przejsc do czynow i jak upewnic sie ze pomysł jest dobry a droga własciwa ?? Ja w swoim zyciu przeszedłem metamorfoze niestety narazie nie biznesowa ale towazyska ;) kiedys byłem bardzo niesmiały i miałem obawy co do kobiet. Poprostu chyba niska samoocena. Ale kiedys był bodziec tanczyłem z dziewczyna i jej kolezanka powiedziała ” ale ciacho zarwałas” to było jak piorun- zmieniłem sie. Od tamtej pory miałem po 3 dziewczyny na kazdej imprezie ;D Kontynułujac jestem ciekaw jak mozna spowodowac taka przemiane u ludzi majacych pomysł – plan a jednak brak im najwazniejszego motywacji do działania i czy istnieje sposob aby sie upewnic ze dana droga jest własciwa.
@Bartek: Sam przecież napisałeś wcześniej, że po prostu się to robi ;).
Gdybym miał dać tylko jedną radę to brzmiałaby ona tak Określ czego się boisz, określ co pomoże Ci go opanować i działaj.
A co do drogi, można znaleźć mentora, żeby pomógł zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu, ale i tak najważniejsze to ciągle zadawać sobie pytanie: co działa, co nie działa, co trzeba zmienić, żeby było lepiej.
Chcesz iść swoją drogą, zaprzyjaźnij się z niepewnością.
Chcesz iść swoją drogą, zaprzyjaźnij się z niepewnością
No to zdanie to prawda 100 % w biznesie ciezko byc czegokolwiek pewnym. Wogole przy tej konkurecji trzeba miec wybitny umysł by sie naprawde wybic poza szary tłum…
Lub zostac w szarym tłumie i wiesc spokojne zycie ;) ale co zrobic jak człowieka kusi mysl o lambordini ;)