Idea pasywnego przychodu jest niesamowicie kusząca. Ach jak miło i przyjemnie siedzieć sobie na plaży jak napływają do mojej kieszeni pieniądze z tych wszystkich aktywów, które wygenerowałem, dzięki mojej zapobiegliwości i nieziemskiej inteligencji. Zwizualizowałem te wszystkie czeki i teraz pojawiają się w moje skrzynce, a ja sącząc mojito rozkoszuję się tym, że pracuję tylko 4 godziny w tygodniu dla przyjemności. Ach jakie to piękne ten pasywny przychód.
Szukam człowieka, który od zera doszedł do pasywnego przychodu na poziomie 30 tys. PLN netto miesięcznie pracując do 4 godzin tygodniowo i nie odziedziczył, ani nie wygrał tego w totka, tylko stworzył taki system, który tak się rozwinął. I nie ma oszukiwania. Praktycznie zero wysiłku, a taki rezultat. Wtedy uwierzę, że da się pasywnie stworzyć pasywny przychód. Bo moje przekonanie jest trochę inne.
Pasywny przychód w przyszłości oznacza aktywną pracę, żeby nie powiedzieć mocniej (z?) teraz. Nie widzę drogi na skróty. Autor książki, do której piję ?4 godzinny tydzień pracy? dopiero gdzieś tam w środku przyznaje, że kilka lat pracował po 80 godzin tygodniowo, żeby w momencie jak firma już sobie działała automatyzował ją i delegował pracę do pracowników, co dla niego było odkryciem! Wow! Ta książka jest bardziej dla przedsiębiorców, którzy uwiązali się do swojego biznesu, niż dla ludzi, którzy są na etacie, a chcą pracować 4 godziny.
Ale wtedy nie sprzedałaby się tak dobrze. Kilka patentów w tej książce podpatrzyłem też dla siebie, ale co do generalnej oceny trzymam się wygłoszonego wyżej zdania, przekonajcie mnie, że jest inaczej.
Wracając do budowania aktywów. Moje obserwacje pokazują, zresztą nie tylko moje, Kiyosaki też o tym mówi, że trzeba się napracować na początku bardzo mocno, jeżeli chce się oderwać biznes od ziemi. Kiyosaki mówi o pracy za darmo i ma rację. Nikt Ci na początku nie zapłaci. Albo inaczej, trudno przekonać kogoś, żeby zapłacił Ci za pracę nad koncepcją. Gdy nadasz temu kształt w formie produktu to inna sprawa, ale dojście do tego momentu zajmuje czas. Im więcej energii mądrze, powtarza mądrze, poświęcisz tym szybciej wystartujesz. To jak z pierwszą i drugą prędkością kosmiczną. Jeżeli dostarczysz za mało energii to nie osiągniesz orbity i wrócisz na Ziemię, a cała energia zostanie przepalona. Jeżeli osiągniesz pierwszą kosmiczną, to zostaniesz na orbicie i będziesz cały czas krążył w tym samym miejscu, dopiero osiągnięcie drugiej powoduje, że podróżujesz w przestrzeni. Trudność polega na tym, że nie znasz wartości tych ?prędkości? rozwijając swój biznes, a szczególnie swój pierwszy. Ale to temat na kolejne rozwazania.
Gdy spytasz ludzi, czy chcą mieć pasywny przychód każdy powie ?tak?. Gdy spytasz co są gotowi poświęcić, żeby go zdobyć mogą nawet dużo deklarować. Gdy sprawdzisz co zrobili to się zdziwisz. Bez determinacji i systematycznej pracy, nakierowanej w mądry sposób nie ma efektów. Cokolwiek innego przypomina reklamy ?Płaski brzuch w 3 tygodnie bez wysiłku jedząc co chcesz?. Sprzedaje się, a kupujący nic z tego nie ma, bo od początku to nieprawda.
Nasza Klasa nie powstała bez pracy, Allego nie powastało bez pracy, YouTube, Skype, PayPal. Delikatesy na rogu mojego osiedla też nie, a wyglądają na świetny biznes, muszę porozmawiać z właścicielem :). Niezależnie jak spektakularny to był sukces, to wymagał pracy, żeby go stworzyć, wymagał pracy, żeby utrzymać, wymagał pracy, żeby dobrze sprzedać. Nie działo się to wolnym czasie pomiędzy oglądaniem seriali.
Ale oczywiście mogę się mylić. I mam nadzieję oczywiście, że ta reguła mnie nie dotyczy, bo przecież jestem wyjątkowy.
Nasuwa się tu proste „Bez pracy nie ma kołaczy”. Dobrze jest mieć marzenia o dochodzie pasywnym i do nich dążyć – nagroda w końcu jest wielka ;) Z drugiej jednak strony – co złego w pracy na etacie ?
Pozdrawiam :)
hehe ;) a ja wiem chyba jak zdobyc pasywny dochod i znam kilka osob ktore zarabiaja wiecej niz 30 tys pln netto na miesiac ;) absolutnie nie pracujac i niektore zaczynały od zera ;P
Jest ktos ciekawy jak ??
Ozenic sie lub wyjsc za maz za kogos bogatego ;P Masz pieniadze, nic nie robisz ( nie liczac pracy w nocy ;) no ale tego chyba nie da sie nazwac praca po slubie ) i przy tym nie łamiesz prawa ;)
@Jakub: nic złego. Praca na etacie jest fajna. I jak ktoś jest dobry w tym co robi to płatna bardzo często dużo lepiej niż zysk niejednego przedsiębiorcy. Przychód pasywny nie wyklucza przecież dalszego pracowania, nie?
@Bartek: zaznaczyłem, że szukam kogoś kto stworzył system, który mu to zapewnił. Na 100% ludzie, którzy dobrze się wżenili nie poświecali do 4 godzin tygodniowo na zdobycie względów upatrzonej grupy docelowej, nie? Więc to się nie liczy. To rozwiążanie się nie kwalifikuje.
Witaj, podobają mi się Twoje przemyślenia i rzucane na gorąco pomysły. Tak się składa, że zostałam specjalistą od umiejętności miękkich, rozwoju osobistego etc,etc. Zapewniam, że ten obszar ma swoje bardzo twarde kawałki. Z jednej strony rozumiem, że pewnie ominęło mnie coś zasadniczego, z drugiej naprawdę specjalizować się można tylko ograniczając dziedzinę. Zostanę więc w swojej miękkiej, choć z tego, co piszesz skończy się to dla mnie tragicznie.
Pozdrawiam
Co do komentarzy o dochodzie pasywnym – ktoś, kto się dobrze wżenił poświęca więcej niż 4 godziny tygodniowo na zaloty, a potem chyba też sporo musi zainwestować, żeby wżenienie się skutkowało dochodem. Czasem to harówa.
@Hanna: gdzie piszę, że pozostawianie w miękkiej dziedzienie kończy się tragicznie? Jakos mi to umknęło.
Oczywiscie ze „bez pracy nie ma kolaczy”.
Oczywiscie dyscyplina i konkretna determinacja jest niezbedna.
Pokaz mi prace na etacie gdzie:
1. masz calkowita wolnosc w tym kiedy pracujesz,
2.masz wolnosc decydowania w tym ile chcesz zarobic,
3. masz Wolnosc w tym kiedy chcesz miec urlop
4. masz Wolnosc w tym ze nikt ci nie dyktuja i nie jest twoim czesto niezbyt milym szefem
5. mozesz rozwijac sie wiecej niz mozesz sobie wymarzc
6. pokaz mi przecietnego pracownika ktory po 40 latach ciezkiej pracy ma wygody i cieszy sie ze swojej emerytury
Komentarz ostatni: pracujac przez 6 m-cy 40 tyle godzin tygodniowo w przedsiebiorstwie jako niezalezny konsultat MOZESZ byc niezalezny finansowo
pozdrawiam
Irena czy tego doświadczasz.
Ad.1 Jako były freelancer znam taką wygodę
Ad.2. Nie ile zarobisz ale co z tym zrobisz
Ad 3.
Ad 4. Ty sama sobie dyktujesz i wiesz mi musisz być wymagająca i czasem nie miła. Wersja pod palmami patrz punkt 3.
5 i 6 jeśli chcesz się cieszyć z wygody możesz być pewna że się nierozwiniesz.
Consesus: Zeby tak żyć trzeba być bardzo silnym ,zdyscyplinowanym, człowiekiem.
Z pasją i charyzmą…dlatego wiekszość nas życie asekuruje.
Przed psychowizycznym bankructwem.
Tak przypuszczam.
@Irena: miałem pomysł na artykuł o własnej działalności i mi go podsunęłaś – „Mity własnej firmy i samozatrudnienia” ;). Moje spojrzenie po okresie start-up’owym, bardziej w formie żartu.
1. Pod warunkiem, że jest to 24/dobę ;)
2. Możesz chcieć zarobić ile chcesz, to prawda ;)
3. Tylko nie ma szefa, żeby go o urlop poprosić :(
4. Tylko klient prosi o ofertkę na wczoraj ;)
5. To nie mit tutaj się zgadzam – ale i tak Paris Hilton ma lepiej ;)
Jestem zdania, że jako samodzielny konsultant można zarabiać naprawdę fajne pieniądze – ale niezależność finansową zapewnia raczej stworzenie systemu, który Cię utrzymuje (firma, portfel inwestycyjny, udziały w innych firmach). Może się mylę, chętnie podyskutuję, jeżeli się mylę wolę wiedizeć teraz :).
@Karolina, Irena: też jestem zdania, że to droga, która wymaga nieprzeciętnej samodyscypliny – klient nie zapłaci komuś, kto nie jest w stanie samego siebie wziąć w ryzy.