To między innymi dlatego ostatnio nie piszę. Ulokowałem maksimum wysiłku w dwóch inicjatywach ? Leadership Center i Zqeez. Pierwsza, chociaż też mocno ciekawa i coraz bardziej się rozkręca i dostarcza sporo tematów, mniej pasuje do opisywania na razie. Więc napiszę trochę więcej o tym, co mnie pasjonuje, jest rozwinięciem moich pomysłów i tak naprawdę kolejną generacją idei rozpoczętej na proaktywnie.

Czasem pojawia mi się pytanie ?co jest ważniejsze ? pisać o realizacji swoich marzeń, czy ich realizowanie?. Oczywiście, że to drugie, ale mam poczucie odpuszczania proaktywnie i czuję się jakbym zawiódł zaufanie tych wszystkich, którzy poświęcają swój czas na odwiedzanie, czytanie, głosowanie, komentowanie i krytykowanie tego co robię. Najważniejszą zatem sprawą jest powiedzenie DZIĘKUJĘ. Bez was nie byłoby ani proaktywnie, ani Zqeeza. Niczego by nie było, cytując klasyka ;). Tak jakoś się układa, że gdy zaczynam wątpić w sens robienia czegokolwiek w tym obszarze dostaję maila lub pozytywny inny sygnał od kogoś, komu moje działanie pomogło. I wtedy działam dalej.

Co jest jednak ciekawe to historia dochodzenia do momentu, w którym jestem z moimi pomysłami. Dzisiaj skupię się na części internetowej. Kończyłem studia w okresie boomu dotcomów. Oczywiście z kilkoma znajomymi postanowiliśmy zrobić coś w tym stylu. Śmieszne było to, że w tym okresie coś takiego jak modele biznesowe oparta o cokolwiek innego niż reklamy w sieci nie istniało, a rynek reklamowy też był na starcie. Wykombinowaliśmy pomysł, zrobiliśmy świetny biznesplan (najlepszy pod względem detali i formalności jako zrobiłem w życiu), zrobiłem nawet logo i tak powstał pomysł ?opiniuj.pl? na site, w którym będzie istniała duża lista produktów, które użytkownicy będą oceniać i komentować, żeby wiedzieć, które warto kupić. To rok 2001 był. Dosyć fajny pomysł na tamten okres, złożyliśmy papiery do Venture Capital, pojawiliśmy się na spotkaniu i? daliśmy ciała. Jak sobie wspominam to spotkanie to do tej pory nie mogę wyjść z podziwu jak mogliśmy to zrobić. VC przed spotkaniem dali nam znać, że nie wierzą w pomysł ale chcą nas poznać. Ponieważ sami nie wierzyliśmy w takie możliwości przychodu jakie wychodziły z tabelek (prognozowany wzrost rynku reklam na poziomie 1000% rocznie, a to dane z oficjalnie dostępnych danych, powodowało przychody w 5 roku działalności na poziomie 25 mln USD :) ), to daliśmy się złapać. Ale to była niezła lekcja ? w kolejnym pomyśle wierzyć w to co się robi.

Kolejna próba poważniejsza miała miejsce jakieś 3 lata temu, gdy ze znajomymi z firmy przygotowaliśmy koncepcję dosyć ciekawą, wierzyliśmy w nią, przesłaliśmy nasze pomysły, ale tym razem błąd polegał na tym, że poszliśmy w ?full wypas? i szukaliśmy inwestycji na 1,8 mln USD samemu będąc na poziomie pomysłu, bez prototypu, niczego. Wyszły tam takie kwoty bo trochę zabiło nas korporacyjne myślenie, gdzie na takie drobiazgi jak projekt za 1,8 mln specjalnie się nie zwraca uwagi ;). Żartuję oczywiście, ale niezależnie od tego tutaj pomysł był dobry, był biznes model, przesadziliśmy z podejściem chcąc stworzyć od razu coś wielkiego.

Ani w pierwszym, ani w drugim przypadku nie powstało nic fizycznie, natomiast każda z tych prób to była lekcja, która dawała mi dodatkowe elementy do przemyślenia, żeby kolejny pomysł zaszedł etap dalej. Po drugiej próbie urodziło się proaktywnie. Stwierdziłem, że zacznę od czegoś małego, bez konkretnego pomysłu, produktu czy modelu biznesowego na zasadzie ?zobaczymy co się wydarzy?. Zabawa z proaktywnie nauczyła mnie kolejnych kilku spraw: ważniejsze jest działanie i korygowanie planów, niż przygotowanie ogromnych planów na ogromne rzeczy. Warto działać zgodnie z zasadą ?Think Big?, ale pierwsze kroki wyglądają zawsze mizernie w porównaniu do wielkiej wizji, którą masz w głowie. Działaj mimo to.

Korzyści jakie wyniosłem dla siebie z proaktywnie są spore. Zgłębiłem temat rozwoju osobistego bardzo systematycznie, cały czas powracało pytanie, gdzie warto iść z tym dalej, co ja chcę robić, kim chcę być. To proces, który trochę trwał ;), doprowadzając do zmiany sposobu pracy, odejścia z korporacji, rozpoczęcia kariery trenersko doradczej, zdefiniowaniu siebie i mojej drogi raz jeszcze. No i określenia w jakim kierunku chciałbym rozwinąć proaktywnie.

Rok temu pojawiło mi się w głowie pytanie ?po co odchodziłeś z firmy??. Odpowiedź była jasna ? rozwijać ideę rozwoju osobistego biorąc pod uwagę dotychczasowe lekcje. Powstały trzy pomysły Leadership Center (ten lepszy), szkolenia proaktywnie (ten chybiony) i proaktywnie NEXT (globalnego serwisu z narzędziami służącymi rozwojowi osobistemu). Tym razem zacząłem je po prostu realizować pomy doświadczeń z poprzednich projektów ? najwięcej nauczysz się działając.

Tym sposobem klasyfikowało się Leadership Center, wykruszył pomysł ze szkoleniami proaktywnie (nauka jak pasja niekoniecznie przekłada się na sensowny biznes) i rozwinął poważnie pomysł proaktywnie NEXT, jako tego, który gwarantuje największą skalowalność. Wspólnie ze znajomym zaczęliśmy dopracowywać ideę, która wydawała mi się wtedy mocno przemyślana i konkretna. W trakcie okazało się jak bardzo przemyślana nie jest, ile jest luk, ile rzeczy trzeba przedefiniować, spojrzeć inaczej, jak duży to naprawdę jest projekt w porównaniu do mojego pierwotnego wyobrażania (?w 3 miesiące to postawimy, mówię Ci?).
Od momentu naszej pierwszej rozmowy, w której padły słowa ?wchodzę w to? ze strony znajomego do dzisiaj minął prawie rok. Zqeez pojawił się na razie na FB, dokończyliśmy drugą wersję specyfikacji systemu (bo z czasem pierwsza okazała się nie do końca trafiona), po Świętach Wielkanocnych rusza pełną parą programowanie. Duży kamień milowy osiągnęliśmy. I teraz pojawiają się kolejne duże do zrobienia. Wygląda na to, że wyzwania rosną, tak jakby góra robiła się coraz bardziej stroma z każdym krokiem (tak chyba jest w rzeczywistości też z porządnymi górami ;). Każdego dnia odbieram niesamowitą naukę tego co robić, jak robić, jak modyfikować swoje działania, żeby były skuteczne i prowadziły do celu. I nie mam pojęcia jeszcze, czy te wnioski są dobre ;). To się okaże.

Największą trudność, którą trzeba pokonać zaczynając pracę na swoim, szczególnie po odejściu z dużej firmy jest stawienie czoła niepewności. To usłyszałem w zeszłym tygodniu i mogę to potwierdzić z mojej perspektywy. To inny świat. Od Ciebie i twoich działań zależy bardzo dużo, ale jednocześnie jest multum czynników, których kontrolować nie możesz. Wiem jakie błędy popełniłem i co bym zrobił inaczej decydując się na taką ścieżkę. Nadal wiem, że to dobra droga. Wymagająca, satysfakcjonująca, po prostu ciekawa. Wiem, że niekoniecznie dobra dla każdego. Wiem, że dobra dla mnie.

Niesamowicie cieszy mnie praca nad tym projektem, nad każdym jego aspektem, bo widzę jak powstałe coś, co dojrzewało bardzo długo. Wierzę w to, że możemy stworzyć fajny produkt, który przekroczy granice naszego kraju nad Wisłą. Napisałem to wszystko i się zastanawiam, czy komuś ten wpis pomoże. Za dużo chyba myślę. To mocno osobisty wpis, zapiski ?z walki?. Będzie można ocenić za rok, dwa jak cały pomysł się udał. Wtedy będziecie mieli dopiero informację, czy pisze to ktoś, komu pomysł się udał. Innej opcji nie przewiduję ;). Wkrótce więcej sprawozdań i przemyśleń. A tymczasem ?

Zqeez more out of life! :)