Miałem jak to mam ostatnio w zwyczaju spojrzeć najpierw na moją listę rzeczy do zrobienia, ale chęć napisania czegoś mniej zobowiązującego zwyciężyła. Tym bardziej, że wyrzuty sumienia nie dają mi spać. No dobra, aż tak źle nie jest, ale najlepiej się z tym nie czuję, że regularność wpisów cierpi.
Sam się zaczynam wkurzać na siebie, że ciągle tylko na to narzekam. Może coś faktycznie z tym zrobię. Tak czy inaczej. Nie piszę bo mam roboty po kokardę. I nie zapowiada się, żeby sytuacja w najbliższym czasie się zmieniła. Już nawet sam nie pamiętam, czy pisałem o strategii osiągania celów ?na wyrwiłapkę?. Łapiesz się jadącej do góry windy, trzymasz z całych sił, żeby dojechać jak najwyżej. Taką wyrwiłapkę sobie rozkręciłem trochę w formie Zqeez i Leadership Center.
Jeszcze brakuje trochę, żeby te tryby zaczęły się kręcić samodzielnie, nawet sporo, ale to co się dzieje w obu obszarach zapowiada się bardzo fajnie. Zqeez powstaje, wygląda bardzo ładnie, ja się przekonuję co znaczy zmarnowane 100 pikseli na ekranie. Jasny gwint, kto by przypuszczał, że takie detale będziemy dyskutować ;). Nie mogę się doczekać, aż wpuścimy do niego pierwszych beta-testerów. Wtedy tchnie się w niego ducha i zacznie żyć własnym życiem, nadając nam kierunek i weryfikując pomysły. Ograniczenia finansowe niestety nie pozwolą nam odpalić od razu wszystkiego na taką skalę jak planowaliśmy, będziemy szukać partnera do dalszego rozwoju, albo w końcu nasza zabawa z programem 8.1 skończy się pomyślnie. To też temat na osobny post, możecie potrzymać trochę kciuki, bo wniosek trafił do ponownej oceny merytorycznej po naszym proteście. Moja największa nauka do tej pory ? właściwy zespół na pokładzie to podstawa, no i wszystko idzie dużo wolniej niż by można chcieć, szczególnie jak wymyślasz coś nowego, a nie kopiujesz z USA.
Leadership Center też ma się coraz lepiej z dnia na dzień. Najfajniejsze jest to, że polubiłem już wszystkie aspekty działalności firmy doradczo-szkoleniowej, włącznie ze sprzedażą ;). Wdrażam też to, co mnie zainspirowało na TEDxWarsaw ? ?Jeżeli widzisz kogoś idącego w tym samym kierunku co Ty, dołącz do niego?. Niesamowicie to działa. Co prawda niektórzy wolą chodzić samotnie i patrzą na Ciebie jak na natręta ? wtedy szukasz kogoś innego. W większości wypadków jednak rodzą się z tego ciekawe możliwości i pomysły, niektóre bardzo praktyczne. Otwartość, dzielenie się pomysłami, mówienie o tym czego się szuka i łączenie ze sobą oczekiwań i interesów innych ludzi powoduje, ze powstaje nowa jakość. Nagle okazuje się, że można ograniczenia przekuć w możliwości. Nawet jeżeli nie pójdziecie dalej razem to chwila rozmowy może zainspirować do czegoś nowego. Najważniejsza nauka do tej pory ? nie wystarczy myśleć, żeby się nauczyć. Trzeba NAPRAWDĘ działać. Nie ?ćwiczebnie? w stylu ?popróbuję jak się prowadzi taki biznesie albo bloga, albo cokolwiek?. Jak się nie zaangażujesz to się g…* nauczysz. Oprócz tego, że zmarnujesz swój czas. Yoda miał racę ?Do or do not. There is no trying.?
No i wracając do wyrwiłapki ? u mnie to działa. Jak sobie nakręcę więcej rzeczy niż jestem w stanie ?łyknąć? na luzie okazuje się, że moje cele i zobowiązania same ?wyciągają? mnie w górę, bo już zobowiązałem się na zewnątrz i nie mogę nawalić. Sam sobie odpuszczę, ale w sytuacji, gdy ktoś na mnie liczy nie wchodzi to w grę. Warto spróbować ;).
*w tym kontekście czytaj – nic
Trzymam trochę kciuki ;) I oczywiście słuszne stwierdzenie że bez działania nie ma doświadczenia… Jak to już ktoś kiedyś powiedział „doświadczenie to to co otrzymujemy gdy poniesiemy porażkę”. Powodzenia
To ja trochę dziękuję ;). Co do zdobywania doswiadczenia, chciałbym zadekarować, że jeste doświadczony ;). Więcej doświadczeń sobi nie życzę, wolę niedoświadczony dotrwać do emerytuy :)
Hehe to oczywiście życzę samych sukcesów :)
Zgłaszam się jako beta-tester-ochotnik Zqeez’a. ;)
Mariusz napisz wreszcie o czyms ciekawym :P Co naprawde moze sie przydac komus w zyciu. Np jak Twoim zdaniem od zera dojsc do milionera ;) tylko bez takich sciem ze ciezka praca bo to juz nie te czasy….
albo chociaz jak ktos po studiach ma znalesc dobrze platna prace gdy nie ma doswiadczenia.
@mysliwy: prosze bardzo. Milion dolarów w 3 prostych krokach. Więcej ta lekcja się nie powtórzy:
1. Znaleźć problem, który ma dużo ludzi
2. Znaleźć pomysła na jego rozwiązanie
3. Przekonać kogoś, że ten pomysł przyniesie mu 2 miliony, a sprzedać mu go za 1.
Tada. I bańka w kieszeni. Oczywiście można podstawić dowolne kwoty do równania.
Scenariusz student:
- co znaczy dobrze płatna praca? 2000 tys. to już jest dobrze płatna praca, czy nie?
- co znaczy to „doświadczenie” ?
Opowiem wam story, które usłyszałem wczoraj od znajomego, który rozwija własny start-up, zatrudnia już kilka osób i szukał studentów do pracy na 3/5 etatu. Dał ogłoszenie, że szuka chętnych do pracy. Nikt się nie zgłosił. Po konsultacjach w biurze karier zmienił ogłoszenie „szukam ludzi na praktyki”, chwilę później zaczęły spływać ogłoszenia!
Studenci nie szukali pracy, tylko praktyk :). Nadal niby to samo, ale jednak duża róznica.
Jak znaleźć dobrze płatną pracę? Za co pracodawca jest gotów zapłacić? Co sprawia, że szuka ludzi z doświadczeniem? IMHO:
- płacę za to, że nie będe miał problemów z kontrolowaniem pracownika, i zrobi on to, czego oczekuję, a nie będę musiał non-stop go pilnować, bo nie zrobi nic, albo jakąś głupotę
- płacę za to, że się nie pomylę i nie będę musiał rekrutować kolejnej osoby, bo to znowu zajmie mi czas.
- płacę za to, że pracownik zaangażuje się w swoją pracę
Przekonaj pracodawcę, że rozwiążesz mu te problemy i voila. Praca twoja. Tylko to musi być coś więcej niż „proszę mi wierzyć”.
Bardzo ciekawy blog. milo czasem trafić zupełnie przypadkiem w ciekawe miejsce.
Zazwyczaj presja społeczna znacznie nas ogranicza, lecz ty podałeś przykład jak można ją wykorzystać do samodoskonalenia.