Ostatnie miesiące, tygodni i dni to ciągła praca. Nawet nie fizycznie, bo tego niby jest mało, ale mentalnie jestem na 100% w pracy. Staję przed dylematem: napisać coś może, czy raczej działać dalej pchając do przodu moje projekty, które bardziej demonstrują wdrażanie szczytnych idei w życie niż kolejny filozoficzny post. Dzisiaj postanowiłem, że jednak napiszę. Hamulec na pracę, czas na refleksję.

Coś mnie tknęło. Tak jakoś bywa, że olśnienie przychodzi w pewnym momencie, nie wiadomo skąd. Po prostu nagle czujesz, że wpadłeś na coś, co wydaje się nagle takie oczywiste. Gdyby tłumaczyć to medycznie i neurologicznie, to pewnie powstało jakieś połączenie w mózgu, dzięki innym połączeniom itd., itp. Szczerze mówiąc to nie interesują mnie naukowe wyjaśnienia. Niby coś wyjaśniają, ale w większości wypadków mało użyteczne to jest :(.

Wracając do ?tknięcia?. Przybrało tym razem bardziej poetycką postać. Nasze doświadczenia, pomysły, najlepsze momenty i w ogóle życie składa się z malutkich okruchów, które znajdujemy całkiem przypadkiem, albo najczęściej umykają w ogóle naszej uwadze ze względu na swój rozmiar. Krótkie zdanie, słowo, obraz, dźwięk zapach, które kiedyś do nas trafia, którego nie zapamiętujemy świadomie. Nagle to wszystko wraca połączone w jakąś silną ideę, pomysł, energię do działania, których świadomie nie mielibyśmy praktycznie szans nigdy wypracować.

Te małe kawałki wyciągane niby bez sensu, domagające się uwagi w momentach, które mogą wydawać się niestosowane są jak ziarnko piasku dookoła, które tworzy się perła, albo ziarenko kurzu dookoła którego powstaje kryształ. (Uprzedzałem, że będzie poetycko ;) ). Dopiero widząc je wszystkie obok siebie dostrzegasz dookoła czego chodziłeś nie widząc tego. Wtedy wszystkie mają swoje miejsce, wtedy nagle wszystko da się wyjaśnić. Cały problem polega na tym, że post factum to wszystko jest proste. Może da się jakoś ten proces wzmocnić, przyspieszyć, generować przełomowy pomysł każdego dnia. Czerpać więcej z życia? (Tutaj już wraca analityk ;) ).

Może i da. Temat na pracę co najmniej doktorską. I nie chce mi się jej pisać. Kiedyś napisałem o przyprawianiu życia. Suche cele bez przyprawy są mdłe. Okruchy są taką przyprawą. Szukanie tych ich to trochę jak szukanie przypraw w potrawie. Znikają czasem całkowicie , nie na nie zwracasz uwagę patrząc na potrawę, ale często są pierwsze, gdy jej próbujesz. Patrzysz na swoje życie. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda ok, masz wszystko. Smakujesz swoje życie i nie ma smaku. Co się dzieje?

Tak mało uwagi poświęcamy na co dzień drobiazgom, które dają niesamowity power. I tak naprawdę są ważne, ale niepozorne wobec Wielkich Ideii, którymi się poświęcamy na co dzień. Chyba uogólniam. Przyznaję, to jest mój grzech. Pochłania mnie tak bardzo praca nad dużymi dla mnie rzeczami, że gdzieś umykają takie małe.

Tutaj trochę dygresji, ale związanej z tematem? Wiktoria ma teraz trochę ponad 4 lata. I dogadanie się z nią momentami jest więcej niż wymagające. Zacząłem szukać jakiejś rady w książkach, co można robić, żeby przejść ten etap rozwoju z minimalnymi stratami po obu stronach. Książki niewiele pomogły, ale w jednej z nich znalazłem coś ciekawego . Dzieci czasem przychodzą do nas, gdy pracujemy i proszą ?pobaw się ze mną?. Naturalna reakcja jest prosta: ?Teraz jestem zajęty, pracuję, pobawimy się jak skończę?. Bo przecież robię ważną i dużą rzecz. A dziecko prosi tylko o zabawę. Dzieci to robią, bo chcą sprawdzić jak bardzo są dla was ważne. Czy jesteście gotowi czasem zostawić inne rzeczy i poświęcić im 5 minut całkowicie na zabawę z nimi. W końcu na zabawę z najważniejszymi dla was istotkami. Jesteście? Przyznaję się do grzechu: ja nie zawsze. A czasem w czasie zabawy myślę o ?Wielkiej Idei?, bo przecież tutaj to tylko zabawa.

Wracając do głównego wątku. Jest pewna zaleta tych okruszków. Są naprawdę małe i niewiele kosztują, a robią ogromną różnicę. Doszedłem do wniosku, że skupię się na okruszkach. Zastanowię się co jest okruszkiem dla ważnych dla mnie osób i każdego dnia postaram się im taki podrzucić. Zastanowię się co jest okruszkiem dla mnie. I każdego dnia taki sobie wynajdę. Zobaczymy jaki będzie efekt. Mam dziwne wrażenie, że bardzo pozytywny.

Co jest Twoim okruszkiem?