Autorem postu jest Bartek z bloga BartekPopiel.pl. Bartek jest trenerem szybkiego czytania i pasjonatem prostego rozwoju osobistego. Możesz obserwować go na Blipie lub zasubskrybować jego blog.
__________________________________________________________
Nazywam się Bartek Popiel i pomagam ludziom uczyć się szybciej, łatwiej i efektywniej. Jestem trenerem szybkiego czytania,technik pamięciowych oraz mindmapingu. Dużo pracuję nad swoją produktywnością i efektywnością. To pomogło mi osiągnąć pewne cele szybciej i prościej. Poza szkoleniami rozwijam cudowny związek, prowadzę bloga oraz kończę studia. Aby to wszystko pogodzić musiałem nauczyć się dobrze gospodarować swoim czasem.
Jednak mimo, że wiem co mam robić w swoim życiu, mam sporo luzu i czas na spontaniczne i zupełnie nieplanowane rzeczy. Właśnie o tym będzie ten post. Jeżeli planujesz swoje życie, wytyczasz cele to zostaw trochę luzu. Kiedy czytuję różne fora i komentarze na blogach odnoszę wrażenie, że cześć osób, które są zainteresowane rozwojem osobistym wpada w pułapkę życia wg. planu. Planowanie przestało być tylko narzędziem, ale stało się celem samym w sobie.
Sam stosuję planowanie i listę to-do. Uważam, że to pomaga zmaksymalizować podejmowane działania. Jednak kiedy tylko planujesz i planujesz, to kiedy w końcu odpoczniesz i zaczniesz żyć? Czy Twoje plany to uwzględniają? Będziesz takim samym robotem jak ludzie pracujący w korporacjach gdzie każde zadanie ma swoje miejsce i odpowiednie procedury. Polecam przyjrzeć się lub zapytać kogoś jak wygląda praca na zapleczu McDonalds’a. Tam dosłownie wszystko jest opracowane i nie ma miejsca na jakiekolwiek odstępstwo od normy. Procedury to też plany. Nakazują co robić, czego nie robić i jak się zachować w każdej sytuacji. Przestaniesz być człowiekiem a staniesz się maszyną. To ma być rozwój osobisty?
Co zatem poradzić? Odpowiem krótko: wyluzuj!
Wyjedź gdzieś na weekend, idź na lekcje tańca, napisz piosenkę lub wiersz, idź na spacer albo spotkaj się z przyjaciółmi ze szkolnej ławki. Zrób coś, co naprawdę wyraża Ciebie. Ciebie w 100%! Porzuć myślenie, że będziesz szczęśliwy gdy kupisz sobie Porsche lub gdy zarobisz milion złotych. Wtedy uzależniasz swoje szczęście od czynników zewnętrznych. Poznałem kilka zamożnych osób i uwierz mi, że nie wszyscy są szczęśliwi. Szczęśliwy możesz być już teraz. Szczęście jest w Tobie. TY JESTEŚ SZCZĘŚCIEM!
Jakiś czas temu oglądałem film „Ile waży koń trojański” z moją dziewczyną. W filmie była scena, że bohaterka przeniosła się w czasie i znalazła nad morzem. Spojrzeliśmy na siebie i zapytałem:Jedziemy nad morze? Ola: Kiedy? A ja: teraz! :D Spakowaliśmy się w 20 minut bo za niecałą godzinę mieliśmy pociąg z Katowic. Początkowo celem był Sopot, ale wysiedliśmy w Gdańsku. Spędziliśmy tam cały dzień spacerując po plaży i starej części Gdańska. W godzinach wieczornych mieliśmy pociąg powrotny. Bez noclegu, koca, ubrań na zmianę i z małą ilością gotówki przejechaliśmy całą Polskę aby pospacerować, obejrzeć wystawę budowli z piasku i zjeść rybkę. I wiesz co? To właśnie takie chwile powodują rozwój.
Wracając do planowania warto trzymać się prostych wytycznych:
Określając cele wybierz dwa lub trzy. Im poświęć uwagę i czas. Zbyt dużo planów i celów powoduje rozproszenie energii. Poza tym mogą pojawić się nowe okoliczności i prędzej czy później coś zaniedbasz.
Planując zastanów się czy to, co zamierzasz zrobić w jakikolwiek sposób zbliża Cię do celów długoterminowych. Czy dzięki temu co planujesz na kolejny dzień będziesz bliżej swoich marzeń? To proste pytanie jest świetną selekcją. Jak coś bezsensownie zajmuje Twój czas to albo to usuń, albo oddeleguj. Proste :)
W swoich codziennych planach uwzględnij coś, co sprawia Ci radość. Czytanie książki, spacer, pisanie poezji, ciepła kąpiel, taniec czy medytacja. To naprawdę bardzo, bardzo ważne.
Pamiętaj, że nie zawsze dobre są plany, które podsuwa umysł. Zostaw też miejsce na to, co podpowiada Ci serce.
Pozdrawiam,
Bartek
Cóż innego mogę zrobić jak tylko siępod tym podpisać :)
Trafiłem na ten blog szukając jakichś ludzi żyjących zgodnie z naukami Covey’owskimi:) I jestem mile zaskoczony…..
Jeśli o mnie chodzi, kiedyś do mnie doszło, że być spontanicznymi mogą tak naprawdę tylko ludzie, którzy są zorgranizowani. Rozumiem to w taki sposób, że a/ jeśli moja spontaniczność ma mieć jakikolwiek sens muszę mieć poczucie spokoju ducha (inaczej w moim „spontanicznym” wypadzie towarzyszył mi będzie niepokój) b/ jako istota teleologiczna, człowiek spełnia się jedynie realizując cele i tylko w taki sposób może zdobyć spokój ducha c/ aby cele zorganizować w sposób umożliwiający ich osiągnięcie, potrzebny jest plan.
Wniosek – tylko osoba zorganizowana może być naprawdę spontaniczna…. Inaczej jadąc spontanicznie nad może, będzie się nade mną unosiło wrażenie, że zostawiłem garnek na gazie…. Czyli immanentne poczucie, że nie mogę się zrelaksować, bo czegoś nie dopilnowałem.
To ważny i dobry temat
Pozdrawiam
JJ
Ostatnio na warsztacie miałem krótką dyskusję z uczestniczką nt. planowania. Jeżeli wszystko się planuje to, gdzie miejsce na życie?
Zastanawiałem się nad dobrą odpowiedzią. Część z niej to właśnie to co napisałeś: wiem, że po co robię to co robię.
A druga część: wiem dlaczego nie robię tego, czego nie robię :D.
Na świecie są miliardy ciekawych rzeczy do robienia. Dzięki planowaniu nie pcham się w te, które dla mnie bedą bez sensu. A ten czas przeznaczam na to, co naprawdę lubię robić.
Trochę przewrotne: zaplanwoana spontanicznosć i kontrolowane wyluzowanie :)
dla mnie planowanie ma się tak do spontaniczności, że aby w pełni cieszyć się wolnością i możliwością realizowania spontanicznych pomysłów – muszę mieć pewność i wewnętrzny spokój, że cała reszta mojego życia nie „rozleci” się przez to, a jedynie stanie się bardziej pełna. a to daje mi tylko planowanie.