Kiedyś trafiłem na wypowiedź na forum dotyczącą posiadania dzieci. Komentarz był mniej więcej taki ?Widząc jak sfrustrowani rodzice traktują swoje dzieci, jak się do nich odnoszą, dochodzę do wniosku, że nie chcę ich mieć?. Sam miałem taką refleksję, gdy jeszcze kilka lat temu widziałem matkę krzyczącą na dziecko. Oczywiście patrząc z boku dochodziłem do jednego słusznego wniosku: ta kobieta krzywdzi swoje dziecko i nie potrafi go wychowywać i na pewno zrujnuje mu psychikę. Ja do tego bym nie do puścił.

Bogatszy o kilka lat doświadczeń nauczyłem się nie oceniać tak szybko. Zazwyczaj widzisz ludzi w krótkich migawkach, jak na zdjęciach. Albo masz okazję zobaczyć jak ojciec warczy na dziecko, albo matkę jak ze zbolałą miną prowadzi za rękę szlochającego malucha. Raczej nie zobaczysz jak każde z nich z niepokojem sprawdza kilka razy czy temperatura już spadła, jak wstaje w nocy, żeby sprawdzić czy dziecko równo oddycha. Nie zobaczysz jak rodzice cieszą się z pierwszego kroku, ani tego jak pocieszają maleństwo po tym jak skaleczyło się w palec.

Nie poczujesz, ani nie zobaczysz jak delikatnie przenoszą dziecko, które zmęczone zasnęło na kanapie. Nie masz szansy zobaczyć jak prawie panikując będą chłodzić dziecko w zimniej wodzie, żeby zbić temperaturę. Nie zobaczysz ulgi, gdy wszystko wróci do normy. Zobaczysz matkę, która burczy do dziecka w supermarkecie, bo chociaż kocha swoje dzieci to w tym momencie ma dość.

Bardzo rzadko widzimy fajne obrazki, raczej nasz filtr nastawiony jest na te negatywne. Lubimy oceniać ludzi oglądając ich jedno ?zdjęcie?. Tak jest łatwiej i szybciej, przecież nie ma dziś czasu na skomplikowane analizy. Żyjemy w świecie prostych rozwiązań. Ktoś zajechał mi drogę ? palant, ktoś się pomylił i przez to czekam minutę ? idiota, ktoś się potknął i przewrócił ? nieudacznik.

Z drugiej strony fotografia ma ogromną siłę. Potrafi budzić niesamowite emocje. Przez analogię, to zazwyczaj momenty z życia zapamiętujemy. Takie, które w jakiś sposób dają nam do myślenia. Mój dzisiejszy dzień to kilka momentów. Kilka, w których widząc sam siebie zaszufladkowałbym się do kategorii ?straszny ojciec?. Uświadomiła mi to wieczorem Karina, chociaż sam czułem, że coś ?nie gra?.

Możliwe, że ten wpis to po części usprawiedliwienie siebie, ułagodzenie niefajnego uczucia i wyrzutów sumienia przez mówienie ?ale przecież robię tyle rzeczy dobrze?. Szczerze: nic to nie daje. Dobra rzecz jest taka, że wyciągnąłem z tego dnia jakieś wnioski dla siebie. Zła, że tego dnia nie powtórzę.

A jakaś ogólna prawidłowość? Życie składa się z chwil. Wiele z nich będzie takich, które będziesz chcieć zapomnieć. Cała zabawa polega na tym, żeby jak największy odsetek to były chwile, w jakich chcesz żeby Cię zapamiętano.