Zastanowiło mnie pewne ciekawe zjawisko. Moja percepcja odnośnie tego, co osiąga się w życiu. Skoro to już zdobyłem to już to mam, nie muszę nic z tym zrobić, mogę zabrać się za podbijanie nowych ziem. No i tym sposobem ciężko wypracowana na treningach i siłowni kondycja po pewnym czasie jest już przeszłością, płynny niemiecki to wspomnienie, umiejętności programowania też wymagałby więcej niż tylko odświeżenia.
Kolejne pytanie, które się pojawia mi naturalnie: dlaczego tak się dzieje? Instynkt zbieractwa, ludzka chęć ?chcę mieć więcej?, defekt myślowy ?zaklepane, tak już będzie?? Na pewno ma wpływ na to otoczenie, w którym się żyje. Nasza obecna cywilizacja mocno nakręca na ?miej więcej? i jeżeli nie czujesz, że zdobywasz więcej i więcej możesz czuć się słabo. Poza tym specyfika osobnicza też ma pewnie wpływ. Wiem, że po osiągnięciu celu, potrzebuję wyznaczyć kolejny, bo inaczej czuję się jakoś słabo, bo nie wiem, czy nie marnuję czasu. Większość moich celów jednak prawie zawsze oznaczała ?zdobyć nowe?.
Nie przypominam sobie, całkowicie szczerze, żebym kiedykolwiek zapisał ?utrzymać coś co mam?. Zawsze było to ?o oczko wyżej niż teraz?! Jaka cholerna pułapka, która sam na siebie zastawiałem i jaka nieefektywna w długim okresie. Nie, żebym teraz podważał moje dotychczasowe życie ;), nie zwariowałem jeszcze tak bardzo. Albo to oznaka starości, albo dojrzałości. Mam nadzieję, że uznasz to drugie za prawdzie, staro się nie czuję ;). Pisałem zresztą już kiedyś, że moją przypadłością jest nieumiejętność zatrzymania się. Może właśnie to doprowadziło mnie do następujących wniosków.
Po pierwsze zrobić sobie remanent odnośnie tego, co już mam, z czego jestem zadowolony. Z tej listy na pewno wiele rzeczy chcę utrzymać w takim stanie w jakim są dzisiaj i nie zgodzę się na to, żeby ich stan się pogorszył. To jest baza, na którą trzeba zwracać uwagę. Żeby było łatwiej znaleźć co to takiego jest proponuję zastosować kategorie: Fizyczne, Duchowe, Mentalne, Społeczne, Zawodowe, Osobiste. To tylko, żeby łatwiej sobie przypominać.
Po drugie biorąc się za nowy projekt brać pod uwagę ile kosztuje jego realizacja, a później jest jaki plan utrzymania nowego stanu. To jak z podróżami kosmicznymi. Pierwsza prędkość kosmiczna wprowadza Cię na orbitę, ale z czasem i tak spadniesz na Ziemię. Żeby utrzymać się na orbicie, trzeba od czasu do czasu ją korygować. A o drugiej kosmicznej podyskutujemy przy innej okazji ;). Jeżeli koszty utrzymania nowego stanu są za duże to może nie warto w ogóle sięga niego zabierać?
Tak jest już w życiu, że dokonując wyborów poświęcamy część siebie, żeby rozwijać się w konkretnym kierunku. Żeby dobrze zdać maturę zdobywałem wiedzę z bardzo szerokiego zakresu, żeby dostać dobrą pracę na studiach nadal zdobywasz nową wiedzę, ale już bardziej ?w głąb? pewnej dziedziny, dodatkowo starałem się zdobyć jak największe umiejętności z różnych dziedzin. Po zdobyciu pracy odrzucasz te umiejętności i wiedzę, której nie potrzebujesz, bo zgłębiasz nowe dziedziny. Potrzebowałem nauczyć się programowania baz danych, umiejętności zarządzania projektem, to odbyło się kosztem m.in. niemieckiego, bo nie miałem na niego czasu. Później umiejętności zarządzania ludźmi zastąpiły programowanie itd.
Niektóre zdobycze służą osiągnięciu pewnego poziomu i później są niepotrzebne i to jest ok. Natomiast niektóre, nawet trudno mówić o nich w kategoriach zdobyczy, chcesz zachować, takie jak rodzina, dzieci, partner, kondycja, zdrowie, pewien poziom życia. Cała zabawa polega na rozpoznaniu co jest co. Bez refleksji nad sobą to się nie wydarzy.
Pytanie dnia: które z Twoich osiągnięć chcesz utrzymać przy sobie i nie zamierzasz z nich zrezygnować? Co zrobisz, żeby tak się stało?
Bardzo interesujący wpis, przez to, że bardzo prawdziwy. Wiem coś o tym jak trudno utrzymać posiadane czy osiągnięte uprzednio „elementy”. Stąd choćby rozpada się tak wiele związków – ludzie przestają się starać. Osobiście jednak muszę przyznać, że nie jeden raz na mojej liście rzeczy do zrobienia czy też celów pojawiały się punkty pokroju „utrzymania” czegoś na wypracowanym poziomie.
Jak sobie z tym radzić? Podam jeden prosty przykład – skończyłem wieloletni kurs językowy, zdałem certyfikat i teraz, żeby mimo braku czasu jakoś język „podtrzymywać” czytam sporo blogów, książek, oglądam kanały informacyjne – w tym języku. I z każdego teksty staram się wybrać 3 słówka i jeden zwrot, których nie rozumiem. Nie obciąża mnie coś takiego, a daje satysfakcję i utrzymuje „wiedzę” w głowie.
Pozdrawiam
Tak.. pytanie jest bardzo dobre. Aby odpowiedzieć na nie szczerze należy „wejrzeć” w siebie, zastanowić się co jest dla mnie tak naprawdę ważne w życiu co stawiam na pierwszym miejscu. Jakie mam priorytety? Jaką mam hierarchię wartości bo to wszystko ma związek z tym które z moich osiągnięć chcę utrzymać przy sobie. Myślę, że jedno jest pewne nie utrzymam wszystkich osiągnięć bo to nie jest możliwe. Muszę dokonać wyboru spośród nich. A czasami tak może się zdarzyć, że któreś z moich osiągnięć zaprzepaszczę z ważkich powodów mimo iż bardzo mi na jego utrzymaniu, jednak bądźmy optymistami można do tego wrócić , można od nowa coś zacząć zdobywać ale już z innym bagażem doświadczeń – bogatszym i to będzie łatwiejsze. Z nauką czegoś , sprawa jest łatwiejsza , dla mnie trudne było to, iż osiągnęłam poziom przyjmowania ludzi w sposób bardzo pozytywy, nie negowałam, wyszukiwałam dobre strony, pozytywne strony, doszukiwałam się głębszych motywów ich postępowania nie wierzyłam w płytkość, tylko w strach przed zranieniem przez innych. Inni ludzie ciekawili mnie, inspirowali, łaknęłam ich przeżyć, uczuć, doświadczeń chciałam zrozumieć, doszukiwać się prawdy o ich naturze dlaczego tak a nie inaczej postepują. Aż w końcu ktoś mi dokopał…mocno. Po tym trudno było mi utrzymać moje osiągnięcie przyjmowania ludzi w taki sposób bardzo pozytywny. Ale nie poddałam się, i co robię aby tak się stało…stałą pozycją mojej biblioteki są książki różnych autorów traktujących o związkach międzyludzkich – postawiłam na jeszcze głębsze zrozumienie ludzi, a nie na odwrócenie się od nich…
Niestety to prawda. Bardzo trafny post, ponieważ każe się zastanowić nad sobą. Ja to zauważyłem też taką cechę u par. Jak dwoje jest zakochanych to spotkana, spacery, kwiatki, itd. Jak przychodzi codzienność to mówi się, że uczucie wygasa. To raczej jest ten problem -> zdobyłem -> mam -> nie muszę już tak się starać. Ostatnio zauważyłem też to w firmach. Pozyskanie nowego klienta jest kilkukrotne droższe niż utrzymanie starego. A nasze staranie sprowadzają się do standardowej obsługi. Jestem za inicjatywą – Walczmy z tą zarazą ;)! Pielęgnujmy nasze umiejętności, podtrzymujmy znajomości, nie dajmy się złapać w pułapkę ?zaklepane, tak już będzie?!
Pozdrawiam
Arek
Panie Arku przykład zakochanych par jest świetnym przykładem – stąd problemy par – rutyna, brak starań, gasnące uczucia . Dlatego tak się dzieje bo nie jest ono pielęgnowane. Każda osoba będąca w związku powinna zadawać sobie pytanie co robię aby on , aby ona patrzyła na mnie tym samym wzrokiem co na początku naszej wspólnej drogi…No kochani…chwila na refleksję…Pozdrawiam Ela
Nie wiem czy czytałeś taką książkę „Stres męski” – jest tam poruszony typ A i B. Branie na siebie nowych wyzwań, ciągłe dążenie do bycia „o oczkow wyżej”, branie na siebie zbyt wiele – to definitywnie typ B. Niestety typowe dla typu B konsekwencje to zawał przez 50 rokiem życia, nadciśnienie, etc.. Mi ta lektura dała do myślenia.
Ponieważ mam podobnie do tego co opisałeś, poniżej kilka moich sugestii jak ja podszedłem do tematu:
1) Perspektywa 20000 (GTD) – określ co chcesz utrzymać. Mam mindmapę z osiągnięciami do utzymania. Osiągnięcia te mam pogrupowane wg ról życiowych (Covey)
2) Wplecenie do celów (w ramach ostrzenia piły duchowej) koncentracji na TU i TERAZ. Gonienie do przodu potrafi sprawić, że zbyt żyjemy przyszłością, zapominając o teraźniejszości. Staram się teraz koncentrować na tym co tu i teraz, oczywiście jednak pamiętając o wyznaczaniu sobie celów oraz refleksji nad przeszłością. Jednakże więcej czasu staram się spędzać w teraźniejszości
3) Cwiczenie wewnętrznego dziecka – popatrz na spontaniczność i radość dzieci. Warto znaleźć w sobie energię do tego by cieszyć się tym co się osięgnęło. Zamiast od razu wyznaczać sobie kolejny cel, staram się nacieszyć tym co osiągnałem.. Dzięki temu lepiej zapada to w pamięć, porawia mi znacząco samopoczucie i dzięki temu bardziej zależy mi na utrzymaniu tego osiągnięcia.