Dopasowanie do systemu ma spore plusy. Zdecydowanie oszczędza się czas i unika dziwnych spojrzeń :). Po raz pierwszy od wielu lat usłyszałem, że będzie problem z przyznaniem kredytu. Wybrałem się do banku szukając kredytu hipotecznego, a odebrałem lekcję życia i inspirację do kilku przemyśleń.
Przyzwyczaiłem się, że idę do banku, podaję informacje nt. naszych dochodów i słyszę ?co możemy dla Państwa zrobić??. Sytuacja, w której osoba mnie obsługująca robi wielkie oczy przy każdym punkcie moich wymagań była zabawna i pouczająca. Znaleźliśmy spore mieszkanie, sporo też warte. Zawitałem do banku i wymieniłem moje oczekiwania . Dialog wyglądał mniej więcej tak:
- ?Franki, kwota X PLN, 100% nieruchomości?? – Tutaj już zostałem zatrzymany przez pana w okienku
-?Nie udzielamy kredytu we frankach na 100%?. – Od razu poczułem się wysłuchany i zachęcony do kontynuowania ;).
- ?Nie szkodzi, będziemy negocjować odstępstwo. Oprócz tego poproszę maksymalny okres kredytowania?? No i znowu poczułem jak bardzo bankowi zależy na zrobieniu ze mną interesu
- ?Ale na 100% to nie możemy dać długiego okresu?
- ?To jaki mogę dostać?? ? zaciekawiony zapytałem
- ?Nawet i 100 lat? ? zaaferowany powiedział pan z banku ? ?Ale to przy 50% wkładu? ? dodał ochoczo. Nie zrażony kontynuowałem
- ?To w takim razie poproszę na 50 lat.? ? widząc spojrzenie cokolwiek zdziwione dorzuciłem ? ?To też ponegocjujemy?. ?Jakie oprocentowanie przewidują Państwo na tych warunkach?? ? chciałem poznać dosyć istotny parametr. Usłyszałem 3 razy wyższą marżę niż mam obecnie, więc od razu poprosiłem o minimalny wymiar kary. Po tym jak w końcu mogłem, przebijając się przez opór materii, wyartykułować czego szukam, zacząłem wymieniać atuty, które za maną stoją w formie posiadanych aktywów. Gdy sobie tak rozmawialiśmy usłyszałem znamienne zdanie
- ?Gdyby Pan był członkiem zarządu instytucji finansowej (sic!) to moglibyśmy uznać Pana za klienta niskiego ryzyka, a tak niestety? ? zdębiałem. Instytucji finansowej? A to nie one czasem mają w tym momencie tak wielkie problemy, że trzeba w nie ładować miliardy dolarów bo inaczej się przewrócą? To członkowie zarządów tych właśnie kojarzą się z niskim ryzykiem?. Na wyrażone przeze mnie wątpliwości odpowiedzią był znaczący uśmiech. Może trochę przepraszający. Tak czy inaczej. Niezła lekcja :).
A dodatkowo, gdyby moja działalność gospodarcza polegała na świadczeniu usług poprzedniemu pracodawcy, to już byłoby super. Na marginesie to chyba nie do końca legalne rozwiązanie, ale co tam, niekoniecznie legalnie oznacza wiarygodnie, więc jest w tym pewna logika :).
Czego się nauczyłem. Po pierwsze potwierdziłem sobie moje zdanie na temat obecnie ?szalejącego? (?) kryzysu finansowego. Finansowy to chyba mamy już za sobą, bo widać zaufanie do instytucji tego typu wróciło na rynek, przynajmniej bankowy. Po drugie, warto najpierw dać klientowi powiedzieć czego chce i co ma do zaoferowania zanim się będzie przerywało przy każdym zdaniu. To mnie nie motywowało do kupienia czegokolwiek. Może to wynikało z punktu trzeciego nauki.
Najważniejsza nauczka dotyczy artykułowania własnych potrzeb i szukania niestandardowych rozwiązań.
Jeżeli twoje oczekiwania nie pasują do schematu, który można wpisać w tabelkę to nastaw się dłuższą drogę. Bez własnej inicjatywy i kreatywności się nie obejdzie. Decyzje w większości organizacji na najniższym poziomie polegają właśnie na tym: wpisaniu klienta w gotowy szablon odpowiedzi. Tak jest najtaniej i najszybciej, niekoniecznie najlepiej. Ma to swoje plusy. Dzięki temu dużo więcej osób ma dostęp do pewnych produktów, które tylko dzięki standaryzacji stały się masowe. Za indywidualną obsługę trzeba zapłacić ekstra. Minusem takiego podejścia jest większa bariera stawiana ludziom, którzy nie łapią się w standard.
Jeżeli podejmujesz niestandardowe decyzje zaakceptuj fakt, że w niektórych sytuacjach życiowych poniesiesz dodatkowe koszty. Niekoniecznie w twardej walucie, ale na pewno w czasie i przebijaniu się przez pewne procedury. Jedyne rozwiązanie w takim przypadku to zapominanie o standardowych tabelkach i przejście od razu do dyskusji ? czego chcesz i co możesz zaoferować w zamian. Gwarancji sukcesu nie ma, zabawy na pewno :).
Coś pocieszającego na koniec? Tak, dwa lata działalności gospodarczej już Cię uwiarygodniają ;) i od tej pory jest z górki :).