Przynajmniej taki wniosek można wyciągnąć po lekturze kilku artykułów zamieszczonych w poczytnych tygodnikach. Przynajmniej to jakaś mania. Najpierw natknąłem się na artykuł potępiający w czambuł optymizm, a później kolejny anty Sekretowy. Najciekawsza była manipulacja zastosowana przez autora artykułu o optymizmie.
Przytoczył na początek anegdotkę. Marynarze płynący statkiem wiedzą, że kończą się im zapasy i zastanawiają się co robić dalej. Jeden z nich radzi optymistycznie nie przejmować się niczym, używać ich jak dalej, bo wkrótce dopłyną do jakiegoś lądu. Marynarze wyrzucają go za burtę, postanawiają ograniczyć racje, zmienić kurs i wkrótce odnajduje ich inny statek. Są uratowani. Stąd wniosek autora, że gdyby byli optymistami to by zginęli. Dlatego optymizm szkodzi a nie pomaga.
Zastanawiam się, czy ktoś się jeszcze łapie na tak prostackie ?rozumowanie?. Kilka rzeczy, które powodują, że scyzoryk się w kieszeni otwiera. Po pierwsze to zrozumienie pozytywnego myślenia. W tej sytuacji na pewno marynarze zachowali się rozsądnie. Pozytywne myślenie polegało na założeniu, że da się wybrnąć z takiej sytuacji i wszystko dobrze się skończy. Inaczej lepiej faktycznie zabawić się i walnąć sobie w łeb. Po drugie, to traktowanie świata jednowymiarowo. Kto powiedział, że wśród optymistów nie trafiają się idioci? Jeżeli jest jeden to uogólniamy na całą populację? Gdybym wyciągał wniosek o wszystkich dziennikarzach na podstawie kilku próbek to wynik byłby nieciekawy.
Takie jednowymiarowe traktowanie pewnych spraw powoduje, że niby jakaś logika w tym jest, ale tak naprawdę służy tylko udowodnieniu swojej tezy. A tą było w podtekście artykułu pochwalanie pesymizmu. Aż się boję kolejnych artykułów. Pesymizm ma swoje zalety (np. identyfikowanie zagrożeń pozwala im zapobiegać), optymizm ma swoje. O bogactwie człowieka decyduje to jak bogate spektrum zachowań może zaprezentować. Jeżeli nigdy się nie zmienia to jest betonem i tyle.

Dodanie do wymiaru optymizm-pesymiz dodatkowego, zdrowego rozsądku powoduje, że całość nabiera sensu. Tak sobie rozrysowałem akurat tę sytuację. Nie aspiruję do naukowego modelu teoretycznego, po prostu ma zilustrować tezę. Pozbawiony zdrowego rozsądku optymista (2) to nasz wyrzucony za burtę populista ;). Oderwanie od rzeczywistości i pesymizm to postawa ?to nie ma prawa się udać, nic nie robię bo i tak na tym statku umrzemy? (1). Nie wyrzucilibyście go za burtę tak na wszelki wypadek? No i zostają nam opcje 3 i 4. Spektrum zachowań pomiędzy wiarą w to, że przedsięwzięcie się uda i dającą energię do działania (4) i zastanowieniem się co może się przydarzyć złego na drodze do celu (3). Skanując zagrożenia i wierząc w sukces ograniczamy racje i płyniemy tym statkiem do celu.
Jeżeli chcecie przywalić jakiejś konkretnej opcji korzystajcie ze spłaszczenia dyskusji do jednego wymiaru i podłechtanie trochę drugiej strony. Przykłady nachalne ale w ten deseń:
Rozwój osobisty to kiepska koncepcja, bo stosowane są tutaj takie same techniki jak w sektach i wiadomo, że sekty są złe, więc rozwój osobisty też jest zły, lepiej nie drażnić lwa. Chyba nie masz na tyle wypranego mózgu, żeby się z tym nie zgodzić?
Wiertarki to narzędzia szatana, bo można nimi przewiercić kolana, a uczciwy człowiek poradzi sobie bez wiertarek. Zabrońmy ich używania. Nie chcesz przecież, żeby to mafia rosła w siłę?
Papierosy pozwalają się uspokoić, więc robienie zakazu palenia nie ma sensu, bo wzrośnie poziom agresji w społeczeństwie przez większość nerwowość palaczy, którym ten nałóg ograniczymy. Przecież nie jesteś za agresją?
Pamiętajcie najważniejsze narzędzie macie między uszami.
Podoba mi się szczególnie końcówka. Cały wpis bardziej jest o spłaszczaniu niż optymizmie ale ciekawy i skłania do przemyśleń.
Pozdrawiam
bardzo,bardzo trafne spostrzeżenia. podoba mi się :)
a betonów nie brakuje na tym świecie.