Ha. Super temat. Ostatnio tak sobie dyskutowałem na szybko ze znajomym, później poczytałem dyskusje na blogu Alexa. Jaki wynik moich przemyśleń? Mam dziwne wrażenie, że natrafiamy bardzo często na schemat, który powoduje, że marnuje się sporo energii, pojawia się frustracja i generalnie kiepskie emocje.
Tematem wyjściowym do dyskusji było posiadanie dzieci. Czy lepiej je posiadać czy nie? Co to jest za pytanie? Lepiej dla kogo, lepiej z jakiej perspektywy? Czy lepiej mieszkać w domu, czy w apartamencie w centrum miasta? Czy lepiej jeździć pick-up?em czy motocyklem? Lepsze blondynki czy brunetki? Lepsza zima czy przedwiośnie? Wolisz cyfrę 2 czy 7?
Schemat jest dosyć interesujący. Ponieważ ja reprezentuję pewien styl: wolny zawód, działalność gospodarcza, dwoje dzieci, apartament w mieście, samochód bardziej rodzinny, jestem introwertykiem i moim hobby jest rozwój osobisty powinienem zacząć przekonywać każdego, że jeżeli nie żyje tak jak ja to co najmniej jest upośledzony, a maksymalnie jest pod wpływem bliżej nieokreślonych substancji.
Czy tak myślę? Nie. Szczerze mówiąc to nie mam najmniejszej ochoty na to, żebyś mnie przekonywał, że dużo lepiej mieć dom. Bo sam dnia pewnego zamierzam się do takowego przeprowadzić. To, że tego nie zrobiłem wynika z prostej przyczyny: w najbliższym czasie zmarnowałbym masę czasu przebijając się z obrzeży W-wy do centrum. Bo taką mam pracę, bo dzieci będą chodzić do przedszkola, bo będą chodzić do szkoły. Ja też nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać Cię do dokonania takiego lub innego wyboru.
Wybrałeś inaczej to super. Ja tylko mogę przyklasnąć jeżeli jesteś ze swoim wyborem szczęśliwy. Ciekawa jest obserwacja schematu zachowań, który nie zmienia się od piaskownicy. Ja bawię się grabkami to Ty też powinieneś bawić się grabkami, ja buduję zamek, a Ty stawiasz babki to jesteś głupi. Moje wiaderko jest fajniejsze od Twojego wiaderka i już. To samo pojawia się przez całe życie.
Na swojej drodze spotkałem ludzi, którzy budują swoją wartość na deprecjonowaniu wyborów dokonywanych przez innych. Czują się lepiej, gdy inni czują się gorzej. Muszę przyznać, że były momenty, w których wątpiłem w słuszność moich decyzji. Słuchając różnych opinii zaczynałem się zastanawiać, czy jednak nie skopiować od kogoś jego stylu działania, jego ścieżki. Na szczęście nic takiego się nie stało. Z mniejszym lub większym bólem, z mniejszymi lub większymi wątpliwościami układałem sobie ścieżkę kariery i rozwoju tak, żebym to ja był zadowolony.
Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem w bardzo gęstej mgle. Nic nie widać prawie, najlepiej światła samochodu przed Tobą. Postanawiasz się go trzymać, jedziesz sobie, nie musisz patrzeć na nic innego, prowadzi Cię kierowca przed Tobą. Nagle hamuje. Wychodzisz z samochodu sprawdzić co się dzieje, a tu okazuje się, że człowiek dojechał do domu i zaparkował w swoim garażu. Ty musisz poszukać swojej drogi.
W realu nikt tak samochodem nie jeździ mam nadzieję, a patrząc na swoje życie też warto się zastanowić, czy nie skończymy w nie swoim garażu. Fajnie się pisze czego nie powinno się robić ;), tak jest dużo łatwiej.
Teraz trzeba by napisać coś pozytywnego.
Przemyśleć odmienny punkt widzenia zakładając hipotezę, że wybierasz takie rozwiązanie. Co się wydarzy, gdybym poszedł tą ścieżką? Co się nie wydarzy? Co osiągnę szybciej? Co osiągnę wolniej?
W miarę możliwości dotrzeć do motywów podjętej decyzji. Co spowodowało, że zdecydowałeś się postąpić w ten sposób? Jakie widzisz z tego plusy dla siebie? Jakie są minusy?
Porównać własne wartości z wartościami drugiej osoby. Co jest ważne dla Ciebie? Co jest ważne dla drugiej osoby? Z czego jest gotowa zrezygnować? Z czego Ty jesteś gotowy zrezygnować? Z czego za nic nie zrezygnujesz?
To wszystko powinno ułatwiać podejmowanie świadomych decyzji, zmniejszy ryzyko zejścia z własnej ścieżki i poważnie zmniejszy liczbę sytuacji z kategorii ?kopania się z koniem?. ?Copy-paste? to najprostsza metoda, ale oryginalnego dzieła w ten sposób się nie napisze.
hm…samodzielnosci i odpowiedzialnosc za siebie to nie takie proste i popularne sprawy. ale masz absolutna racje, ze bardzo latwo jest cos skopiowac, bo do kopiowania jestesmy naklaniani. jesli tylu-a-tylu ludzi osiagnelo sukces w naszym modelu, to ty tez go kup. jesli wszyscy sa zadowoleni, to ty tez bedziesz…itd. malo osob namawia – szukaj swojego szczescia i swojej sciezki.
pozdrawiam :)
„Na swojej drodze spotkałem ludzi, którzy budują swoją wartość na deprecjonowaniu wyborów dokonywanych przez innych. ”
Załóżmy, że jest sobie jakiś człowiek, zarabia średnie pieniądze, i nagle widzi kogoś bogatego, kto sobie świetnie radzi w życiu. I zadaje sobie pytanie- dlaczego on jest bogaty, a ja nie?
Teraz zróbmy pauzę i zastanówmy się jak musi być odpowiedź na to pytanie, aby osoba pytająca czuła się dobrze?
Opdowiedź oczywiście musi brzmieć: „bo kradnie i ma fuksa”. Inna odpowiedź sprawiłaby, że ta osoba poczułaby się źle. Dajmy na to odpowiedź „widocznie jest inteligentna i ma dużą wiedzę”. Taka odpowiedź w pewnym sensie zakłada, że osoba, która zadała tamto pytanie nie jest inteligentna i nie ma wiedzy, a to założenie wywoła negatywne emocje (bo skoro bogata osoba jest bogata bo jest inteligentna, to jakoże ja jestem biedny, to znaczy że nie jestem inteligentny).
I właśnie z tego wynika ciągła deprecjacja innych- aby poczuć się lepiej w swojej skórze. Problem jednak jest następujący- gdy ludzie gardzą osobami, które odnoszą sukces, kierują swój umysł w złym kierunku. Gdy widzą bogatego i mówią ze złością „pewnie kradnie” pokazują swojej podświadomości, że oni sami tak nie chcą, że stan bogactwa jest zły.
Dlatego doceniaj, gratuluj, ciesz się sukcesami innych. Gdy zobaczysz kogoś, kto sobie świetnie radzi w życiu, doceń go- wtedy pokażesz swojej podświadomości, że to jest fajny stan, i że Ty też tak chcesz. Doceniając będziesz szedł właśnie w tym kierunku, co rzecz, którą doceniasz.
Pozdrawiam,
Michał Pasterski
Michał:
Te odpowiedzi są oparte o bardzo szkodliwy pogląd „Biedny bo głupi, głupi bo biedny”.
W tym miejscu warto podkreślić i na zasadzie copy-paste powtarzać, że bogactwo, wiedza i umiejętności biorą się z podjętych i stale podejmowanych działań.
A czy każdy powinien być bogaty, mieć dane umiejętności i wiedzę, duży dom, samochód? Z pewnością nie, bo to czego potrzebujemy wie każdy z nas – wystarczy zadać sobie odpowiednie pytanie „co faktycznie potrzebuję” a potem skopiować modele postępowania od innych lub wymyśleć samemu, aby otrzymać to co potrzebujemy :)
Pozdrawiam radośnie,
Orest
Jeśli o mnie chodzi to trafiłeś Artur czyściutko w dziesiątkę. Jakiś czas temu zdałem sobie z tego sprawę (miedzy innymi dzieki takim blogom jak ten). Strasznie sobie pogmatwałem życie przez różnego rodzaju „kopiowanie”, ale teraz już mam piękny, klarowny cel (mój własny).
Michale, ostrożnie podchodziłbym jednak do okazywania szacunku wszystkim, którzy osiągnęli sukces. Jest jednak pewna grupa ludzi, którzy dochodzą do pozycji (władza, finanse) „niezbyt” uczciwie pomimo, że charakteryzuje ich wiele cech pozytywnych (determinacja, dążenie do celu, inteligencja, wiedza). Fakt, że wykorzystują te zalety w niewłaściwy sposób powoduje, że w moich oczach ludzie tacy nie zasługują na szacunek, pomimo, że osiągnęli sukces.
pozdrawiam,
Kris
@Michał: ja nie mówię o ludziach, którzy „nie nie osiągnęli”. Mówię o mechanizmie, który funkcjonuje niezależnie od poziomu na którym się znajdują. Mechanizm jest jednak taki jak opisujesz.
Ja sobie udowadniam, że warto mieć dzieci, któs kto ich nie ma sam sobie tłumaczy dlaczego ich nie chce. Trzeba to zracjonalizować ;).
Rozwinąłbym to gratulowanie innym za realizowanie własnego planu. Niezależnie od tego czy ja widze to jako sukces czy nie. Jeżeli ktoś cieszy się swoim życiem, znaczy dobrze wybiera.
@Orest: pewnie, że nie każdy. Dobrze odpowiedzialem? ;). To trochę jak sławny tekst „Jestem za tym, żeby każdy w Polsce zarabiał powyżej średniej krajowej” :D
Mariusz:
Correct! :) Nawet nie jesteśmy w stanie zbudować takiego świata, aby każdy miał bardzo dobrze. Choćby przez porównywanie się: wcale nie zarabiam tak dużo, skoro mój sąsiad ma dwa razy więcej :)
Ja jestem za tym, żeby każdy zarabiał tyle ile potrzebuje w korelacji z tym ile wartości dostarcza innym ludziom.
Pozdrawiam radośnie,
Orest