Ale jestem cholera nakręcony :). A co mi tam, jest mi tak fajnie, że postanowiłem się tym podzielić. Muszę się chyba zmusić do zaśnięcia bo inaczej sobie strzelę samobója.

Co mnie tak nakręca? Właściwie to nie mam powodu, bo nadal wiele rzeczy w trakcie, wiele się rozpoczyna, wszystko związane z ryzykiem, które nawet trudno oszacować, ale właśnie to daje mi niezłego kopa. Od czasu zmiany rodzaju pracy z etatu na własną działalność upłynęły cztery miesiące. Wystarczająco dużo czasu, żeby zweryfikować kilka wyobrażeń o tym stylu pracy i tym, co mi odpowiada a co nie. Generalnie powinienem napisać książkę ?Czego nie powiedzą Ci ludzie, którzy zachwalają odejście z etatu, a sami nigdy na nim nie pracowali? ?. To może w czasie wakacji. Czy jest źle? Nie, jest inaczej. Czuję się jak dziecko, które może bawić się ulubionymi zabawkami i nikt mu nie przeszkadza. Cieszę się tym co robię. Natomiast jedna sprawa jest pewna ? pracuję dużo, dużo więcej niż na etacie. Praktycznie każda wolna chwila zajęta jest przez jakąś działalność dotyczącą rozwijania biznesowej pasji. I to jest klucz ? pasja. Szkolę, coachuję, sam się muszę do tego bardzo dużo i bardzo szybko nauczyć wielu rzeczy, których do tej pory nie potrzebowałem, a że to akurat jest zgodne z moim wrodzonym talentem ?learner?a? wszystko super ze sobą gra, im więcej pracuję tym więcej chcę pracować.

Czy każdego dnia czuję się jak dziś? Nie. Są dni, kiedy czuję zmęczenie i obciążenie, które niesie ze sobą bardziej wyjazdowy tryb życia. Przyznaję uczciwie, że nie doszacowałem kosztów z tym związanych. Kosztów pod kątem dodatkowego obciążenia dla rodziny. Ilość zmian w życiu powinna zostawać pod kontrolą, ten rok dla całej naszej rodziny to ciągła zmiana, to wyczerpuje psychicznie. Jeżeli planujesz dużą zmianę w życiu koniecznie porozmawiaj z kimś, kto pomoże Ci ocenić jak zmieni się świat dookoła po zmianie, to cholernie ważne. Pomimo tego, że z mojej strony to nie był skok ?na główkę?, bo dużo czasu spędziłem na przemyśleniu wszystkiego i na sesjach coachingowych rozważałem wiele aspektów to kilka rzeczy przegapiłem. Np. choroby dzieci. Posyłanie dziecka do przedszkola i narodziny nowego to przepis na permanentne nieprzewidziane zajęcie, chorują na zmianę cały czas, ja chcę już ciepła i wiosny! Co będzie takim ryzykiem w twoim przypadku nie mam pojęcia, przyjrzyj się temu, żeby mieć sensowny plan.

Czy podjąłbym taką decyzję raz jeszcze? Pewnie. Im dłużej jestem poza starą firmą tym bardziej doceniam co dzięki niej zyskałem. Widzę też jakie modyfikacje w mojej pracy powinienem wykonać, żeby odzyskać pewne aspekty, które wcześniej były oczywiste (np.. kontakt z żywym angielskim na co dzień). Największa korzyść, którą odniosłem z podjęcia decyzji o pracy na własny rachunek? Poczucie wpływu na rzeczywistość w dużo większym stopniu, uczucie fajnej adrenaliny, bo tutaj gram na prawdziwe pieniądze, a nie na ?orzeszki?. Duża organizacja zapewnia Ci sporą ochronę przed światem zewnętrznym, teraz tego nie ma. No i kurde fajnie, miejsce na nowe doświadczenia.

Nowa generacja motywacji? Przynajmniej dla mnie. Widzę, że można robić to co się sobie zaplanowało i ?wymarzyło?. Nie jest to łatwe, ale kto mówił, że ma być? Chyba niektórzy mówili, ale i tak im nie wierzyłem ;). Daje sporo satysfakcji. Chcę dokładnie to samo móc powiedzieć za tydzień, za miesiąc za rok. Chcę być na takim naturalnym haju każdego dnia.

Jakieś wnioski ogólne? Odkryj co lubisz robić, co jest dla Ciebie naturalne i zrób mały krok w tym kierunku. Za rok będziesz 365 kroków bliżej do tego, co chcesz naprawdę robić w życiu. I wiesz co? Nie będzie łatwo, będzie Cię to kosztowało sporo wysiłku. Pomimo tego jestem przekonany, że za rok powiesz, że warto było.