Właśnie mniej więcej w tej chwili na świecie umarło co najmniej 9 mld postanowień noworocznych. Zakładając, że 30% osób je robi, a każdy robi minimum trzy, bo gdzieżby inaczej, to pojawiła się taka ładna liczba. Niech odpoczywają w pokoju. Albo inaczej, niech sobie odsapną 11 miesięcy.
Czuję się trochę jak Syzyf z tymi postanowieniami. Coś za bardzo chyba chcę, żeby ludzie traktowali je poważnie. Powinienem podejść do tego z innej strony, bo łopatą można komuś nakłaść komuś najwyżej po głowie, ale rezultat raczej mizerny. To może zgodnie ze starą zasadą podzielę się, co mi w temacie postanowień się przydarzyło i czego się nauczyłem.
Mija czas od złożenia postanowień, może nawet założenia wątku na forum. Okazuje się, że po miesiącu świat wygląda dokładnie tak samo jak na początku roku. Wskazówka na wadze nie drgnęła, książki do przeczytania pokrywa pajęczyna, karnet na basen leży nie tknięty, a wszelakie obietnice typu ?za 5 lat zdobędę milion? zwala się na karb bąbelków. Jaka będzie naturalna reakcja ?to nie ma sensu?, ?nie dam rady?, ?za rok?. Jeżeli to czujesz to możesz sobie pogratulować. Zgodnie ze standardami zaliczasz się do normalnych ludzi, czyli do 80%, którzy myślą dokładnie jak Ty i chcąc zachować spójność wewnętrzną, bo przecież jest ona najważniejsza, robią to co myślą, czyli zamykają ten rozdział jako nieudany. Może słusznie, po co masz się frustrować? Daj se luz i dalej czytaj o tym jakie to możliwości rozwoju osobistego kryją się na świecie. Połóż się i wyobrażaj jak wszystko do Ciebie samo przyjdzie. Wkurzyłeś się już na mnie? To dobrze. Zastanów się teraz, czy naprawdę chcesz być ?normalny?.
Ja doszedłem do wniosku, że normalność to zdecydowanie coś co mi nie pasuje. Jeżeli chodzi o postanowienia, ich robienie i dotrzymywanie jestem na 100% przekonany, że każdy przechodzi przez ten sam dołek, różnica pomiędzy 80 a 20% jest taka, że 20% coś z tym zrobi.
Postanowiłeś sobie coś i nic się nie zmieniło. Przeczytaj parę rad niżej co możesz zrobić, żeby jednak coś się stało. Spisałem to co ja czuję przy moich postanowieniach, może nie uwzględniłem pełnego katalogu odczuć, ale myślę, że znajdziesz tu coś co pasuje do Twojej sytuacji.
1. Nie masz ochoty robić nic dalej. Wstydzisz się, że nic się nie wydarzyło. Wejdź na forum i napisz to! Zrób to teraz. Nie ma ludzi doskonałych, przyznając się do słabości zyskujesz siłę. Pisząc działasz!
2. Jako najważniejsze postanowienie tego roku zrób sobie comiesięczne sprawozdanie. Nieważne jak ci idzie, dobrze czy źle ? pisz! To Cię zmobilizuje.
3. Masz luksus ? jesteś anonimowy. Ja tego luksusu nie mam. Gdy ja daję ciała daje ciała cała moja filozofia, którą chcę przekazać. Jedyne co ja mogę zrobić, to zamknąć proaktywnie i odejść w niesławie. Ty nie ryzykujesz niczego. Ewentualny wstyd jest tylko w Twojej głowie.
4. Popatrz na moje wpisy: dałem ciała ze zdrowiem maksymalnie w 2008 roku! Podobnie z biznesplanem proaktywnie. Jakie to uczucie? Głupio mi, że nie mogę wam pokazać super sukcesu, jednocześnie pokazuje to ludzką twarz: dużo rzeczy udaje mi się osiągnąć, na części poległem. Tak samo jak wielu ludzi. Nieważne ile razy upadniesz, ważne, żeby się podnosić.
5. Nikt Cię nie sprawdza, nikt nie wystawia stopni, nikt nie przyjdzie do domu i nie nakrzyczy. To nie szkoła.
6. Stresujesz się postanowieniami i mówieniem o nich? Chcesz efektów musi być stres. Tak jest stworzony wszechświat, tak rozwija się mięśnie, tak się uczysz, tak osiągasz cele.
7. Częste uczucie, które się pojawia to wstyd, że nie idzie mi zgodznie z planem. Chęć odłożenia tego i zapomnienia na 100% będzie się pojawiać! Twoje zwycięstwo to przyznanie się do tego i opracowanie planu naprawy, albo przedefiniowane celów!!! Na tym to polega, tak się robi projekty biznesowe, tak się realizuje swoje plany. Nie oczekuj doskonałości tylko postępu. Małymi krokami, kilka ślepych uliczek przytrafi się na pewno, ale można to zrobić.
8. Zastosuj Kaizen do postanowień noworocznych
9. Czasami wkurzam się na siebie, że nie realizuję tego co mi się wymyśliło. Myślę, że to też normalne. Ale nie ma najmniejszego sensu. Chociaż mobilizuje do działania. Niestety na krótko. Gdy się na siebie wkurzasz, to wykorzystaj tę energię na rozsądne planowanie i działaj.
Trochę moralizatorski ten tekst dzisiaj, ale co mi tam. Od dzisiaj przestaję być grzeczny. Jeżeli czytasz tego bloga i nic nie zrobisz z tym co wyczytałeś to lepiej przestań czytać, szkoda czasu. Równie dobrze możesz nic nie wyczytywać, wtedy też to strata czasu ;). Tak czy inaczej, myślicieli i gadających w Polsce mamy za dużo, ludzi czynu nam teraz trzeba.
Z postanowieniami noworocznymi też miałem wiele problemów. Rozwiązałem go w prosty sposób: nie robię takich postanowień :D
A to dlatego, że 3 lata temu po części mi się spełniło. Założyłem sobie, że będę „nijaki” i z sukcesem wykarczowałem swój las potrzeb. Jak się nie ma potrzeb to nie ma motywacji aby cokolwiek robić. Teraz naprawiając swoje błędy reaktywuję niektóre potrzeby. Lecz to jak z zalesianiem… musi trwać. Stąd u mnie jest to plan 8 letni (zostało jeszcze 7 lat) a efekty są :)
Tak więc odniósłbym postanowienia do odczuwanych potrzeb:
Potrzebuję mieć dużo energii i sprawności, aby cały dzień móc być aktywnym. Jak mogę tę potrzebę zaspokoić? Poprzez polepszenie kondycji. Jak ją polepszę? Np. chodząc na basen 3 razy w tygodniu.
Uczucie chcenia chodzenia na basen może minąć. Niezaspokojona potrzeba tak szybko nie mija :)
Pozdrawiam serdecznie,
Orest
Ja jednak uważam, że robienie postanowień ma sens. Przede wszystkim, praca nad postanowieniami kształtuje nasz charakter. Pozwala nam każdego miesiąca zajrzeć w głąb nas samych. Daje nam odpowiedź jak podchodzimy do naszego życia, jak je traktujemy. Możemy zrozumieć, czy żyjemy celowo, odpowiedzialnie, czy tylko dryfujemy na codziennej ?fali?. Przytoczę w tym miejscu ciekawy cytat, który wiele mówi: ?Ci, którzy nie mają własnych celów, zawsze będą pracować dla tych, którzy je mają?. Janina Karney. Pozdrawiam. Artur Rak.
Zgadzam się z Tobą Mariuszu! Postanowienia warto robić… nawet jak 757 raz nie uda się ich zrealizować. Rośnie wola walki! Mówię sobie – 757 razy próbowałem – nie warto rezygnować… Tyle energii i czasu poszłoby na marne. Np. przez trzy kolejne semestry podchodziłem do egzaminu, który konsekwentnie oblewałem – w tej sesji z tą motywacją zdałem go!!!!
Miałam codziennie wstawać wcześniej, czyli o 6:30 żeby godzinę czytać i spokojnie zjadać śniadanie ….. Po 2 tygodniowym niemałym wysiłku stwierdziłam, że wczesne wstawanie jednak mi nie służy. Byłam zmęczona, ciągle niewyspana a wieczorami zdenerwowana, że jutro znowu „muszę” wstać tak wcześnie. Postanowienie przetrwało w formie szczątkowej: wstaję „trochę” wcześniej przeznaczając 15 min na poranne czytanie ale za to regularnie :)
W pracy podejmuję nowe wyzwania, czasem miewam zwątpienia z serii „Nie dam rady”… padam, wstaję i idę dalej. Dzięki stronie takiej jak ta, przekonuje się, że silne negatywne emocje są naturalnym procesem przez które przechodzi większość ludzi opuszczając strefę komfortu i realizując wartościowe dla siebie cele. Mariuszu dziękuję za stronę i podziwiam za wiele trafnych spostrzeżeń i przemyśleń. Pozdrawiam.
Podziwiam Twoje zacięcie wychowawcze. Byłam 8 lat nauczycielką, odeszłam za względów finansowych, ale kontaktu z dzieciakami mi brak, współtworzenia ich intelektu i osobowości (takie miałam ambicje!), dzielenia się doświadczeniami, wskazywania ścieżek, itp, wiesz o czym mówię.
Dałam dzieciakom tyle, ile mogłam. Efekty nie były satysfakcjonujące. Nauczyłam się czerpać satysfakcję z samego działania, dawania, co zrobią z moimi darami obdarowani – ich sprawa. Nie do zweryfikowania zresztą.
Nigdy nie składam postanowień noworocznych. Może dlatego, że moja przyjaciółka składa je co rok i nigdy nie dotrzymuje. To takie niehonorowe. Natomiast po zapoznaniu się z Secretem (VIII 2008) zmieniam się z dnia na dzień. Medytuję. Wiele tygodni po prostu siedziałam w bezruchu (to było frustrujące, ten brak postępu), teraz coś się we mnie otwiera. Docieram do podświadomości. Chyba mogę już mówić o nawyku medytacji.
Obcy ludzie mówią, że się zmieniłam. To chyba dobry wskaźnik.
Jeżeli nie zmienimy nawyku albo nie stworzymy nowego, postanowienia będą patykiem po wodzie pisane. A praca z nawykami jest przecież potwornie trudna i bynajmniej nie tylko od świadomego aktu woli zależy.
Pozdrawiam i dziękuję za proaktywnie –
Joanna
Ludzie czytaliscie kiedys to co piszecie? Tojest chore zaprzeczacie sie sami siebi
Przepraszam ale musialem
Czesiek albo Czeslaw
@Joanna: daj znać jak przegnę z zacięciem wychowawczym. Wierzę w to, że Polska może konkurować na świecie tylko dzięki maksymalnemu wykorzystaniu potencjału ludzkiego. Popatrzmy na Indie. Polska to teraz już chyba mniej niż 4% ludności Indii. Zgodnie z rozkładem statystyczym 4% najinteligentniejszych Hindusów to więcej niż cała Polska!
A w dodatku są tańsi. Jeżeli chcemy kiedyś być krajem pierwszej kategorii to musimy stawiać na edukację i rozwój intelektualny. Nie możemy sobie pozwolić na marnowanie potencjału. Dlatego wierzę, trochę idealistycznie, że wpływając na ten mały kawałek otoczenia przyczyniam sie do tego, że trochę więcej potencjału się wygneruje.
To dotyczy rozsądnego wykorzystania wiedzy, nie tylko tej stricte naukowej, ale tej dotyczącej rozwoju osobistego, automotywacji, współpracy, kreatywności. „I have a dream” ;)