Wahałem się czy pisać na ten temat, czy nie, jak widać zdecydowałem jednak, że go poruszę. Co to za tytuł? Nawiązuje do książki, którą zacząłem w końcu studiować ?Knowing-doing gap? traktującą o tym jak to jest, że firmy wiedzą co należałoby robić a pomimo tego nie decydują się na rozsądne działanie tylko dalej brną w koleinach wyżłobionych do tej pory.
Jedną z przeszkód we wdrażaniu pozytywnych zmian w firmach jest cała masa ludzi, którzy potrafią rzucić tekst ?przecież to nie takie proste, trzeba wziąć pod uwagę?? i tu pojawia się litania tego, co może stanąć na przeszkodzie. Oczywiście jak najbardziej słuszna i prawdziwa. Celem jest zrobienie wrażenia mądrzejszego od pomysłodawcy i zdobycia punktów jako przenikliwy i błyskotliwy lider.

Co ciekawe ta cecha nie ogranicza się do występowania tylko i wyłącznie w korporacjach. W Internecie to nagminne. Pojawia się od czasu do czasu komentarz w stylu ?motywacyjny hardkor?, ?sekta?, ?głupota?. Tutaj nawiązuję do komentarzy, które trafiają się na blogu. Super, jestem otwarty na dyskusję i nie cenzuruję opinii sprzecznych z oficjalną linią partii ;). Mam nadzieję, że w końcu z kimś sobie podyskutujemy i wymienimy opinie. W większości wypadków to jednorazowy występ i tyle.
Co o tym myśleć? Przecież nie napiszę, co macie myśleć. Myślcie co chcecie. Natomiast mam prośbę, nauczcie się dawać ludziom konstruktywną informację zwrotną. Jeżeli coś się wam podoba to napiszcie lub powiedzcie to i dajcie konkretny przykład, jeżeli się nie podoba to tak samo ? konkret! Wtedy to ma wartość dla osoby, która feedback otrzymuje.

Jeżeli jakiś pomysł się wam nie podoba, uważacie, że się nie sprawdzi to zastanówcie się, czy macie pomysł jak można to zrobić lepiej. Przykład dyskusji nt. Sekretu. Przeciwnicy twierdzą, że to manipulacja, a zapytani co by zaproponowali w zamian w większości wypadków nie mają pomysłu*. Taka postawa działa mi na nerwy, bo wzmacnia tylko zły nawyk, który trudno wyplenić w kraju nad Wisła: bezrefleksyjne krytykowanie i upewnianie się co do własnej mądrości.

Jechałem z taksówkarzem, którego postawa reprezentowała właśnie coś takiego. Twierdził, że ludzie się psują, a najgorsi są nowobogaccy. Trochę sobie porozmawialiśmy i nawiązaliśmy do reklamy, która jeździła na taksówkach w Krakowie jakiś czas temu. Na dachu samochodu był przymocowany kubek po kawie, tak jakby zostawiony przez przypadek (fajnie to wyglądało tak na marginesie). Okazało się, że korporacja płaciła kierowcom dodatkowo za jeżdżenie z tym. Najpierw 50, później 75 złotych miesięcznie. Facet stwierdził, że ?nie będą prezesi na mnie zarabiać. Jak dadzą stówę to pojadę?. Prezesi w końcu dali stówę. Wtedy taksówkarz stwierdził ?a nie chciało mi się wtedy jechać.? No i to mówi chyba wszystko o postawie życiowej.

Chyba jednak plaga takich zachowań jednak mnie spotyka. Postawa w której dostawca na siłę stara przekonać klienta, że nie potrzebuje tego czego chce, tylko akurat to, co on ma do sprzedania. Myślałem, że te czasy minęły, okazuje się, że jednak nie.
Żeby nie było tak, że mediach opanowanych przeze mnie wypisuję coś, co mnie stawia w kategorii ?Jaki ja jestem mądry? ;).

Nauczyłem się w tym tygodniu bardzo ważnej rzeczy. Człowiek bardzo przyzwyczaja się do systemu w którym istnieje i działa. Od mojego momentu odejścia z pracy minęło 3,5 miesiąca a ja nadal zachowywałem się jakbym pracował w takim samym środowisku. Kilka wydarzeń z ostatnich tygodni mi uświadomiło, że już tak nie jest. W sposób automatyczny oczekiwałem pewnych reakcji od otoczenia, które były naturalne w P&G, natomiast w nowym otoczeniu nie są! Niesamowite, ale tyle to trwało zanim sobie to uświadomiłem.

Jeszcze ciekawszy był wniosek, dlaczego tak się dzieje. Żyjąc w jakimś otoczeni dopasowujesz się do niego, ale i otoczenie dopasowuje się do Ciebie! W poprzedniej pracy ludzie wiedzieli czego ode mnie oczekiwać, znali mój sposób komunikacji i go rozumieli. Teraz tak nie jest, trochę potrwa zanim wszystko powskakuje na właściwe miejsca. Do tego czasu muszę być bardziej świadomy tego jak działam, co i jak komunikuję. Wnioski: nie pozwól sobie na zbyt długie jeżdżenie po tej samej drodze, bo trudno będzie wyjść z kolein.

Odjechałem od głównego tematu inspiracji, ale to chyba dobrze. Zresztą nie chyba ? dobrze. Co mi tam, i tak jestem ?najmędrszy?, więc mi wolno. Wracając jednak go wątku startowego. Jak to ująć, żeby było dobrze: jeżeli postanowisz coś skrytykować to odpowiedz sobie najpierw na pytanie ?czy potrafię zaproponować lepsze rozwiązanie?, jeżeli tak to wal śmiało. Jeżeli nie, to może coś jednak w tym jest?

*Przepraszam generalizuję. Zdarzają się osoby, które pokazują inny punkt widzenia i proponują alternatywy. Wtedy jest ciekawie bo można sprawdzić ciekawe, wartościowe wątki.