Po napisaniu tego tekstu postanowiłem napisać małe ostrzeżenie na początku: UWAGA tekst filozoficzny. Nie znajdziesz tu odpowiedzi tylko same pytania.

Wiktoria i Mateuszek

Skąd bierze się taka motywacja w pracy u ludzi, którzy prowadzą własne firmy? Skąd czerpią siłę i energię do pracy? Jak to się dzieje, ze im się nie nudzi? Wszystko co robią przekłada się w jakiś sposób na ich sukces. Realizują swoją wizję, zarabiają więcej, lub jak pomylą się to mniej, ale dzięki temu ciągle się uczą. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek kto pracuje dla siebie szukał miejsca na bumelowanie i myślał ?mnie to nie obchodzi?. To maksymalnie niedorzeczne.

Jestem w stanie zrozumieć, że ludzie pracujący dla kogoś nie czują tego samego, robią coś, co daje satysfakcję, ale rzadko mają okazję poczuć, że realizują swój plan, dążą do swojego celu. Czasem dają sobie luz i nie wykorzystują całkowicie swoich możliwości z różnych względów. W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi.

Po co ten wstęp? Bo zastanowiło mnie to, że ludzie tak jak do pracy u kogoś tak też często podchodzą do swojego życia. Odkładanie na później rzeczy ważnych, skupianie się na pierdołach, unikanie podejmowania decyzji. To już jest bez sensu. W tym momencie nie obchodzi mnie sprzedawanie jakiejkolwiek filozofii rozwoju osobistego, bo to też nie ma najmniejszego sensu przy takim podejściu. Wszystko co robimy w życiu sprowadza się do prostego pytania: dla kogo żyjesz.

Dla mnie? Dla szefa? Dla sąsiadów, dla swoich dzieci, bliskich? Dla siebie? A może boisz się odpowiedzieć? Bo ja trochę. Dla kogo spędziłem dzisiejszy dzień? Dla kogo spędzę kolejne tygodnie? Ile na tym zyskam ja, ile na tym zyska moja rodzina? Dla kogo piszę te słowa?

Ludzie (o ciekawe, piszę ludzie, a tak naprawdę pisze o sobie) lubią sobie wmawiać, że robią coś dla kogoś ?przecież to dla was mnie ciągle nie ma?, ?przecież to dla nich się poświęcam?. Niezła wymówka. W naszej kulturze nie można robić czegoś dla siebie, bo dostaje się łatkę egoisty, a poza tym tak można zagłuszyć wyrzuty sumienia, gdy okazuje się, że tak naprawdę robię to wszystko dla czegoś innego i przy okazji robię sobie krzywdę.

W szkole uczę się dla rodziców, bo gdy przychodzę do domu z dobrą oceną to dostanę pochwałę, w pracy staram się dla szefa, bo on daje mi podwyżkę, nowy samochód kupuje dla sąsiadów, bo to oni będą mnie w nim widzieć itd., itp. To wszystko składa się na życie. Dla kogo, więc żyję? Jeżeli dla kogoś innego, to faktycznie może mi się nie chcieć. Jeżeli żyję dla siebie, to co do cholery miałoby usprawiedliwiać to, że mi się nie chce?

Drugie pytanie po tym dla kogo coś robię brzmi: dla kogo warto. Na pewno nie tylko dla siebie, ale na pewno też nie dla wszystkich. Coś mi mówi, że zadanie sobie tych dwóch pytań we właściwym momencie i szczera na nie odpowiedź potrafi zdziałać wiele dobrego. Po czym poznać, że masz odpowiedź? Jestem pewien, że poznasz, kiedy udzielisz płytkiej odpowiedzi to będziesz to wiedzieć, trudno siebie oszukać.

Dla kogo żyję? Dla kogo warto? Dla kogo robię to co robię teraz? I czy warto?