Jedną z idei, z którą się spotkałem i z którą jakoś podświadomie się zgadzam polega na tym, żeby wyzbyć się swojego ego, bo dzięki temu można osiągnąć lepsze rezultaty. To wyzbywanie się ?ego? ma polegać na tym, że nie zwracasz uwagi na to, co inni o Tobie pomyślą, powiedzą, stajesz się samowystarczalną, harmonijną osobą, która cieszy się chwilą obecną i żyje szczęśliwie.

To, że podświadomie się z ideą zgadzam, to jednak zauważyłem, że moje ego jest jednak mocno się aktywizuje. Kiedyś bardzo motywowało mnie konkurowanie. Zauważyłem, że jednak to mocno we mnie siedzi. Lubię porównywać moje wyniki z kimś, kto jest lepszy. Wtedy w zależności od nastroju pojawiają się różne emocje. Od złości, przez obojętną akceptację po podziw. Z tej mieszanki zaskakująco zawsze powstaje motywacyjny impuls. Co mogę zmienić, żeby zbliżyć się do mojego wzoru.

Najciekawsze jest to, ze dostrzegam to dopiero teraz. W przeszłości cały proces dział się sam, teraz jestem w stanie go zaobserwować i lepiej kontrolować. Nie jest to już wyścig z pianą na ustach, żeby prześcignąć kogoś, ale bardziej konstruktywne, kontrolowane działanie. Udaje mi się przekształcić ?negatywną? emocję będącą mieszaniną zazdrości i zranienia miłości własnej w pozytywną energię.

Nie piszę tego, żeby się chwalić. Chociaż, kto wie, może to moje ego ;).Zastanawiam się jak to jest, gdy ktoś do chodzi do momentu, w którym nie ma ?ego?. Trudno mi to sobie wyobrazić, bo to jednak moje ego było zawsze tym, co dawało mi kopa do dalszego działania. I nadal daje, nie ma co ukrywać, to potężna siła. Wszystko sprowadza się chyba do jego włączania i wyłączania w odpowiednich momentach.

Jest dobre, gdy pracujesz nad celami i starasz się doskonalić w jakiejś dziedzinie. Albo chcesz być najlepszy w tym co robisz, albo nie ma to większego sensu. Nie pomaga, gdy już coś robisz. Za dużo energii zabiera zastanawianie się nad tym ?jak wyglądam?, gdy mam konkretną pracę do zrobienia, raczej przeszkadza w uczeniu się i współpracy niż pomaga.

No dobra, i co z tego? Ego ma dwa oblicza. Jedno daje motywacyjnego kopa. Drugie dołuje i ogranicza. Jak wszystko w przyrodzie jest potrzebne i zamiast starać się go pozbyć, żeby osiągnąć harmonię z wszechświatem warto najpierw go odpowiednio poznać. Jak wszystkie mechanizmy wmontowane w człowieka ma swoje pożyteczne funkcje.

Jak rozpoznać, że to ?ego?? Wydaje się, że kluczem jest obserwowanie własnych emocji. Gdy pojawiają się emocje w okolicach złości i zazdrości, myślenia w kategorii ?ja im pokażę? to na 100% włączyło się ego. Staram się wtedy zadawać sobie pytanie ?Co zrobisz, żeby im pokazać??. W wielu przypadkach pomaga, bo energia nadal utrzymuje wysoki poziom, ale zmienia się jej wektor. Z negatywnego na konstruktywny. A stąd droga do rozwiązania jest dużo łatwiejsza.

Pozdrawiam w imieniu swoim i mojego ego ;)