Minął już prawie rok od rozpoczęcia Postanowień 2008. Czas na podsumowanie, wyciągnięcie wniosków i decyzje co dalej. Podstawowa decyzja jest następująca: jedziemy dalej. Pomimo tego, że nie udało się zrealizować celów ilościowych w tym roku, to widzę potencjał w całej inicjatywie i zamierzam ją rozwijać. Chcę w roku 2009 powiększyć zespół ludzi zajmujących się aktywnie tym przedsięwzięciem.
Na razie trzeba uczynić pierwszy krok. A pierwszy krok to przyjrzenie się temu, co wydarzyło się w 2008 i wyciągnięcie wniosków. Jak zwykle pomysłodawca na pierwszy ogień, żeby dać jakiś wzór, a przy okazji ja sam z tego skorzystam. W takim razie po kolei.
Jak oceniam mijający rok? Bez zagłębiania się w szczegóły, chodzi o odczucia, a nie faktograficzną analizę. Zajebiście :). Mało profesjonalne może określenie, ale dobrze oddaje to jak się czuję i jak oceniam drogę, którą przeszedłem ja, i którą przeszliśmy jako rodzina. Urodził się Mateuszek, Wiktoria poszła do przedszkola, zrealizowałem mój cel zmiany pracy na etat na większą niezależność działalności gospodarczej, certyfikowałem się jako coach. Generalnie ten rok był zdecydowanie rokiem działania, a nie refleksji. Bardzo dużo się działo, bardzo intensywnie. Miejscami na tyle intensywnie i szybko, że w tej chwili moje ćwiczenie z postanowień staje się trudniejsze, bo wyprzedziłem mój plan tak bardzo, że muszę sobie wyznaczać nową pięciolatkę.
W sporym stopniu pomogło mi tutaj proaktywnie i pomoc, którą uzyskałem dzięki temu, że jesteście i obserwujecie jak mi idzie. To cholernie motywuje do tego, żeby działać. Oprócz tego jasne spisanie kluczowych celów i skoncentrowanie się na priorytetach.
Co zrobiłem lepiej niż w zeszłym roku? Wyeliminowałem za długie zastanawianie się, podejmuję decyzje dużo szybciej nie zastanawiając się za długo nad konsekwencjami popełnienia błędu. To nie tak, że zrobiłem się lekkomyślny, po prostu nie każdą decyzję trzeba rozważać tygodniami. Nauczyłem się ufać mojej intuicji. Jeżeli głos wewnętrzny mi mówi, że to dobra droga to mu ufam i tam idę. Jeżeli coś mnie niepokoi to szukam przyczyny i podejmuję intuicyjną decyzję, naprawdę polecam, świetna metoda. Zaufanie do siebie samego naprawdę pomaga :).
Ograniczyłem listę rzeczy, którymi się zajmowałem. Nie oszacowałem dobrze jednak części wysiłku i był taki czas, że pracowałem mocno ponad miarę, ale to tylko przyspieszyło decyzję o odejściu z etatu, więc patrząc z tej strony zdecydowanie mnie to satysfakcjonuje. Tym bardziej, że na bieżąco kontrolowałem czym się zajmuje i eliminowałem to co było zbędne z punktu widzenia priorytetów na ten rok.
Nauczony doświadczeniem lepiej opisałem cele, co możecie zobaczyć na forum. Główne cele nie zmieniły się ani trochę, ewoluowały, ale nadal zmierzając tam, gdzie ostatecznie chciałem. W tym roku zamierzam zrobić podobnie jak w zeszłym, bo akurat ten element zadziałał całkiem dobrze.
Z czego jestem szczególnie zadowolony? Z tego, że najważniejsze dla mnie rzeczy się wydarzyły. I jestem przekonany, że to udowadnia, że warto inwestować w doprecyzowanie celów i skoncentrowanie się na nich bo to prowadzi do niesamowitych efektów. Jestem zadowolony bardzo z zaangażowania w poważny coaching. To działalność, która daje mi niesamowitą satysfakcję, przy której uczę się ja i wiem, że dla drugiej strony jest to istotna wartość. Jako klient skorzystałem z coachingu, a efekty widać teraz i będzie widać niedługo jeszcze bardziej. Dużo wyraźniej widzę możliwości, podnoszę sobie poprzeczkę, którą jednak ustawiłem sobie na zbyt niskim poziome patrząc na to z perspektywy.
I dużą satysfakcję daje mi to, że przetestowałem na sobie wszystko o czym sam piszę i widzę jak to działa. Cieszę się z efektów, które osiągnęły osoby zaangażowane w Postanowienia 2008. Obserwując ich dążenie do celu sam wiele się nauczyłem.
Co powinienem poprawić? Zdecydowanie nadać duży priorytet zdrowiu. Walka ze stresem i wagą do tej pory to element, który jest najsłabszy ze wszystkich moich osiągnięć. Tak to jest, że człowiek najwięcej uczy się tam, gdzie wszystko idzie dobrze, ale tam, gdzie pojawiają się problemy. Tutaj też poświęciłem najwięcej czasu zastanawiając się nad tym jak być skuteczniejszym.
Brakowało mi przekonującego i sensownego motywu dlaczego niby mam być w formie. Pracuję głową, a nie mięśniami, więc o co chodzi. Dotarło jednak do mnie, że to jest klucz do tego, żeby się cieszyć dłużej życiem. Nie ma sensu zdobywać majątku, żeby później go wydać na odzyskanie zdrowia, które się straciło zdobywając majątek. Największy absurd naszych czasów. Chcę mieć energię do działania, bo będę jej potrzebował w nadchodzących miesiącach. Chcę dobrze się czuć i dobrze wyglądać dla siebie.
Próbowałem wielu rzeczy w tym roku, żeby sobie poradzić z wyzwaniem i mocno się frustrowałem. Zamierzam od teraz się bawić realizacją każdego z postanowień. Odkryłem np. super narzędzie treningowe, które mogę ze sobą wozić na szkolenia ? skakanka. Nie potrzebuję siłowni, żeby pracować nad sobą. To tylko kwestia kreatywności i dyscypliny.
Kolejny aspekt testowania wyznaczania sobie ambitnych celów to liczba uczestników postanowień 2008. Przegiąłem ;). Co prawda jest to realne, ale musiałbym poświęcić temu więcej uwagi, której nie miałem koncentrując się gdzie indziej. Wymyślanie i rzucanie celu tak od czapy jest bezsensowne, nie zamierzam tego więcej robić i was zachęcam, żebyście bardzo ambitne cele wyznaczali w tych obszarach, o których wiecie, że na pewno będą dla was kluczowe.
Jakie postanowienia stawiam sobie na ten rok? A po to zapraszam już na właściwe miejsce na forum ;) . W takim razie zapraszam. Niech to będzie twój rok!
Jak zacząć? Zrób podobne podsumowanie tego roku, a później zajrzyj na stronę Postanowień , gdzie zebrane są tematycznie najbardziej pomocne wpisy. A później pozostaje tylko stworzenie swojego miejsca w Dzienniku Wojennym i działanie :).