Każdej jesieni w listopadzie mam to samo. Diabli wiedzą czy to jakaś forma regularnego stanu depresyjnego czy inne cholerstwo ;). Mogę według tego regulować zegarek. Jakby na to nie patrzeć stan jest odrobinę śmieszny: do czasu aż sobie powiem, że osiągnąłem dołek depresyjny nie da się z niego wyjść. Tak czy inaczej dobre miejsce i czas na różnego rodzaju przemyślenia.

Pierwsze znowu dotyczy mojej zmniejszonej aktywności w obszarze proaktywnych tekstów. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że w tej chwili dużo rzeczy układam sobie w głowie na nowo, a taki proces zazwyczaj polega na kwestionowaniu zastanego porządku rzeczy, czasem dosyć mentalnie burzliwym. Generalnie kłócę się sam ze sobą i trudno mi tworzyć super jasny, przejrzysty i jednoznaczny przekaz. Co ciekawe jednocześnie uczę się bardzo dużo, ale te doświadczenia i wiedza muszą okrzepnąć, żeby przelać je na ?papier?. No i teraz bądź tu mądry: czy mi się nie chce, czy naprawdę jest tak jak sobie zracjonalizowałem ;).

Po drugie w ramach kwestionowania wszystkiego dookoła zastanawiałem się jak wybrnąć z całej sytuacji (oczywiście, bo nie można przeczekać, proaktywność się musi ujawnić). Skupię się na narzędziowym aspekcie przedsięwzięcia. Na szczęście narzędzia zależą w dużo mniejszym stopniu od nastroju niż spostrzeżenia natury filozoficznej, więc szanse na przekłamanie dużo mniejsze. Bierzemy się w takim razie za noworoczne postanowienia :). Temat czekał trochę za długo, czas odkurzyć tegoroczny poradnik, podsumować rok 2008 i porządnie przygotować się do nadchodzącego. Zapowiada się na dużo ciekawszy niż obecny. Sam nie wiem, czy to dobrze czy to źle.

No i tutaj dochodzę do tytułowej czerwonej pigułki. Nie ma chyba nikogo, kto nie kojarzyłby tej sceny z Matrix?a. W tej chwili nie wiem, na którą pigułkę bym się zdecydował. Myśląc bardziej pesymistycznie to momentami to, że człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że wszystko zależy od niego i zawsze istnieje rozwiązanie bywa ciężarem. Jak bardzo fajnie wspomina się czas, gdy będąc dzieckiem zawsze można było liczyć na opiekę i pomoc rodziców. Oni podejmowali decyzje i brali na siebie większość problemów.
Jak beztrosko byłoby żyć z takim przekonaniem całe życie. Jest ktoś, kto się powinien tym zająć i na pewno się o mnie zatroszczy.

Haczyk polega na tym, że gdy raz się stanęło przed wyborem i ktoś Ci uświadomił istnienie pigułek generalnie zaaplikowanie sobie niebieskiej jest prawie niemożliwe. Co prawda ciemna strona mocy daje znać o sobie w dosyć osobliwy sposób. Ostatnio wkurzyłem się na przykład mocno na to, że trafiłem na tak maksymalnie reaktywną osobę, że trudno mi było to zrozumieć. Porzucałem trochę mięsem nie mogąc zrozumieć, dlaczego tak jest, aż w końcu niezawodny wewnętrzny doradca rzucił mimochodem ?to co cwaniaczku, jak jej uświadomisz, że ma wybór??. Czerwona piguła daje o sobie znać. Albo zmień jej nastawienie albo zdecyduj, że to Cię nie obchodzi.

I tak generalnie ze wszystkim. Coś mnie wkurza, pociskam się, a później zastanawiam się, co z tym zrobić. Chyba muszę popracować nad modelem. Wyeliminować ?ciskanie się?, na pewno lepsze to będzie dla zdrowia, bo i będę chciał coś zmieniać ;).
Ten tekst miał być też trochę przestrogą. Jeżeli chcesz wieść spokojne niczym nie zakłócone życie z minimalnym obciążeniem i z minimalną koniecznością podejmowania decyzji to unikaj jak ognia tematu rozwoju osobistego. Nie da się o tym czytać, żeby nie ?zatruło? umysłu. Łykaj niebieską pigułkę i ciesz się życiem.
Gdybyś jednak zdecydował się na czerwoną to nie mów później, że nie ostrzegałem. Ciężki kawałek chleba ;).

Na koniec coś nie związanego z tematem, ale działa super. Gdzieś przeczytałem, że godziny medytacji nie dadzą Ci tego, co może dać muzyka w kilka minut. Nie wiem jak z godzinami medytacji, bo nigdy tyle nie medytowałem, ale muzyka to zdecydowanie super odtrutka i przyczynek do motywacji. Pisząc ten tekst puściłem sobie coś co wprawia mnie w dobry nastrój, inaczej skończyłbym na dwóch zdaniach. Dzisiaj w parku na spacerze z wózkiem (co ciekawe większość wózków w tym śniegu popychali tatusiowie ;) ), wrzucałem sobie różnorodny podkład muzyczny przechodząc od stanu mocnego powera do spokojnej refleksji i wyciszenia. Wniosek: nie oszczędzaj na odtwarzaczu mp3 i dobrych słuchawkach ? podnoszą jakość życia. No i wybierając pigułkę można puścić sobie jakiś szczególnie dramatyczny kawałek, może coś ze ?Szczęk? ;).