Faktycznie ostatnio mało piszę. Głównie dlatego, że jestem zajęty zajmowaniem się własną proaktywnością ;). A może dlatego, że wcześniej przelewałem ?na papier? moje przemyślenia z dłuższego okresu, a teraz dla odmiany doświadczam nowej sytuacji i przede wszystkim ona mnie absorbuje. Chociaż z drugiej strony, to pracuję de facto mniej niż wcześniej starając się oszczędzać, więc teoretycznie czas na pisanie powinienem mieć. Nieważne jaka będzie wymówka, żadna nie będzie dobra. A, że pisanie poprawia mi humor i od czasu do czasu jakaś refleksja się nawinie, więc dzisiaj zabieram się do roboty.

Temat jak najbardziej na czasie. Wrzuciłem do 5 minut dwa filmiki z programu ?Mam talent?. Jestem fanem programu, podobnie jak drugiego ?You can Dance?. Po pierwsze są świetnie realizowane, to oceniam jako konsument programów, dobrze się przy nich bawię, po drugie dają szansę ludziom na wykonanie kolejnego kroku w swojej wymarzonej karierze, po trzecie skłaniają do przemyśleń. Trzecie element może niekoniecznie wliczony w scenariusz, ale ja już tak mam ;).

Oglądając program w ostatnią niedzielę trochę mnie tknęło. Bardzo fajnie ogląda się ludzi, którzy potrafią świetnie tańczyć, albo słucha tych, którzy powalają głosem. Pojawiają się też osobowości, które zdecydowanie nie pasują, albo nie pasują tylko trochę. Wracając jednak do tych wybitnych, to jedna z myśli, która rodzi się w głowie wielu osób to na pewno ?rany, ja nie mam żadnego talentu?. Ja sobie przynajmniej tak pomyślałem. Ale później znowu z opóźnieniem zacząłem się zastanawiać nad zjawiskiem. Programy tego typu są nastawione na szukanie gwiazd show-businessu, dlatego wygrywać i wyglądać w takiej formule będą tylko osoby posiadające talent i umiejętności pasujące do tych właśnie reguł. Szanse kogoś, kto potrafi rozwiązywać sudoku w błyskawicznym tempie są dużo mniejsze ;). Kierownicy projektów też raczej nie błysną tam talentem ;), bo mało medialnie to wygląda, chyba, że mówimy o nocy tuż przed uruchomieniem nowego systemu informatycznego, który właśnie postanowił nie działać , wtedy sytuacja jest dynamiczna :).

Każdy posiada jakiś talent. Nie zawsze jest on medialny i dający się wykorzystać w sposób tak oczywisty jak śpiew, taniec, piłka nożna. Czasem trzeba się naszukać i nakombinować, co to tak naprawdę jest, a później do czego można to wykorzystać, żeby przynosiło jakąś wartość. Myślę, że niestety wiele osób nawet tego nie szuka, a nawet gdy znajdzie umniejsza wartość jego wartość.

Polecam książkę ?Now discover your strengths? (?Tearaz odkryj swoje silne strony?), Marcus Buckingham. Warta każdych pieniędzy, praktyczna i konkretna. Tam między innymi znajduje się wyjaśnienie tego, dlaczego deprecjonujemy swoje talenty: bo dla nas wydają się tak oczywiste, że zakładamy, iż inni mają dokładnie takie same umiejętności jak my. Przecież nam to tak łatwo przychodzi! Silne strony, o których pisze Buckingham dotyczą bardziej podejścia biznesowego, ale dają bardzo dużo informacji i to takich, które pokazują kierunek, w którym można zmierzać szukając tego, co będzie do nas pasować w życiu. Oczywiście nie ma recepty krok po kroku, ale zdecydowanie warto poświęcić czas na przeczytanie książki i zrobienie sobie testu na odkrycie własnych silnych stron.

Poza samą książką odkryłem coś ciekawego w zeszłym tygodniu. Byłem na spotkaniu u potencjalnego klienta i omawialiśmy sobie, czego firma potrzebuje. Czułem się w swoim żywiole. Rozmawialiśmy o praktycznym podejściu do zarządzania projektami, efektywności managerów i radzeniu sobie z nawałem obowiązków. Generalnie ? to co tygrysy lubią najbardziej :). W czasie tego spotkania i po czułem, że jestem w stanie ?flow? ? wiem o co chodzi, wiem, co można zrobić, widzę rozwiązanie i realizując ten projekt będę miał niesamowitą frajdę. Umowa jeszcze nie sfinalizowana, ale samo doświadczenie dało mi wskazówkę, gdzie inwestować mój czas i gdzie będę się czuł najlepiej.

Ponownie takie uczucie pojawiło się, gdy zabrałem się za książkę ?Strategia błękitnego oceanu?. Dziedzinę zarządzania strategicznego odłożyłem na półkę jakiś czas temu, bo moja praca polegała na działaniu na szczeblu taktycznym. Teraz to się zmienia, więc wróciłem do tematu. I znowu świetne uczucie ?jestem w domu?. Na studiach to był obszar, który najbardziej działał na moją wyobraźnię, chciałem pracować w firmie zajmującej się właśnie tym. Szczególnie gdy nie jest to filozofia strategiczna, ale praktyczne narzędzia analizy strategicznej jak we wspomnianej książce. Teraz do tego wracam i już wiem jak wykorzystam :).

Na ile mam pewność, że w tych dziedzinach mam talent? Dużo na to wskazuje ;) (m.in. test Discover your strengths). Jeżeli nie mam to bardzo szybko rzeczywistość mi to zweryfikuje. Ale wiem, że w tego typu pracy czuję się świetnie ? pełnia harmonia ze sobą i maksymalne nakręcenie na działanie. U mnie pojawia się wtedy dreszcz wzdłuż kręgosłupa. Pewnie masz swój własny objaw ?flow? i wiesz o czym mówię. To uczucie, którego później szukasz, bo daje fajny mentalny odlot.

Wnioski ponadczasowe: Każdy ma talent. Trzeba się wysilić, żeby go odkryć. Najprawdopodobniej jest bardzo blisko tego, co naturalnie lubisz robić. Jeżeli czujesz ekscytację, to pewnie jesteś blisko odkrycia tego co to jest. Skorzystaj z książki Buckinghama (nie mam od tego prowizji ;) ) na start. Zastanów się jak wykorzystać twój talent do tworzenia wartości dla innych, to twoja droga do harmonii.

A już trochę poza konkursem zastanawiam się jak „umedialnić” zarządzanie czasem ;)