Jakiś czas temu zastanawiałem się nad tym, dlaczego tak trudno podejmuje się decyzje, które intelektualnie są w 100% uzasadnione, natomiast pomimo tego, że wyrachowana kalkulacja podaje oczywiste rozwiązanie ? wahamy się.

Przemknęło mi przez głowę tytułowe sformułowanie, ale zaparkowałem je, bo brakowało mi jakiejś puenty i konkretnych wniosków. W międzyczasie jednak temat za mną chodził. Pojawił się w dyskusji mailowej, później w audycji radiowej Psychologia Biznesu w TOK FM , a w tym tygodniu temat się zamknął, gdy poczytałem ?Przebudzenie? DeMello i dotarłem do przekonania, że powinienem więcej czytać inspirujących tekstów, bo wena ostatnio mi nie dopisuje ;).

Teraz trochę do rzeczy. W moim przypadku podjęcie decyzji o odejściu z pracy, przyznaję, było ciężkie. Przemyślałem wszystko wzdłuż i w szerz, wiem, co należy robić dalej, pomimo to miałem wątpliwości. Dokładnie taki sam syndrom jaki tutaj . Zastanawiałem się nad tym, że coś w tym jest. Jeżeli uda mi się osiągnąć to co naprawdę chcę moje życie może się zmienić. Na pewno się zmieni!

Zmiana? Co z tego, przeszedłem ich tyle w ostatnich 3 latach, że niewiele powinienem sobie z tego robić, poza tym ta zmiana przecież powinna być pozytywna, więc o co chodzi? Zastanowiłem się jeszcze raz: co się stanie w najgorszym wypadku, jeżeli nie uda mi się to co zaplanowałem. Nie znalazłem niczego, co by uzasadniało moje obawy. Intelektualnie ? zrób to! Emocjonalnie ? a może jednak nie?

Zaraz po podjęciu decyzji, rozruszaniu całej machiny, a tym samym przekroczeniu przysłowiowego Rubikonu pojawiła się? spójność, harmonia, spokój. Po prostu czułem całym sobą, że jestem na właściwej drodze. Początkowo wyjaśniałem sobie tę całą sytuację tym, że odchodząc z firmy czułem, że zawodzę kilka osób, które zainwestowały we mnie sporo wysiłku. Wydawało mi się, że napięcie zniknęło, bo się z tym oswoiłem po kilku rozmowach.

Dopiero jednak w tym tygodniu DeMello naprowadził mnie na właściwy trop. Ludzie nie obawiają się nieznanego, bo tego po prostu nie możesz się obawiać. Ludzie boją się utraty tego co już mają! I tak też było w moim przypadku. Gdyby na studiach ktoś opisał jak będzie wyglądało moje życie teraz, to dokładnie opisałby moje marzenia! Osiągnąłem dokładnie to, co chciałem. A teraz okazuje się, że mam ?porzucić? marzenie z czasów studiów dla nowego. Nic dziwnego, że było trudno, w końcu broniłem własnych marzeń.

Nie byłbym sobą, gdybym jakoś nie zgeneralizował tego doświadczenia, żeby było praktyczne, czyli jedziemy:
- Czujesz niepokój podejmując ważna dla Ciebie decyzję, która dokładnie przemyślałeś i racjonalne argumenty ją wspierają ? to normalne, tak powinno być, to twoja podświadomość, twój ?wewnętrzny głos? stara Ci się coś powiedzieć, wsłuchaj się
- Co silnie wiąże Cię z obecną sytuacją? Utraty czego obawiasz się najbardziej? ? znając odpowiedzi zneutralizujesz wpływ obaw i odzyskasz kontrolę nad sytuacją
- Jaki jest najbardziej pesymistyczny scenariusz? ? trzeba rozbroić obawy całkowicie, pozwól sobie na poznanie swojego strachu. Najlepsze horrory to te, w których do końca nie widać potwora, bo wyobraźnia widza jest dużo skuteczniejsza w straszeniu niż najlepsze efekty specjalne :). Zobacz ?swojego potwora?.
- Co zrobisz, gdy najgorszy scenariusz się zdarzy, żeby odzyskać twój obecny stan posiadania? ? teraz potwór powinien dostać między oczy ? masz w ręce, i co najważniejsze w głowie, plan działania w najgorszym wypadku, z pozostałymi sobie poradzisz.

Czy ja przestałem się obawiać? Tak. Zdałem sobie sprawę z ryzyka, wiem, że kolejne lata to będzie wytężona praca, ale dużo bardziej cieszę się na nowe doświadczenia, niż boję o codzienność. Tego też Tobie życzę.