Czas uchylić rąbka tajemnicy. Oprócz oczywistych zmian, które wiążą się z pojawieniem się w naszym życiu Mateuszka i awansu Wiktorii na przedszkolaka jest też inna. Odchodzę z obecnej pracy i przechodzę całkowicie na własną działalność.
Samo w sobie nie ma to znaczenia w skali wszechświata ;), natomiast może być dla Ciebie pewnym studium przypadku. Jak już kiedyś wspominałem, lubię pisać i mówić o czymś o czym mam pojęcie. Jeżeli piszę, że warto żyć tak, żeby zrealizować swoje cele i marzenia, to sam chcę to też robić. Po pierwsze, żeby cieszyć się osiąganiem tego co mi się marzyło, a po drugie, żeby mieć natchnienie do pisania ciekawych i praktycznych tekstów ;).
Teraz wyjaśnia to trochę i może chociaż odrobinę usprawiedliwia pewne opóźnienia w realizacji jawnych postanowień noworocznych (których i tak nie odpuszczam). Priorytetem było stworzenie takiej sytuacji, w której mogę w miarę bezpiecznie i bezproblemowo zrezygnować z pracy, nie ryzykując wywrócenia życia całej rodziny do góry nogami.
Zastanawiałem się dosyć długo nad tą decyzją, nad jej konsekwencjami, kosztami, które się z nią wiążą i możliwościami, które dzięki niej uzyskam. Samo rezygnowanie z pracy w firmie, w której zostawiało się serce kilka lat jest sporym przeżyciem. Odchodzę z pracy, którą lubię, w której pracowałem i nadal jeszcze pracuję ze świetnymi ludźmi. Wiem, że mógłbym dalej robić jeszcze ciekawsze rzeczy i rozwijać się jako manager. Zostawiłem tam dużo siebie i bardzo dużo się nauczyłem, mam nadzieję to wszystko jak najpełniej teraz wykorzystać. Kilka razy dostałem pytanie: skoro wszystko jest tak super, to dlaczego nie chcesz zostać w tym miejscu?
Motywacji jest kilka. Jak pisałem już kiedyś autostrada niekoniecznie zaprowadzi mnie tam, gdzie chcę dojechać . Do tej pory prowadziła mnie tam, gdzie chciałem, teraz wiem, że jadąc nią dalej nie zrealizuję moich aspiracji. Rozstanie faktycznie jest lepsze dla obu stron, bez pasji nie będzie sukcesu. W P&G spędziłem 7,5 roku. Pomysł zmiany pracy pojawiał mi się kilka razy. Za każdym razem jednak dochodziłem do wniosku, że nadal jestem we właściwym miejscu. Aż do tej chwili.
Druga motywacja to ?odwaga ze strachu ;)?. ?Bałem się?, że nie będę miał wystarczająco dużo siły, żeby podjąć taką decyzję. Zostawić ?ciepłą posadkę?, zrezygnować z pozycji, którą budowałem przez te lata i zacząć całkiem od nowa. Nie mogłem dalej ciągnąć już sytuacji, w której pracuję na etacie, zajmuję się proaktywnie i jeszcze staram się rozwinąć jakąś działalność. To odbijało się na mnie i na mojej rodzinie. Jedynym wyjściem było zrezygnowanie z czegoś. Gdybym zrezygnował z realizacji marzenia, to nie mógłbym sobie spojrzeć w oczy. Dodatkowo zmotywował mnie głos wewnętrzny ?czy sobie poradzisz??. Moje wszystkie osiągnięcia odnotowałem dzięki temu, że wychodziłem poza strefę komfortu i chciałem ?walki?. Powoli zacząłem czuć, że z ?wojownika? staję się ?farmerem? i obrastam w ?tłuszcz mentalny?.
Dojście do momentu, w którym podjąłem tę decyzję zajęło mi ok. 3 lat. Mogło wydarzyć się wcześniej, ale widocznie musiało poczekać do tego momentu. Postanowiłem sobie kilka rzeczy, które konsekwentnie realizowałem strategią małych kroków , aż do momentu, gdy trzeba wykonać większy. (Bardzo podoba mi się cytat: ?Nie bój się wielkiego kroku. Nie pokonasz przepaści dwoma małymi?) Strategia jest skuteczna, bo doprowadzi Cię do miejsca, w którym możesz w miarę komfortowo przekroczyć swoją przepaść.
Teraz czas na udowodnienie, że decyzja była słuszna i zrealizuję pozostałe cele :). Już się cieszę na możliwości, które uzyskałem. Więcej czasu będę mógł poświęcić rozwojowi proaktywnie (multum pomysłów czekających na realizację), mam nadzieję, że będę miał dużo więcej czasu dla rodziny (planuję 3 dniowy weekend :) ) i dużo dużo więcej.
Co mogę powiedzieć na koniec? Jestem bardzo zadowolony z decyzji i z tego, czego dowiedziałem się o sobie i ludziach dookoła mnie w ciągu tego miesiąca. Wnioski dla Ciebie: masz przed sobą przykład tego, że można. No i możesz prześledzić drogę od pomysłu do tego miejsca, ze wzlotami i upadkami. Wydaje mi się, że to unikalna oferta :).
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia ! ;) A można wiedzieć co planujesz teraz? Trener ? Coach ? Freelancer ?
Pozdrawiam – Bartek
Zdecydowanie bardzo motywujący do działania wpis. Dzięki i powodzenia :)
Mariusz:
Te miesiące wakacyjne są chyba bardzo nastrajające do trwałych zmian w swoim życiu :) Ja zastanawiałem się rok czasu co zrobić ze swoją sytuacją aż podjąłem decyzję. Zauważyłem też taką prawidłowość, że stojąc nad „przepaścią” najtrudniej jest podjąć decyzję … wiele myśli, pomysłów, obaw, a gdy się ruszy nogą to łatwo idzie i jest niesamowicie przyjemnie. Wiele się też zastanawiałem jak moja decyzja wpłynie na moje życie, cele które chcę osiągnąć… i przyznam, że najwięcej obaw miałem przed podjęciem decyzji, a gdy podjąłem do wiele z nich samo się rozwiało, a wyszły na widok możliwości.
Kilka minut przed Tobą napisałem post o celach i o tym, że nie zawsze warto ten cel osiągnąć w mgnieniu oka. I też się zastanawiam dlaczego tak długo się wahałem … widocznie było to potrzebne :)
Wierzę, że ta zmiana kierunku wpłynie pozytywnie na Twoją jakość życia. Z tego będzie też wiele lekcji dla nas czytających – to też wielki plus :)
Pozdrawiam serdecznie,
Orest
Zaglądam na tę stronę od jakiegoś czasu znajdując inspirację i ciekawe wpisy.
Gdy przeczytałam informację „o autorze” lekko mnie zdziwiło co facet, który pisze takie rzeczy i myśli w prezentowany tu sposób, robi jeszcze w korporacji. A tu sprawa się wyjaśniła :).
Trzymam kciuki i życzę najlepszego.
Naprawdę motywujący tekst. Cytat jeszcze bardziej.
@Bartek: na początek opieram się o to, co robię najlepiej zawodowo. Dołączyłem do butiku konsultingowego w obszarze zarządzania projektami. Szkolenia, coaching, doradzctwo + nowe pomysły na budowanie takich kompetencji w organizacji.
Oprócz tego oczywiście coaching i zrealizowanie większego pomysłu wynikającego z proaktywnie. W końcu powinieniem mieć czas na przelanie na papier wszystkich założen projektu. Małe szanse na nudę ;).
@Kasia, oggy: cieszę się, że mogłem pomóc
@Monika: ja też się bardzo cieszę, że zlikwidowałem dysonans poznawczy ;).
Mariusz,
gratulacje! Trzymam kciuki.
A jeżeli mógłbym w czymś pomóc – daj proszę znać.
Pozdrawwiam
Rysiek
Powodzenia :)
Mariusz!
Życzę powodzenia! :-)
Pozdrawiam serdecznie!
Gosia