Tym razem bez wiodącego tematu. Wydawało mi się, że wróciłem już do regularnego pisania, ale po powrocie rodziny z wakacji okazuje się, że znajduję na to mało czasu. Moja uwaga zdecydowanie odpłynęła w obszary bezpośrednio związane z proaktywnie, ale polegające na wdrażaniu wszystkich ?ludowych mądrości? w życie i wyciąganie wniosków.
Ten, w którym się upewniłem, to zamierzam trzymać się praktycznego zastosowania ?teorii sukcesu?. Jakoś nie mam przekonania do zawierzenia w 100% ludziom, którzy wszystkie swoje dokonania zbudowali na podstawie skompilowania zasad urzeczywistnianych przez innych ludzi. Paradoksalnie to właśnie odciąga mnie od proaktywnie ? zastosowanie w praktyce kilku ?proaktywnych? modeli, które pozwolą mi przejść na kolejny poziom w realizacji moich zamierzeń. Mam do wyboru, albo więcej pisać na temat tego jak super jest mieć misję, przekładać ją na działanie i działać, albo po prostu mniej mówić i pisać, przycisnąć się i przyspieszyć. (A to ciekawe dlaczego teraz piszę ten post? Żeby się usprawiedliwiać? Powinienem robić chyba coś innego. ;))
Zdaję sobie sprawę, że może to się w krótkim okresie odbić na popularności strony, ale w tym przypadku, zaryzykuję zrobienie kroku w tył, żeby móc ruszyć w dużo szybszym tempie później. Nie oznacza, to, że nie będę pisał w ogóle, ale na pewno nie będzie to taki poziom aktywności jak jeszcze pół roku temu. Dla stałych czytelników to oznacza więcej czasu na wdrażanie chociaż części ?przykazań? w życie, a dla nowych jest tu sporo do czytania tak czy inaczej ;). Trzymajcie za mnie kciuki.
Kolejne przemyślenia dotyczą misji. Doszedłem do wniosku, że trzeba ją przejrzeć pod kątem wartości, którą ?dostarczam?. Nie wiem jak to ująć zgrabniej, ale przez analogię do sytuacji biznesowych. Wiele misji firm wygląda tak ?dostarczyć najlepsze jakości produkty dla naszych klientów?. No dajcie spokój. Wiadomo, że każda firma została stworzona po to, żeby zarabiać, zatem to dostarczanie tych produktów to jest sposób na zarabianie. To samo w przypadku misji. Napisanie jej w formie ?Moją misją jest zostać najlepszym naukowcem na świecie i uzyskać tytuł człowieka roku Time.? Opisuje już pewien sposób osiągnięcia jakiegoś ?zysku?. Popularności? Docenienia? Szacunku? Dla każdego to może znaczyć coś innego. Lepsze było by określenie misji ?Moją misją jest zdobyć popularność/powszechny szacunek/zostać docenionym przez szeroką publiczność.?. Zostawia to dużo większe pole do popisu i jednocześnie ujawnia meritum i motor naszych działań.
Jednocześnie jest to bardzo dobry ?miernik? tego, czy realizujesz siebie i swoją misję na co dzień. Niby wszystko co robię, robię po to, żeby moja rodzina była szczęśliwa. Co jeżeli tak się zafiksowałem na kilku sprawach, że wpływa to negatywnie na rodzinę? Moją misją jest zarabianie coraz większych pieniędzy, czy zwiększanie szczęścia moich najbliższych? Nad czym się koncentruję ostatnio? Jaki to ma wpływ na moje otoczenie? Co moja rodzina zyskuje dzięki moim działaniom? Bardzo realne pytania, można odnieść do każdej sytuacji i każdej roli granej przez Ciebie w życiu. Jak zmierzysz swoją wartość dla pracodawcy, dla siebie, dla najbliższych, dla przyjaciół, podwładnych, kolegów?
Trudne pytanie, ale tak jakoś wydaje mi się, że warto spędzić nad odpowiedzą na nie trochę więcej czasu. Znając odpowiedzi na wszystkie z nich dużo łatwiej dokonywać trudnych wyborów i utrzymać kierunek.
Przedostanie przemyślenie związane jest z Powstaniem Warszawskim. Młodzi ludzie zdecydowali się wtedy na taki ruch ryzykując wszystko. Patrząc z tej perspektywy: jak przy tym wyglądają nawet nasze największe problemy? Biznes się nie kręci jak by się chciało, szef ma problem, ja mam kłopoty ? czy to naprawdę ma aż takie znaczenie?
A ostatnie to przypominajka od kolegi z pracy, który na moją opowieść o skomplikowaniu projektu i sytuacji politycznej odpowiedział ?Remember Rule #6? – nie traktuj siebie tak cholernie poważnie. Czego sobie i wam życzę.
Trzymam za Ciebie kciuki :)
O popularność strony martwić się nie musisz, bo przecież są RSS. Jeden post na tydzień czy miesiąc wystarczy, gdy będzie na podstawie ostatnich wydarzeń – to zawsze inspirująca lekcja.
Życie prywatne i życie zawodowe jednak powinno być przed życiem w internecie. Więc realizuj swoją misję… a stali Czytelnicy zawsze będą widzieć zmiany :)
Dziękuję za przypomnienie Rules #6 – trochę mi się ostatnio zapomniało ;)
Pozdrawiam,
Orest
@Orest: dzięki. Sprawy przyspieszyły na tyle, że wkrótce wracam z dużo większą energią niż do tej pory :). I z dosyć interesującymi tematami.
Zachęcam do czujności we wrześniu :D
Miło, że zapowiadasz wielki powrót. Zapowiada się interesująca jesień :)
Twoje sugestie co do przemyślenia własnej misji pomogły mi w ostatnich tygodniach ustalić kolejność moich działań… i dokładniejszy kierunek w którym zmierzam.
Cieszę się, że sprawy się wyklarowały. Pokazałeś, że czasem krótka przerwa od jednych rzeczy i skupienie się na innych jest potrzebne :)
Pozdrawiam,
Orest