Bardzo zastanawiające, czego można nauczyć się odwiedzając supermarket. Robiłem zakupy w ostatnią niedzielę, a ponieważ miałem ich dosyć dużo załadowałem pierwszy wózek na maksa, zapłaciłem, zapakowałem się do windy, żeby zjechać do samochodu i wrócić po mniejsze rzeczy. Razem ze mną do windy wsiadła para. Blondyka i śniady facet, powiedziałbym, że raczej Włoch albo Hiszpan. Oboje dobrze ubrani. Mężczyzna zaczął mi się przyglądać, więc ja się poprzyglądałem jemu, przestał, więc ja też zająłem się sobą. Pakując zakupy do siatek do ostatniej wepchnąłem portfel, zauważyłem go i pomyślałem, że lepiej schowam go do kieszeni, bo inaczej zapomnę o nim i nie będę miał jak zapłacić za resztę zakupów. No i tak zrobiłem.
Usłyszałem za to coś ciekawego od faceta z windy. Powiedział coś takiego, niby do swojej partnerki, ale tak, żebym usłyszał ?Mieliśmy szansę ukraś portfel. W ostatniej chwili!?. Zaskoczył mnie całkowicie. Nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogą mi chcieć ten portfel podprowadzić. Schowałem go ze względu na własne roztargnienie, co do takich drobiazgów. Odpowiedziałem, że nie zupełnie o to mi chodziło. Nie chciałem wdawać się w dyskusję, bo interpretacja zdarzeń to nie był mój problem.
Bardzo interesująca była dla mnie obserwacja jak ludzie nadają znaczenia wydarzeniom, które znaczenia nie mają lub mają całkowicie odmienne! Działanie filtrów rzeczywistości w praktyce. Jeżeli uważasz, że ktoś, kto stoi naprzeciwko Ciebie to rasista, to każdy gest odczytasz jako rasistowski. Jeżeli z kolei jesteś przekonany, że ktoś jest całko wcieleniem dobroci, to nawet, gdy Cię kopnie w nogę to podziękujesz za ciekawe doświadczenie.
Jak interpretujesz sytuację, w której ktoś się uśmiecha? Uśmiecha się do Ciebie, czy w duchu śmieje się z Ciebie? Jak przyjmujesz komplementy? Jako szczere, czy doszukujesz się ukrytego złośliwego podtekstu? Każdy ma swoje specyficzne postrzeganie świata, odfiltrowanie tego, które działają na naszą korzyść od tych ograniczających nie jest takie proste, ale na pewno możliwe. Gdzieś słyszałem, że 90% konfliktów rozpoczyna się ?niechcący?, bo mylnie zinterpretowano nie samo działanie, ale intencje. Zdecydowanie coś w tym jest, z własnego podwórka mogę przytoczyć kilka przykładów, gdzie działanie w najlepszym interesie zespołu zostało zinterpretowanego niemalże jako sabotaż (pozdrawiam Damiana, Anię, Bogusię i Kasię ;).
Jakieś wnioski? Zdecydowanie: mniej oceniać rzeczywistość i nadawać intencje zachowaniom ludzi. Po kie licho mam się stresować czymś, czego najprawdopodobniej tak naprawdę nie ma.
