Mówi się, że jaki początek dnia taki cały dzień. Udało mi się zaobserwować początek naszego dnia. Nie wiem, dlaczego nie widziałem tego do tej pory, pewnie, dlatego, że miałem możliwość obserwować obok siebie dwa ?ekosystemy? ? bez dziecka i z dzieckiem zaraz po sobie.
Jak wygląda taki poranek rodzice małych dzieci wiedzą, natomiast Ci, którzy ze zjawiskiem się nie zetknęli zamierzam krótko uświadomić. Generalnie codziennie rano pojawia się bardzo dużo rzeczy do zrobienia. Trzeba dziecko przewinąć, zrobić mu mleko, zrobić śniadanie sobie, umyć się, umyć dziecko, przygotować się do pracy, zająć się dzieckiem, bo mały żywioł nie czeka biernie czytając książki, ale chce aktywnych zabaw żeby spożytkować swoją energię, dodatkowo do wyrzucenia czekają śmieci, a czasem przestawianie fotelika pomiędzy samochodami. Podsumowując: środowisko bardzo niesprzyjające harmonijnemu wejściu w dzień ;).
Same w sobie te działania to drobiazgi. Spokojnie da się nad tym zapanować i nie wpaść w stan podwyższonego napięcia. Problem z nimi polega na tym, że są mocno spiętrzone i wydaje się, że trzeba robić wszystko na raz. Bardzo łatwo o nerwowość, nakręcenie się i przypominanie sobie innych rzeczy, które człowieka denerwują. Jeżeli dodatkowo cały czas myślisz, że właśnie się spóźniasz to już cały dzień żyjesz w syndromie ?spóźnienia?. Tracisz koncentrację, zmniejsza się efektywność i zabawa jest przy tym dużo mniejsza. No na pewno jest tak w moim przypadku ;).
Postanowiłem sobie, że ograniczę liczbę negatywnych bodźców z samego rana, które sobie sam funduję. Dwa elementy, które mocno podnoszą napięcie to spoglądanie na zegarek i rozważanie myśli ?spóźnimy się? i próbowanie robienia wielu rzeczy na raz. To taka miniatura życia ;). Jak się spóźnię to trudno, i tak przygotowanie się zajmie tyle ile zajmie, wstajemy na tyle wcześnie, że w ogromnym procencie i tak docieramy do pracy na czas, więc stresowanie się jest najzupełniej bez sensu. A co do wielozadaniowości to upewnię się, że skończyłem jedną rzecz zanim zacznę drugą i wprowadzam sobie zakaz uruchamiania komputera przed wyjściem do pracy ;).
Trochę autobiograficzny ten post, ale mam nadzieję, że możesz dzięki temu spojrzeć na swoje poranki i zastanowić się, czy podnosisz swoje szanse w ciągu dnia, czy wprost przeciwnie ? sam sobie przeszkadzasz zaczynając dzień od podniesienia poziomu stresu.
