Żeby z postanowieniami i ich realizacją nie było za łatwo: w dniu, w którym dopadnie Cię natchnienie na wypisanie nowych postanowień lista może być dosyć długa. Masz motywację do zmienienia swojego życia i to, na czym zaczynasz się koncentrować to lista celów, po spełnieniu, których życie powinno się odmienić. Jest pewien haczyk w całym podejściu. Świat nie zaczyna się w dniu zrobienia przez Ciebie postanowień i pomimo stwierdzeń ?dziś jest początek mojego nowego życia? nie bierze się ono z próżni. I całe szczęście.


Błąd, który ja popełniałem dosyć często (i nadal mi się zdarza, chociaż rzadziej odkąd się zorientowałem na czym polega) to zakładanie, że to, co mam będzie trwało już wiecznie niezależnie od tego, co będę robił. Dobra forma się utrzyma, umiejętności językowe też, finanse zadbają same o siebie, a rodzina poradzi sobie beze mnie. Dosyć ryzykowne założenie, jeżeli się mu bliżej przyjrzeć. Nie wiem, czy każdy tak ma, ale ja zauważyłem, że jeżeli pojawia się na horyzoncie nowa ciekawa opcja, to najpierw myślę o tym, jaka jest fajna, a dopiero później sprawdzam jak może wpłynąć na to, co robię do tej pory.

Przy robieniu sobie bilansu rocznego lub listy postanowień i celów warto uporządkować je sobie na początek w trzy kategorie.

To, co zaczniesz robić. Taka lista zazwyczaj jest dosyć długa i tutaj trafiają postanowienia typu: regularne ćwiczenia, nauka języka, czytanie książek, spotkania z przyjaciółmi itd. Plus minus jest to lista rzeczy, które w jakiś sposób albo będą redukować Twoje słabości, albo wyrażać twoje zamierzenia.

To, co przestaniesz robić. Rzucenie palenia, przesiadywanie przed komputerem, odwlekanie działania, zrezygnowania z posiłków po 20 itp. Tutaj wpada pozbycie się ?nałogów? i te aktywności, które postrzegamy jako nieistotne (czwarta ćwiartka). Rzeczy, które rzadko pojawiają się na tej liście to przedsięwzięcia ?beznadziejne?, które się za nami ciągną, władowaliśmy w nie już sporo wysiłku i tak trudno z nich zrezygnować, ?bo szkoda?, ale nie dają nadziei na sukces. Zastanów się, czy nie ma czegoś takiego u Ciebie. Pozbywając się balastu dasz sobie dodatkowy czas na realizowanie tego, na czym Ci zależy. Ja zrezygnowałem tworzenia super-rozbudowanej strony dla rodziców (bo nie miało sensu robić nic więcej niż wizytówkę) i odłożenie na jakiś czas nauki gry na giełdzie (bo po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że inne rzeczy bawią mnie bardziej). Z nałogami się nie wypowiadam, bo pozbycie się złych nawyków jest trudne i warto do nich podejść indywidualnie, na szczęście poważniejszych nie mam. To, co ułatwia ich wyeliminowanie, to zainwestowanie w fachowca i stworzenie skrupulatnego planu działania (nie myśl w kategoriach zmarnowanych pieniędzy, tylko zyskania pewności siebie i lepszego samopoczucia). Wszystko z ćwiartki IV-tej zniknie, gdy zajmiesz się tym, co zaczniesz robić i będziesz to robić konsekwentnie. No i oczywiście warto wszystkie negatywne cele zamienić na pozytywne, tzn. zamiast ?przestanę pić colę i kawę? ? ?będę się zdrowo odżywiał?. Wtedy człowiek koncentruje się na tym czego naprawdę chce, a nie na tym, o czym powinien zapomnieć.

To, co będziesz kontynuować. W tym miejscu na końcu, ale najważniejsze! Nie ma takiej możliwości, żebyś do tej pory nie wypracował sobie, rzeczy, które są ważne i pozytywnie na Ciebie wpływają. Regularne ćwiczenia, czytanie interesujących książek, hobby, rozpoczęte projekty. Na dobrą sprawę od tego miejsca trzeba zacząć :), ale jak już pisałem, rzadko kto, wypisuje to sobie w postanowieniach, a szczególnie noworocznych. Jeżeli zaniedbasz ważne dla Ciebie rzeczy, to prędzej, czy później to się na Tobie odbije. Można pomyśleć, czy da się podejść sprytniej do tego, co robisz, może poszukać pomocy, zastosować zasadę Pareto (jeżeli coś już robisz, to masz wiedzę, żeby to miało sens), tak żeby działać efektywniej.

Na dzisiaj to tyle mieszania, na tym ćwiczeniu nie przestajemy :), w ciągu tygodnia jeszcze więcej kombinowania z postanowieniami.