Niech Cię wszędzie będzie pełno. Cokolwiek Ci się spodoba, zaczynaj od razu, nie zastanawiaj się tylko działaj. Na świecie jest tyle rzeczy, że szkoda czasu na czekanie, inaczej wszystko poucieka. Upewnij się, że wszyscy dookoła wiedzą jak dużo robisz i jak jesteś świetny i jak dużo robisz. Wszystko jest tak samo ważne i szkoda czasu na ustalanie priorytetów, bo w tym czasie można sobie jeszcze coś dorzucić do portfolio. To, że coś chyba nie działa to na przecież nie Twoja wina, bo ciężko pracujesz. Nie wychodzi to co sobie zaplanowałeś? Hej, zaraz, przecież nie było żadnego planu, więc wszystko jest w porządku. Że niedokończone i odłożone na później? No przecież stosuje się zasadę 80/20 i ?człowiek świadomy dokonuje wyborów. Ja zdecydowałem, że tego już nie robię?. Rzuć wszystko w końcu w cholerę, odpocznij kilka miesięcy, a później zacznij na nowo. Albo czytaj dalej.


Trochę przejaskrawione, ale zapał przy postanowieniach, szczególnie noworocznych tak wygląda. Zresztą można wpaść w niezły kierat w każdym momencie, coś o tym wiem . Prawie koniec stycznia, więc słomiany zapał na pewno zniknął, jeżeli zacząłeś za dużo rzeczy zapewne coś zaczyna zgrzytać. Może czas na zadanie sobie paru pytań. Lepiej teraz niż później.

Jeżeli masz już za sobą drugi ? jesteś pewny, że lista jest kompletna. To czas na trzeci – ustalenie co z listy jest koniecznością, a co zachcianką. Jak to rozpoznać? Idziemy po kolei i zadajemy sobie pytanie: co takiego się stanie, jeżeli tego akurat nie zrealizuję? Czy wpłynie to na mnie negatywnie? Na przykład, jeżeli nie zadbam o zdrowie, to zejdę z tego padołu zanim zrealizuję cokolwiek sensownego, więc to raczej konieczność. Jeżeli nie będę czytał książki, co tydzień, to najwyżej mniej książek przeczytam, to chyba zachcianka. Oczywiście to sprawa indywidualna jak zaklasyfikujesz swoje postanowienia.

W tym ćwiczeniu jest jeszcze jeden haczyk. Są pewne rzeczy, które nie są koniecznością, wyglądają bardziej jak zachcianki, ale coś Ci mówi w środku, że to jednak coś więcej. W moim przypadku – proaktywnie. Co by się stało gdybym tego nie robił? Nic. Nawet miałbym więcej czasu na inne rzeczy. To po kiego grzyba się tym zajmuję? Bo od dawna za mną chodziło stworzenie czegoś podobnego, rozpoczęcie własnego przedsięwzięcia i rozkręcenie go na duża skalę (nad skalę jeszcze pracuję ;) ). Jeżeli jest coś takiego, co cały czas do Ciebie powraca i wiesz, że będziesz się czuć dobrze, jeżeli to zrobisz to nie jest to zachcianka. Można to nazwać na różne sposoby: marzenie, pragnienie, cel życiowy. Dla czegoś takiego robi się wyjątek i umieszcza na liście konieczności.

No to teraz te dwie listy warto sobie oddzielić i każdej z niej przyjrzeć się pod kątem ważności. Najlepiej korzystając z narzędzia opisanego tutaj .

I teraz można spokojnie zabrać się po kolei za realizację poszczególnych postanowień w odpowiedniej kolejności i w takiej ilości, która da się ogarnąć. I też bez przesady z matematyką, traktuj te listy jako wytyczne, a nie objawienie biblijne. A jak nie zadziała? Zawsze winę można zwalić na kiepskie narzędzie ;).