Jeżeli dzisiaj masz dzień, w którym myślisz jak Ci jest ciężko i jakie przeciwności stoją przed Tobą to zobacz ten film. Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy brakło mi słów. Teraz też się nie będę rozpisywał.
Determinacja i podejście do życia są po prostu porażające. Nie potarfię tego opisać, jak kiedyś poukładam w słowa to to zrobię. Przykład jak można życiu narzucić własne zasady gry.
Więcej: Team Hoyt
Dzięki za wynalezienie: kszyh
Może i fajne, ale nic nie rozumiem, bo nie znam angielskiego.
Pozdrawiam
Roksolana
@Roksolana: komentarz fair. Poprawię się na przyszłość. Poszukam sposobu na dodanie napisów.
Skoro podrzuciłem, to się wytłumaczę ;)
Upośledzenie Ricka jest spowodowane brakiem dopływu tlenu do mózgu podczas porodu (jego szyja była owinięta pępowiną). Lekarze stwierdzili, że Rick nie będzie w stanie nigdy robić nic pożytecznego – będzie warzywem. Zasugerowali jego rodzicom aby oddali go do „odpowiedniej” instytucji i zapomnieli o nim. Rodzice stwierdzili jednak, że tak się nie stanie i postanowili wychowywać Ricka tak samo jak inne dzieci. Dali mu dużo więcej niż „pozory normalności” – sprawili, ze uczestniczył w pełni w ich życiu. W pewnym momencie zorientowali się, że Rick reaguje, pomimo tego, że nie potrafi mówić, sprawia wrażenie, że rozumie co się do niego mówi i dało im to nadzieję. W wieku 12 lat po raz pierwszy „usłyszeli” jego myśli dzięki specjalnie zaprojektowanej „maszynie nadziei” emulującej ludzki głos. Dzięki tej maszynie Rick mógł komunikować się ze światem, iść do szkoły i uzyskać wykształcenie.
Przełomem w życiu Ricka i jego ojca okazał się moment kiedy, będąc w średniej szkole Rick usłyszał o odbywającym się maratonie na rzecz pewnego sparaliżowanego chłopca (nie wiem czy to dobrze zrozumiałem). Powiedział do swojego ojca, że musi coś zrobić, jakoś pokazać temu chłopcu, że życie płynie dalej dać mu nadzieję. Wzięli udział w tym maratonie. Dla Dicka było to tym trudniejsze, że nie był biegaczem. Po wyścigu Rick powiedział ojcu coś w stylu „Tato, czuję że moje kalectwo znika”. I to było to co Dick potrzebował usłyszeć.. Od tego czasu zaczęli uczestniczyć w różnego rodzaju biegach, maratonach, a nawet triatlonach. Każdy udział w takim wyczynie dawał obojgu siłę do dalszego życia. Rick ukończył szkołę wyższą, a teraz mieszka w swoim własnym mieszkaniu. Do upośledzonych ludzi mówi, że wcale nie są skazani jedynie na patrzenie jak życie płynie bez ich udziału; mogą ukończyć szkołę, znaleźć pracę i prowadzić „codzienne-normalne” życie. Obydwoje dowodzą więc, że jeśli chce się czegoś na prawdę, to można to uczynić. Ich główną ideą jest „YOU CAN” czyli po prostu „POTRAFISZ”. Swoim zachowaniem dali nadzieję tysiącom ludzi..
cd..
Najbardziej jednak rozkłada mnie list czytany pod koniec filmu od jednego z obcych ludzi, również ojca niepełnosprawnego dziecka (Tłumaczenie niedokładne, chodzi głównie o przekazanie sensu):
„Piszę to, ponieważ jestem ojcem i w chwili obecnej wstydzę się, że byłem zupełnie do ciebie nie podobny, Dick. Byłem bardzo samolubny. Nie sprawiam aby mój syn wzrastał tak jak to być powinno i w tym momencie mogę powiedzieć, że zawiodłem. Wczoraj jednak w jednej chwili coś się zmieniło. Moje serce pękło kiedy zobaczyłem jak bardzo kochasz swojego syna, jak przechodzisz „męczarnię” (chodzi o wysiłek fizyczny) aby Twój syn mógł poczuć dreszcz wyścigu. Wczorajszy dzień sprawił, że teraz jest mniej „MNIE” a więcej „Ojca mojego dziecka”. Dziękuję Panu!”
I na koniec pani mówiąca: „Jesteś więcej niż ojcem, jesteś bohaterem dla tak wielu.. i najważniejsze, że jesteś bohaterem dla Ricka..”
w odpowiedzi słyszy: „Myślę, że jestem po prostu sobą, po prostu kocham moją rodzinę i po prostu chcę być najlepszym ojcem jakim potrafię być”.
Brak słów..
Mam nadzieję, że to przekazuje ideę Drużyny Hoyt.
Wszelkie błędy w druku zastrzeżone, uzupełnienia i poprawki mile widziane ;)